Rano obudził mnie cichy głos Justina. Zdezorientowana otworzyłam oko i zerknęłam
na budzik. Była godzina 6.30. zdenerwowana spojrzałam na Justina czekając na
wyjaśnienia dlaczego mnie tak wcześnie budzi. Na widok mojej miny chłopak cicho
się zaśmiał.
-nie chciałem Cię budzić, tak słodko spałaś, ale dziś poniedziałek…. Mamy szkołę-
uświadomił mi i znów się uśmiechnął.
-cholera- szepnęłam cicho. Nie chciałam spotkać dziś Seana. W sumie to
chciałabym go już nigdy nie spotkać. Z zamyślenia
wyrwał mnie znowu głos Justina.
- ja jadę teraz do siebie. Przyjadę po Ciebie za 4o minut, dobrze? – gdy kiwnęłam
potwierdzająco głową , cmoknął mnie w
czubek głowy i wstał z łóżka. Ubrał na siebie wczorajsze ubrania, po czym
otworzył okno i ostatni raz się do mnie uśmiechnął za nim przez nie wyszedł. Przez
głowę przeleciały mi wszystkie urywki z wczorajszego dnia. Uświadomiłam sobie
też że przecież nic takiego nie zrobiliśmy Seanowi, tylko on mi więc czego on
kurwa chciał!? Czuję że Justin nie powiedział mi całej prawdy o znajomości jego
i Seana. Teraz byłam prawie pewna że tu
chodzi o coś więcej. Ocknęłam się po
chwili rozmyślania i spojrzałam po raz kolejny na budzik. Była 6.45 . cholera! Wstałam
z łóżka tak szybko że zakręciło mi się w głowie i znowu na nie opadłam. Odczekałam
chwilę i tym razem powoli wstałam. Miałam jakieś pół godziny. Nie wyrobię się. Pobiegłam szybko
do łazienki. Wzięłam szybki prysznic ale darowałam już sobie mycie włosów. Zrobiłam
sobie lekki makijaż, i ubrałam się w ciemne dżinsy i koszulę z ćwiekami na kołnierzu
i szybko zeszłam na dół. Do przyjazdu Justina miałam jeszcze 10 minut. Odetchnęłam
z ulgą, wiedząc że się nie spóźnię. Chciałam być już jak najszybciej z nim. Przy
nim czułam się najbezpieczniej. Nie chciałabym
też spóźnić się do szkoły i robić wokół siebie niepotrzebnego zamieszania.
Zjadłam śniadanie i o dziwo zostało mi
jeszcze trochę czasu. Udałam się do
pokoju i usiadłam na kanapie obok mamy. Zaczęłyśmy rozmawiać o projekcie, który
miałam dziś oddać. Właśnie! Miałam wydrukować to wczoraj wieczorem lecz z
wiadomych powodów wyleciało mi to z głowy. Pognałam na górę i szybko zaczęłam wkładać do drukarki
kolejne kartki i czekałam aż wszystko się wydrukuje. Usłyszałam dźwięk dzwonka.
Moja mama na pewno się zdziwi jak zobaczy Justina stojącego w drzwiach, no ale
cóż, będzie się chyba musiała przyzwyczaić. Skończyłam drukować wszystko i
włożyłam poukładane kartki do segregatora który wczoraj przyszykowałam i
zeszłam na dół. Gdy weszłam do kuchni zobaczyłam roześmianego chłopaka i mamę. Szybko
pożegnaliśmy się i wyszliśmy z domu. Justin otworzył mi drzwi od strony pasażera.
Gdy wsiadłam szybko znalazł się po stronie kierowcy i wskoczył na swoje
miejsce. Spojrzał mi w oczy i od razu się zaniepokoiłam.
-słuchaj Emily. wtedy kiedy mówiłem o prochach nie powiedziałem ci wszystkiego.-
zaczął lecz ja natychmiast mu przerwałam.
