środa, 22 maja 2013

16 rozdział


Im dłużej jechaliśmy tym ból bardziej ustępował. Czułam się już lepiej i teraz poczułam napływ gniewu. Justin będzie się musiał nieźle z tego tłumaczyć . siedziałam już normalnie na tylnym siedzeniu kiedy moją uwagę przykuło auto jadące już jakiś czas za nami. Czarny samochód! Otworzyłam szerzej oczy i wpatrywałam się w tylną szybę. Spanikowana nie wiedziałam czy powiedzieć Justinowi czy to tylko fałszywy alarm. Postanowiłam że jednak powiem.
-Justin, ten samochód jedzie już za nami jakiś czas- odezwałam się cicho. Chłopak spojrzał w lusterko i gwałtownie wszystkie jego mięśnie się napięły. Ręce zacisnęły się na kierownicy a w jego oczach było widać gniew. Gwałtownie  Przyśpieszył do 150 km/h . cały czas wpatrywałam się ukradkiem w samochód za nami. Nagle samochód za nami przyspieszył i jechał teraz obok nas. Szyba zaczęła się powoli otwierać przerażona wlepiłam w nią wzrok. Za nim się spostrzegłam ktoś wychylił przez szybę pistolet a następnie huk wypełnił samochód Justina. Odruchowo krzyknęłam z przerażenia, lecz Justin starał się zachować zimną krew. Teraz zamiast przyspieszyć gwałtownie zwolnił a czarny samochód pognał przed siebie. Osoba która w nim siedziała oddała jeszcze kilka na szczęście nie celnych strzałów i odjechała. Jus zjechał po chwili na pobocze i siedzieliśmy przez chwilę w milczeniu. Nagle wyszedł z samochodu trzaskając drzwiami. Zrobił to tak gwałtownie że podskoczyłam. Po chwili znalazł się obok mnie i mocno mnie przytulał. Poczułam napływające mi do oczu łzy.
-ciii, nie płacz kochanie- mruknął mi we włosy jeszcze mocniej mnie do siebie przyciskając.
-boże. To wszystko przeze mnie.  Przepraszam Cię Emily- powiedział łamiącym się głosem.
-wszystko jest w porządku dopóki jesteś przy mnie.- odezwałam się cicho i spojrzałam mu w oczy.
- nie Emily. nic nie jest w porządku jak jestem przy tobie.- szepnął cicho głęboko patrząc mi w oczy. Nie odpowiedziałam już nic bo łzy spłynęły po moich policzkach a mój szloch wypełnił samochód.
-Justin… proszę Cię obiecaj mi że mnie nie zostawisz. Obiecaj…- przerwałam wreszcie kilkuminutową ciszę. nie czułam już bólu fizycznego za to psychiczny nie ustępował.
-obiecuję.  Kocham Cię Emily – wyznał mi szczere a ja mimowolnie się na jego słowa uśmiechnęłam. Przysunęłam się do niego i wpiłam się w jego usta. Prawie od razu odpowiedział tym samym i mogłam wyczuć że uśmiecha się przez pocałunek. Pchnął mnie lekko tak bym leżała na siedzeniu a sam pochylił  się nade mną nie przerywając naszego kontaktu. Przy nim czułam się tak bezpiecznie… ręce Justina chwyciły moją bluzkę i podniosły ją lekko do góry znowu odsłaniając mój brzuch. Oderwał się ode mnie i z bólem w oczach przeniósł wzrok na mój brzuch. Podążyłam za jego wzrokiem. Teraz siniaki stały się o wiele bardziej widoczne i na ich widok skrzywiłam się tak samo jak Justin. Po chwili poczułam jego ciepłe wargi  przylegające do posiniaczonych miejsc. Poczułam ciepło rozlewające się po moim ciele gdy jego pocałunku stały się bardziej zachłanne. Przeniósł swoją głowę znowu nad moją i lekko musnął moje usta. odsunęłam go lekko od siebie chcąc dowiedzieć się wreszcie od niego prawdy.
