8 rozdział
Gdy się rano obudziłam, od razu
wymalowały się w mojej głowie obrazy z poprzedniego wieczoru. Leżałam, albo
raczej leżeliśmy z Justinem przytuleni do siebie. Nie wierzę że to powiem ale
podobało mi się to. Próbowałam się podnieść i postanowiłam że nie będę go
budzić i tym razem to ja przyniosę mu śniadanie. Chciałam wstać, lecz gdy tylko
się ruszyłam ramiona Justina automatycznie zacisnęły się mocniej. Uśmiechnęłam
się lecz nie dałam za wygraną i lekko wyszarpnęłam się z jego uścisku. Ten od
razu odwrócił się i przytulił się do poduszki. Wyglądał jak małe dziecko.
Stanęłam na podłogę, lecz gdy tylko to
się stało jęknęłam z bólu i spojrzałam na swoją stopę. Nawet pod bandażem było
widać że jest strasznie spuchnięta. Moje jęknięcie obudziło Justina i zaspanymi
oczami spojrzał na mnie i chyba też dopiero po chwili przypomniał sobie
wszystkie wczorajsze wydarzenia.
-co ty robisz? – zapytał zachrypniętym ale seksownym głosem. Boże, co się ze
mną dzieje!?
- próbowałam wstać i iść po śniadanie, ale moja noga…- powiedziałam i
skrzywiłam się.
-zostań tu i się przebierz, a ja Ci coś przyniosę.- odparł, po czym wstał i
skierował się do łazienki. Po chwili wyszedł z niej w samych bokserkach, a mnie zamurowało. Podziwiałam jego mięśnie i
nie mogłam oderwać od nich wzroku.
-jak chcesz to zrób zdjęcie, zostanie na dłużej-zaśmiał się i sięgnął do szafki
po jakieś ubrania.
-oh, zamknij się Bieber- odpowiedziałam mu i poczułam że się czerwienię.
-wyglądasz słodko jak się zawstydzasz- zaśmiał się po raz kolejny a ja rzuciłam
w niego poduszką, która wylądowała na drzwiach, które już zdążył zamknąć.
Usłyszałam jeszcze jego śmiech z łazienki. Prychnęłam i pokuśtykałam do szafki
żeby wyjąć z niej jakieś ubrania na dziś. Nie wyobrażałam sobie że mogłabym
dzisiaj chodzić przez cały dzień i zwiedzać kolejną część miasta, więc
wybrałam trochę gorsze rzeczy takie w których mogłabym chodzić po pokoju.
Wzięłam zwykłe czarne rurki i bluzę z adidasa po czym zaczęłam zdejmować z
siebie ciuchy z wczoraj.
-Nie wchodź tu!- krzyknęłam nagle gdy zobaczyłam że Justin otwierał drzwi żeby
wyjść z łazienki. Ten to ma wyczucie
czasu!
-dobra! Masz 30 sekund i wchodzę- powiedział a ja zaczęłam wciągać na siebie
swoje spodnie a następnie bluzę. Zdążyłam w ostatnim momencie.
-kurna! Jak mogłem przegapić tą okazję- powiedział Jus udając smutnego.- dobra
Emsy, co ci przynieść na śniadanie?- zapytał dopinając jeszcze pasek od spodni.
-cokolwiek. I tak nie wiem czy coś przełknę.- odpowiedziałam i gwałtownie
posmutniałam przypominając sobie wczorajsze wydarzenia.
-ej, nie zawracaj sobie nim głowy- powiedział po czym podszedł do mnie i
przyciągnął mnie lekko do siebie, tak żebym się do niego przytuliła i wyszeptał
mi do ucha- on nie jest tego wart Emily.
potrzebowałam teraz takiego wsparcia jakie on chciał mi dać, więc odwzajemniłam
uścisk i trwaliśmy tak kilka minut, każde zatopione w swoich myślach.
-dobra, idę po to śniadanie- powiedział przerywając nasze milczenie. Oderwałam
się od niego i pokuśtykałam do łóżka na
którym następnie się położyłam i znowu poczułam napływające łzy. Justin już
wyszedł więc mogłam dać im upust. Jestem ciekawa ile to już trwa i czy ktoś
jeszcze o tym wie. Po chwili jednak postanowiłam że kończę ze łzami i odegram
się na nim. Jeszcze nie wiem jak, ale zrobię to. Znów podniosłam się z łóżka i
poszłam powoli do łazienki. Wyglądałam okropnie. Nie zmyty od wczoraj makijaż
rozmazany był jeszcze trochę na moich policzkach. Włosy były potargane na
wszystkie strony. Wyjęłam ze swojej kosmetyczki tonik do twarzy i lekko ją
przetarłam, po czym nałożyłam nowy makijaż, żeby chociaż nie wyglądać jak
ziemniak. Następnie rozczesałam porządnie moje włosy, lekko je zwilżyłam i
ułożyłam, gdy usłyszałam otwieranie drzwi. Myślałam że Justin wrócił więc
wyszłam z łazienki i zdziwiłam się gdy ujrzałam Jade rzucającą mi się na szyję.