-porozmawiamy o tym później, na razie jedźmy
do szkoły bo coś czuję że i tak jesteśmy spóźnieni a niepotrzebne jest nam
jeszcze większe zamieszanie. – zdenerwował się trochę na moje słowa lecz nic
więcej nie dodał tylko uruchomił silnik. Zanim zdążył nacisnąć pedał gazu
chwyciłam go za podbródek i przekręciłam głowę w moją stronę i spojrzeliśmy
sobie w oczy. Widać było że nie jest w humorze
do zabaw i do sprzeciwów z mojej strony. Szybko cmoknęłam go w usta i już chciałam
się odsunąć kiedy niespodziewanie oplótł mnie rękami i przyciągnął bliżej
siebie pogłębiając pocałunek. Oddałam mu się, tak jak zawsze i nasze wargi
toczyły zawziętą walkę. Gdy oderwaliśmy się od siebie Justin oparł jeszcze swoje
czoło o moje.
-kocham Cię wiesz?- wyszeptał cicho patrząc mi w oczy. Wzruszyła mnie szczerość
słów wyczuwalna w jego głosie.
-też Cię kocham Justin- odpowiedziałam mu i ostatnio raz całując go w usta
opadłam na swój fotel. Do szkoły jechaliśmy jakieś 15 minut. Byliśmy 10 minut
przed dzwonkiem na lekcje więc nie było tak źle. Gdy wysiadaliśmy z samochodu Justina
wszyscy na parkingu patrzyli na nas z zaciekawieniem w oczach. Było też kilka
osób u których wyczytać było można że są zazdrośni. Nie przejęłam się tym
zbytnio, bo po głowie chodziły mi zupełnie inne myśli. Ruszyliśmy przez parking w stronę szkoły. Ciekawskie
spojrzenia towarzyszyły nam dopóki nie weszliśmy do szkoły. Na korytarzu było
mało osób bo przy takiej pogodzie każdy wolał siedzieć na dworze. Poszliśmy w
stronę mojej szafki, żebym wzięła z niej potrzebne książki a zostawiła niepotrzebne.
Na końcu korytarza dostrzegłam grupkę chłopaków. Żołądek wykręcił mi się kiedy
cała piątka spojrzała w naszą stronę w tym samym czasie. W samym środku stał
nikt inny jak Sean i uśmiechał się do nas szyderczo. Jego koledzy dołączyli do
niego. Poczułam że ręka Justina wsuwa się w moją i ścisnął ją lekko dając mi
znać że wszystko jest w porządku. Wzięłam potrzebne rzeczy i posłałam Seanowi
lodowate spojrzenie i odeszłam, cały czas trzymając Justina za rękę. Pierwsza była
biologia. Udałam się pod salę.
-co masz później ?- zapytał Jus siadając na ławce i sugerując żebym usiadła mu
na kolanach. Zrobiłam tak i objęłam go mocno rękoma.
-chemię- odpowiedziałam po chwili zastanowienia.
-ok, będę na ciebie czekał pod klasą, wtedy porozmawiamy dobra?- kiwnęłam tylko
głową. Siedzieliśmy tak pogrążeni w swoich myślach dopóki nie zadzwonił
dzwonek. Szybko weszłam do klasy i usiadłam w ostatniej ławce czekając aż
przyjdzie Jade. Wpadła do klasy po 10 minutach cała zdyszana. Przeprosiła za spóźnienie
i usiadła obok mnie. Opowiedziałam jej o wszystkich wydarzeniach które wczoraj
miały miejsce. Przerażona wpatrywała się we mnie.
- co zamierzacie z tym zrobić?-
-szczerze mówiąc nawet się jeszcze nad tym nie zastanawiałam. Ale myślę że dziś
gdy Jus powie mi to czego nie powiedział mi na początku będzie miało duże
znaczenie i wtedy coś wymyślimy.
do końca lekcji rozmawiałyśmy o tym co
mogło się między nimi wydarzyć. Po dzwonku szybko wybiegłam z klasy, chcąc jak
najszybciej się wszystkiego dowiedzieć. Do następnej lekcji mieliśmy 15 minut
więc tyle musiało nam wystarczyć. Szybkim krokiem Szłam w kierunku Sali chemicznej, gdy ktoś
pociągnął mnie z całej siły za nadgarstek i przygwoździł do ściany. Chciałam się
wydrzeć lecz silna ręka zakryła mi usta dłonią.