-Justin…- zaczęłam cicho i nie czekając na odpowiedź zaczęłam kontynuować.- w tym wszystkim nie chodzi tylko o prochy prawda?
- nie, nie chodzi tylko o to. Ale proszę Cię nie rozmawiajmy o tym teraz. Powinien obejrzeć cię lekarz.- odparł cicho i czekał na moją reakcję. Nie chciałam  teraz konfrontować się z lekarzem.  Byłam zbyt roztrzęsiona.
-zawieź mnie do domu i zrobię sobie jakieś okłady czy coś. Nie mam siły żeby mierzyć się teraz z lekarzem… proszę- dodałam błagającym głosem.
-no już dobrze.- cmoknął mnie jeszcze w czoło i wyszedł z samochodu. Szybko wszedł po raz kolejny na siedzenie kierowcy i szybko ruszył w kierunku mojego domu. W milczeniu dojechaliśmy po niecałych 10 minutach. Justin pomógł mi wyjść z samochodu i powoli doszliśmy do drzwi frontowych. Wyciągnęłam klucze z kurtki i podałam je chłopakowi który szybko je otworzył. Dobrze że rodziców jeszcze nie było. Nathan pewnie poszedł do jakiegoś kolegi czy coś, więc  obyło się bez niepotrzebnych pytań.
-nic się tutaj nie zmieniło.- odezwał się po chwili Jus z lekkim uśmiechem. Pamiętam jak kiedyś czasami do mnie przychodził. Jeszcze jak się kolegowaliśmy. Też się lekko uśmiechnęłam w przypływie wspomnień. Jednak zaraz przypomniał mi o sobie ból. Podeszłam powoli do kanapy i rozłożyłam się na całej jej długości.
-kochanie, co mam dla ciebie zrobić? Jakieś okłady czy jednak zdecydowałaś się na lekarza.
-żadnego lekarza. W łazience na górze w szafce nad umywalkami są ręczniki. Zmocz jeden zimną wodą. To złagodzi ból. Na razie tyle wystarczy.-nie odpowiedział nic tylko przytaknął głową i pobiegł szybko na górę. Po chwili stał już obok mnie z mokrym ręcznikiem. Usiadł okrakiem na moich udach, starając się nie dotknąć ran i za bardzo mnie nie przygniatać. podwinął moją bluzkę i przyłożył zimny ręcznik do mojego brzucha. Lekko się skrzywiłam z bólu lecz już po chwili, powoli zaczął ustępować. Justin zmieniał co chwilę stronę ręcznika. Wreszcie postanowiłam przerwać niezręczną ciszę która  między nami była.
-powiesz mi wreszcie?
-um… tak.- odpowiedział niepewnie po czym zszedł ze mnie i położył się na kanapie obok mnie.
-wiesz, wtedy kiedy się przedawkuje nie panuję się nad sobą do końca. Pewnego razu poszedłem z Seanem i jego paczką na imprezę. Zawsze byłem mniej na to odporny i znacznie szybciej od innych się nakręcałem. Na tej imprezie tak właśnie było. Szybko straciłem nad sobą kontrolę, kiedy chłopaki byli jeszcze prawie zupełnie trzeźwi. No i Sean miał wtedy dziewczynę którą ponoć naprawdę kochał. Nazywała się chyba Carly. Była już trochę wstawiona i kleiła się do mnie gdy tylko Sean nie patrzył. Postanowiłem się  z nią trochę zabawić, i po jej zachowaniu wywnioskowałem że ona też. Udaliśmy się więc na górę i trochę się zbawiliśmy. chociaż nie pamiętałem wszystkiego dokładnie to wiedziałem że ona nie miała nic przeciwko naszym zabawom. po wszystkim zeszliśmy na dół jak gdyby nigdy nic. I wtedy ona zaczęła robić szopki że ją wykorzystałem . Nie rozumiałem o co jej chodzi. Potem pamiętam tylko jak ten dupek zadał mi kilka ciosów w brzuch i powiedział że jeszcze się policzymy. Potem wszystko się ustabilizowało. Przestałem brać i powoli spłacałem dług i nikt się mnie o nic nie czepiał. Do tej pory. Chodziły kiedyś plotki że Sean zabił jakiegoś kolesia po nie miał kasy żeby spłacić mu dług za prochy i on go po prostu zabił. Nie wierzyłem w to za bardzo, ale nie chciałem się już mieszać. Ostatnio jednak dowiedziałem się że to prawda.