-boże Emily, czemu mi nic nie powiedziałaś. Zostałabym z Tobą.- powiedziała z
lekkim wyrzutem- ale widzę że Justin się chyba Tobą zajął co???- dodała po
chwili patrzenia na mnie i dziwnie się uśmiechnęła.
- bawiłaś się ze wszystkimi więc nie chciałam ci psuć wieczoru. Zresztą nie
doszłabym tam nad jezioro z tą moja nogą- odparłam i wskazałam ręką na moją
nogę. - a w ogóle to skąd wiesz co się
stało?- zapytałam zdziwiona.
- Justin mi powiedział. On chyba naprawdę się o Ciebie martwi. Teraz poszedł do
Romano żeby powiedzieć że nie możesz dziś nigdzie jechać.- powiedziała po czym
usiadła na moim łóżku.
-Jade… bo wczoraj był taki
moment… on chciał mnie pocałować- zaczęłam się jej niepewnie zwierzać na co ona
zrobiła wielkie oczy- a najgorsze jest to że ja chciałam to odwzajemnić. Ja nie
wiem co się ze mną dzieje, nie mogę się w nim przecież zakochać kolejny raz.
Boję się że zrobi to samo.- dokończyłam i spojrzałam na nią. Siedziała zupełnie
osłupiała.
-boże, nie wiem co powiedzieć Em. Chciałabym żebyś znalazła sobie kogoś
odpowiedniego, ale nie wiem czy Justin tym kimś jest.
-właśnie wiem, i w tym jest problem Jade. Obiecał że już więcej mnie nie
skrzywdzi i praktycznie błagał żebym mu dała kolejną szansę i chciałabym to
zrobić ale nie wiem czy potrafię. A nawet jak tak to wątpię żeby wyszło to poza
granicę przyjaźni. Mam taki mętlik w głowie że ty sobie nie wyobrażasz- W tym
momencie do pokoju wszedł Justin niosący talerz kanapek i herbatę.
-to ja już może pójdę- odezwała się od razu Jade po czym wstała i ruszyła w
stronę drzwi.- i pamiętaj masz być cały czas pod telefonem- dodała jeszcze i
wyszła z pokoju.
- nie będziesz jeść?- zapytał Jus, gdy ja znowu zatopiłam się w swoich myślach.
- już idę- powiedziałam po czym usiadłam przy stole i zaczęłam pochłaniać
kanapki.
- rozmawiałem teraz z Romano i powiedziała że niedługo tu przyjdzie sprawdzić
co z twoją nogą i jeśli będzie źle to będziesz musiała zostać w ośrodku. –
powiedział na co ja się ucieszyłam bo nie miałam dzisiaj siły nigdzie jechać i
łazić. -A ja razem z Tobą- dodał po chwili i uśmiechnął się szeroko.
- mhm, to będzie się działo. Nie wytrzymamy razem całego dnia. Zresztą ktoś chyba musi pojechać i robić notatki,
nie? – zapytałam popijając herbatę.
-Romano powiedziała że odpuści nam ten jeden dzień, lub możemy poprosić kogoś
żeby zrobił je za nas, więc o nic się nie martw.
po 5 minutach nauczycielka wparowała do naszego pokoju z apteczką w ręku.
-no więc Emily co się stało?- zaczęła po czym podeszła do mnie unosząc moją
nogę w górę.
- wczoraj podczas spaceru nad jeziorem stanęłam na potłuczone szkło i jedna
część rozcięła mi skórę i utknęła w nodze.- powiedziałam jej i syknęłam z bólu
gdy ta dotknęła rany.
-nie jest to aż tak głębokie rozcięcie, więc wydaję mi się że za kilka dni
normalnie będziesz mogła chodzić. Oczywiście jeśli dobrze to opatrzysz.
Oczyściłaś wczoraj tą ranę prawda?
- Justin mi pomógł- odpowiedziałam jej. Spojrzała na mnie zdezorientowana. No
tak. Przecież jeszcze miesiąc temu nienawidziliśmy się z Jusem.