-krzykiem tylko pogorszysz swoją sytuację- szepnął głos którego już nigdy nie
chciałabym słyszeć po czym szarpnął mnie znowu za rękę i wciągnął do magazynku
na szczotki. Pchnął mnie na podłogę a sam zamknął drzwi na klucz. Gdy sprawdził
że drzwi na pewno się zamknęły odwrócił się do mnie i chwilę mi się
przypatrywał po czym z wielkim uśmiechem na twarzy zaczął do mnie podchodzić. Szybko
podniosłam się na nogi i spojrzałam na niego z obrzydzeniem. W tej chwili nie
czułam nic więcej oprócz gniewu. Nic mu
przecież nie zrobiłam i założę się że Justin też.
-czego kurwa ode mnie chcesz!? – krzyknęłam, próbując powstrzymać się żeby go
nie spoliczkować. Widząc jak się denerwuję uśmiechnął się szerzej i podszedł do
mnie tak że nasze ciała dzieliło kilka centymetrów.
-dużo rzeczy od Ciebie bym chciał, ale skupię się na jednej. Wiem że Justinowi
zależy na tobie więc postanowiłem odegrać się w taki sposób jaki zrobił to
kiedyś on.- odezwał się po chwili. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Chyba zobaczył
moją zdziwioną minę.
-co nie powiedział Ci?- prychnął i znów pchnął mnie na podłogę. Chciałam wstać
lecz tym razem poczułam silne kopnięcie w brzuch i po chwili skuliłam się z
bólu. Spojrzałam na niego z jeszcze większym obrzydzeniem.
-no więc, skoro ci nie powiedział to będziesz musiała się tego dowiedzieć z
moich ust. Wtedy gdy Justin zaczął kupować od nas prochy zakumulowaliśmy się. Wszystko
było dobrze dopóki twój chłopaczek nie zaczął przedawkowywać. Jego szczęście
mnie mało obchodziło mi chodziło tylko o kasę- słuchałam go i dziwiłam się jak zwyczajnie
to mówił.- byliśmy raz na imprezie razem. Oczywiście nie obyło się bez palenia.
Ja miałem wtedy dziewczynę. dziewczynę którą naprawdę kochałem. I wtedy Justin
tak po prostu poszedł z nią na górę i ją przeleciał. Wbrew jej woli. Był oczywiście
bo wpływem prochów ale to nie zmienia faktu że to zrobił. Skrzywdził ją. I teraz
gdy wreszcie spłacił swój dług za prochy mogę go zniszczyć. I ty mi w tym
pomożesz. – znowu się uśmiechnął a mnie zatkało. Z jednej strony nie mogłam
uwierzyć że Justin był zdolny do czegoś takiego a z drugiej że byłam z Seanem
przez tyle czasu i nigdy nie dostrzegłam w nim nic… hmm złego? Odrażającego? zastanawiałam
się w jaki sposób ja mam mu niby w tym
pomóc ale czułam że nie będzie to nic dobrego. Po ciele przeszły mi ciarki myśląc że on mógłby
zrobić mi to co Justin tamtej dziewczynie. Tylko on był trzeźwy więc byłoby to
o wiele gorsze.
-nie waż się mnie kurwa tknąć- powiedziałam głosem przepełnionym nienawiścią i obrzydzeniem.
-hahaha bo co? – zakpił mi prostu w twarz i znowu poczułam jego nogę wbijającą
się w mój brzuch. Tym razem nienawiść i determinacja wygrały nad bólem i pod
wpływem impulsu wstałam szybko nie przejmując się bólem i z całej siły moje
kolano uderzyło o jego krocze. Zawył z
bólu i oparł się o ścianę.
-ty mała suko!- wysyczał a jego głos
nasycony był jadem.
-do widzenia… chociaż nie, miejmy nadzieję że nie- odezwałam się takim samym
tonem i szybko podbiegłam do drzwi. Otworzyłam je i zamknęłam na kluczyk z
drugiej strony. Sprintem pobiegłam przez korytarz. Dotarłam pod salę od chemii
i szybko wcisnęłam Jade która siedziała na ławce, projekt a zdezorientowanego
Justina chwyciłam za rękę i pobiegliśmy razem w stronę wyjścia. Biegliśmy środkiem
głównego korytarza nie zważając na gapiów. Nagle poczułam silne ukłucie w
brzuchu i opadłabym na podłogę gdyby nie silna ręka Justina. Pobiegliśmy dalej.