- opowiedział mi wszystko ze szczegółami ale to ostatnie mógł zostawić dla siebie. Poczułam narastające przerażenie. Łzy napłynęły mi do oczu, lecz powstrzymałam je. Ale to znaczy że Justin nie zgwałcił tej dziewczyny. Przynajmniej miałam nadzieję że mówi prawdę. Chciałam się upewnić.
-to znaczy że ty nie skrzywdziłeś tej dziewczyny?- spytałam cicho wtulając się w niego.
-oczywiście że nie. To była zwykła suka a ten dupek jej wierzył bo był w niej cholernie zakochany. Potem ona wyjechała z dnia na dzień nic mu nie mówiąc. – dokończył i przysunął mnie bliżej siebie.
-ale nie bój się, nie pozwolę mu Cię skrzywdzić. Obiecuję.- leżeliśmy tak przez jakiś czas w zupełnej ciszy. Ulżyło mi gdy to powiedział. Ufałam mu bezgranicznie i jakby to teraz zniszczył nie potrafiłabym nikomu już nigdy zaufać. Justin dawał mi wszystko czego mi było trzeba.
-Kocham Cię Justin- szepnęłam cicho patrząc w jego przepiękne oczy.
-Też Cię kocham Emsy- odpowiedział i złączył nasze usta. za każdym razem gdy mnie nimi dotykał rozpływałam się. Pragnęłam go wtedy jeszcze bardziej. Wplotłam swoje ręce w jego idealnie ułożone włosy i przyciągnęłam go bliżej. Pod wpływem mojego dotyku jęknął gardłowo a ja uśmiechnęłam się przez pocałunek który teraz zamienił się w coś więcej. Podobało mi się to ale wciąż było mi mało. Boże co on ze mną robi!? Odpędziłam od siebie wszystkie myśli i pragnęłam żeby ten pocałunek nigdy się nie skończył. W tym momencie nie czułam nic innego jak tylko przyjemność gdy jego usta z walczyły z moimi. Poczułam jego język na mojej dolnej wardze, proszący o dostęp. Oddałam się chwili i dałam mu pełny dostęp. Wszystkie zmartwienia odpłynęły. Teraz liczył się tylko Justin. Moje ręce powędrowały na koniec jego koszulki i pociągnęły ją w górę. Chłopak uśmiechnął się i pomógł mi przeciągnąć koszulkę przez głowę. Gdy wylądowała ona na podłodze, usłyszałam przekręcanie klucza w zamku. Momentalnie się od siebie odsunęliśmy z trudnością łapiąc oddech. Justin szybko zeskoczył  z kanapy po swoją koszulkę i gdy mój brat wbiegł do pokoju miał ją już na sobie.
 gdy zobaczył Justina jego oczy momentalnie otworzyły się szerzej.
-Justin? – zapytał zdziwiony. Nie dziwiłam mu się bo przecież słyszał na pewno jak rozmawiałam z mamą o Justinie jak jeszcze byliśmy ,,pokłóceni”.
-um …tak, hej Nathan- odpowiedział niepewnie Jus drapiąc się po karku.  Obydwoje jeszcze z trudem łapaliśmy oddech. Zastanawiałam do czego by doszło gdyby mój kochany braciszek nie wpadł nagle do domu. Zarumieniłam się na samą myśl o tym.
-gdzie są rodzice?- zapytałam go gdy nie przychodzili.