-dobrze to zostaniecie dzisiaj w ośrodku- zwróciła się do mnie po czym
odwróciła głowę w stronę Justina.- a ty masz jej pilnować. Ona nie może dzisiaj
w ogóle chodzić, a rana powinna być odkryta, aby się szybciej zagoiła. Masz
tego dopilnować, zrozumiano? – zakończyła patrząc na niego.
-oczywiście.- odpowiedział po czym przewrócił oczami.
-zostawiam wam apteczkę z lekami przeciwbólowymi i innymi mogącymi się przydać rzeczami, a
gdybyście czegoś jeszcze potrzebowali do kierownik ośrodka jest w recepcji.
nooo, Więc do widzenia- odparła po czym
wyszła z pokoju.
-no więc mamy cały dzień dla siebie- odezwał się Justin i poruszył znacząco
brwiami.
-głupi jesteś wiesz?- odpowiedziałam mu po czym ułożyłam się wygodnie w łóżku i
planowałam się jeszcze zdrzemnąć. Wtedy
poczułam jak ten rzuca się na łóżko, obok mnie.
-co ty powiedziałaś?- zapytał siląc się na poważny ton lecz mu nie wyszło.
-powiedziałam że jesteś głupi.- odpowiedziałam i spojrzałam w jego brązowe oczy.
-więc nigdy więcej już tak nie powiesz-
odparł po czym zaczął łaskotać mnie. Chciałam się wyrwać lecz jego uścisk był
mocniejszy.
-Justin…przestań- krzyknęłam na niego pomiędzy kolejnymi napadami śmiechu.
-najpierw masz mnie przeprosić i powiedzieć że nie jestem głupi tylko
najseksowniejszym chłopakiem jakiego widziałaś- odparł i na chwilę przestał
mnie łaskotać oczekując że to zrobię.
-hahaha, nie ma mowy.- odpowiedziałam a ten znowu zaczął się nade mną
,,znęcać’’
- kurwa, Justin! Przestań!
-więc przyznaj mi rację- szepnął mi do ucha i nawet na chwilę nie przestał mnie
łaskotać.
-dobra! Przyznaję! Ale skończ już!-
-ale ja chcę usłyszeć co przyznajesz- odpowiedział po czym złapał moje ręce i
trzymał je nad moją głową.
-przyznaję że jesteś… najseksowniejszym chłopakiem jakiego znam- powiedziałam z
westchnięciem, tym samym dając mu świadomość że wygrał.
-widzisz… nie warto się ze mną
kłócić. Ja zawsze wygrywam- powiedział nadal trzymając moje ręce.
-mhm, niech ci będzie, ale możesz mnie już puścić- odpowiedziałam i poczułam
jak puszcza moje ręce i kładzie się obok mnie. Odwróciłam się w jego stronę i
zobaczyłam że on tez na mnie patrzy.
rozpłynęłam się w tych jego oczach. Leżeliśmy tak wpatrzeni w siebie kilka
minut kiedy on wreszcie się odezwał.
-nie uważasz że trzeba się na NICH jakoś odegrać- powiedział podkreślając wyraz
,,nich”.
-ale jak?- zapytałam nie mając pojęcia o co mu może chodzić.
-ja mam już jeden plan, ale nie wiem czy będziesz chciała wziąć w nim udział.
- zrobię wszystko żeby się na nim odegrać- odpowiedziałam z determinacją.
-i bardzo dobrze…- odpowiedział Justin i uśmiechnął się tajemniczo…
-------------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
jest ktokolwiek komu podoba się moje
opowiadanie? :3 jeśli tak to niech zostawi komentarz <3 one motywują mnie do
dalszego pisania <3
O coś sie dzieje . Ciekawe co bd :3
OdpowiedzUsuńpiękne :* oby tak dalej :d
super piszesz .. ale krotkie te rozdzialy ;c
OdpowiedzUsuńuwielbiam ! mam nadzieje ze niedługo dodasz ^^
OdpowiedzUsuńuwielbiam!!!
OdpowiedzUsuńSuper rozdział:) KOCHAM CIĘ!
OdpowiedzUsuńMoja nowa miłość hihi xD :* Czekam na kolejny rozdział ♥
OdpowiedzUsuńkurnaaa jutro szkoła- a raczej dzisiaj bo jest 1;36... ale ja nie moge oderwacsie odtego opowiadania po prostu nie mogę:< kocham cie wiesz? prawdziwa wirtualna ale prawdziwa milościa!!!!!!
OdpowiedzUsuń