Gdy wyszliśmy z budynku szkoły chłopak zatrzymał się i widząc mój wzrok pełen
bólu zaczął wypytywać co mi jest.
-nie ma czasu na wyjaśnienia. Odwieź mnie do domu- odezwałam się dysząc po
męczącym biegu. Nie spytał już o nic więcej tylko wziął mnie szybko na ręce i
podszedł do swojego samochodu. Jedną ręką otworzył tylne drzwi samochodu i
położył mnie na tylnich siedzeniach. Gdy
tylko opadłam na zimny skurzany fotel złapałam się za brzuch który bolał jak
cholera. Justin usiadł szybko obok mnie.
-cholera Emsy co się stało?- odezwał się i sięgnął rękoma mojej bluzki i
podwinął ją lekko do góry odkrywając mój brzuch. Gdy zobaczył na nim 2 ogromne
siniaki jego oczy zwęziły się.
-Sean. On ci to zrobił prawda- wysyczał. Nie odpowiedziałam tylko złapałam się za
brzuch czując coraz silniejsze ukłucia. Jego twarz z rozwścieczonej zrobiła się
zmartwiona.
-zawiozę cię do szpitala. Trzeba to obejrzeć.- odezwał się po chwili.
-nie, proszę cię- odparłam cicho.- chcę tylko wrócić do domu. Razem z tobą.
-ale…- nie dokończył bo przerwałam mu.
-najwyżej wezwiemy lekarza do domu, ale proszę cię jedź.- powiedziałam prawie
błagalnym tonem.
-jak sobie życzysz.- pochylił się lekko i przejechał opuszkami palców po moim
brzuchu. W ślad za palcami podążyły jego usta. Zostawiał lekkie pocałunki na
moim brzuchu a jego dotyk przynosił mi ukojenie. Powinnam być na niego zła i czuć
obrzydzenie po tym co zrobił tej dziewczynie ale teraz tylko on mógł zapewnić mi
bezpieczeństwo a ja nawet nie wiem czy to była prawda. Po chwili Justin szybko
wyszedł z samochodu by znaleźć się na miejscu kierowcy. Ruszył z parkingu
szkolnego z piskiem opon. Podniosłam się
lekko na siedzeniu i za nim odjechaliśmy, przez okno zdążyłam zauważyć tego
dupka wpatrującego się w samochód Justina i rozmawiającego przez telefon.
---------------------------------
czytasz=komentujesz <3
jeśli nie chce ci się pisać opinii to przynajmniej napisz zwykłe ,,czytam" :3 dziękuję za 2k wyświetleń i za te wszystkie komentarze <3 jesteście cudowni :3 JEŚLI KTOŚ CHCE BYĆ INFORMOWANY O NOWYCH ROZDZIAŁACH NIECH ZOSTAWI W KOMENTARZU SWOJĄ NAZWĘ Z TWITTERA LUB INNY NAMIAR <3 następny rozdział w środę <3
*U* ŚWIETNY! cZEAKAM NA KOLEJNY <3
OdpowiedzUsuńDivine! Jak zawsze boskie- nie wiem co mi się dzieje, ale czytając miałam ochotę przywalić Sean'owi! Jaką ty masz wyobraźnie- woooow! Nie do opisania! Dobra nie do opisania przeze mnie- chyba nie znam tylu słów *uznania oczywiście*:> Na prawdę uwielbiam czytać twoje opowiadanie- jest takie ludzkie, takie prawdziwe! KOCHAM CIĘ BARDZO BARDZO BARDZO♥♥♥
OdpowiedzUsuń@dianee2805
to opowiadanie *.* świetne nie mogę się doczekać nowego rozdziału<3
OdpowiedzUsuńKocham<3 świetne, jak zawsze. Nienawidzę Seana, dupek jeden...
OdpowiedzUsuń@GirlOf_Kidrauhl :) xx