-już idą, biorą zakupy. Chcą przemalować sobie sypialnię i kupili jakieś tam rzeczy i coś do jedzenia.- mówiąc to teatralnie przewrócił oczami. Wtedy weszli rodzice wykłócając się o coś. od razu poszli do kuchni żeby zostawić jakieś farby i pędzle na podłodze, a następnie położyli pizzę na stole i zabrali się za rozkładanie naczyń. zerknęłam na Justina i Widać było że czuł się skrępowanie. Wstałam i podeszłam do niego, chwytając go za rękę, dodając mu otuchy która przy konfrontacji z moimi rodzicami mu się przyda. Pociągnęłam go lekko tak żeby poszedł ze mną do kuchni i zamierzałam przedstawić go rodzicom którzy jeszcze chyba go nie zauważyli. Gdy przechodziliśmy obok schodów Justin wyrwał jego dłoń z mojej i sprintem wbiegł po nich na górę. Zaśmiałam się z jego reakcji i ruchem ręki chciałam go przywołać, lecz on posłał mi swój łobuzerski uśmiech i wszedł do mojego pokoju. Zachowywał się jak dziecko. Zaśmiałam się znowu kiedy usłyszałam hałas dochodzący z góry. Poszłam za Nathanem do kuchni.
-dzień dobry Emily. jak było w szkole?- niczego nie świadomi rodzice już popsuli mi humor.
-dobrze- skłamałam – ale za to jestem strasznie głodna. naszykujcie mi ze 4 kawałki dobra?- zapytałam udając że wszystko jest okej. Spojrzeli się na mnie dziwnie, bo nigdy tyle nie jadłam, lecz nałożyli mi na talerz 4 kawałki. Wzięłam talerz i poszłam na górę. Gdy weszłam do pokoju Justin siedział na łóżku z głową odchyloną do tyłu.
-Justin…Jesteś głodny? Bo przyniosłam ci kawałek pizzy.- od razu na  mnie spojrzał i lekko się uśmiechnął.
-jasne, chodź tutaj.- wskazał na miejsce obok siebie. Usiadłam obok niego i położyłam na kolanach talerz z jedzeniem. Justin objął mnie ramieniem i w spokoju i  ciszy dokończyliśmy jeść.
-Emily, ja muszę się zbierać. Zobaczymy się jutro w szkole.- odezwał się po chwili i poderwał z łóżka. Poszłam w jego ślady a jego dłonie automatycznie znalazły się na mojej talii i przyciągnął mnie lekko do siebie, uważając na rany. Złożył na moich ustach słodki pocałunek  i podszedł do okna. Otworzył je i zanim wyszedł uśmiechnął się szybko i już go nie było.
----------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
tak jak zawsze chcę wam podziękować za wszystkie komentarze :3 jesteście wspaniali <3 nawet nie wiecie jak wasze miłe słowa motywują do pisania <3 kocham was <333 JEŚLI KTOŚ CHCE BYĆ INFORMOWANY O NOWYCH ROZDZIAŁACH TO NIECH ZOSTAWI W KOMENTARZU SWOJĄ NAZWĘ Z TWITTERA <3
i przepraszam za błędy, których na pewno jest sporo. poprawię je jak będę miała więcej czasu.
następny rozdział w sobotę <3 

6 komentarzy:

  1. kocham cie <3 poczytaj mójhttp://bythehatetolove.blogspot.com/2013/05/16-rozdzia.html

    OdpowiedzUsuń
  2. O boze ale oni sa slodcy!
    Dziewczyno piszesz genialnie ♥
    Czekam na nastepny

    @agehhh

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny jak zwykle! Po raz kolejny brakuje mi słów pochwały- jesteś niesamowita, masz nieprawdopodobny talent kochana♥ Po prostu jesteś boska i tyle! Koniec, kropka!
    "Nigdy nie pozwól nikomu robić tak, abyś czuł się niepewnie" Danielle Peazer

    OdpowiedzUsuń
  4. świetnie piszesz :) czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  5. wow! świetnie piszesz, czytałam wiele fanfików ale ten jest cudowny. Oczywiście nie mogę się doczekać na następny buziaki<3
    @carineee000

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam ciebie i twoja wyobraźnię,aaaa uzaleznilam się od tego opowiadania haha naleza.ci się słowa pochwały:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń