Następnego dnia obudziłam się po godz.12. dzisiejsza pogoda
była zupełnym przeciwieństwem do wczorajszej. Promienie słońca wdzierały się do
mojego pokoju przez zasłony. Usiadłam na łóżku i uśmiechnęłam się do siebie w
przypływie energii. Gdy się odwróciłam i spojrzałam na drugi koniec łóżka
wypełniła mnie jakaś pustka. No tak. Przez ostatnie dwa miesiące budziłam się
obok najlepszego chłopaka na ziemi. Wreszcie wygramoliłam się w łóżka i zeszłam
na dół po drodze upinając niedbałego koka. Na blacie w kuchni zobaczyłam talerz
wypełniony kanapkami a obok niego kartkę.
,, Pojechaliśmy z ojcem do mechanika, żeby zobaczył co stało się z tym głupim samochodem. Po drodze zajedziemy jeszcze na większe zakupy więc będziemy jakoś wieczorem.
mama.
PS. Smacznego ;) ‘’
uśmiechnęłam się głupio do kartki i zabrałam się a kanapki. po śmierci taty nasze kontakty o wiele się polepszyły i bardzo zbliżyłyśmy się do siebie. Szkoda że stało się to dopiero po tym tragicznym wydarzeniu.
,, Pojechaliśmy z ojcem do mechanika, żeby zobaczył co stało się z tym głupim samochodem. Po drodze zajedziemy jeszcze na większe zakupy więc będziemy jakoś wieczorem.
mama.
PS. Smacznego ;) ‘’
uśmiechnęłam się głupio do kartki i zabrałam się a kanapki. po śmierci taty nasze kontakty o wiele się polepszyły i bardzo zbliżyłyśmy się do siebie. Szkoda że stało się to dopiero po tym tragicznym wydarzeniu.
Pomyślałam że mogłabym zadzwonić do Jade, żebym nie
siedziała sama przez cały dzień. Mogłybyśmy pooglądać jakieś filmy i szczerze
porozmawiać, bo ostatnio spędzałyśmy ze sobą mniej czasu z wiadomych przyczyn.
gdy zjadłam śniadanie, zrobiłam sobie kakao i poszłam do pokoju po telefon. Wybrałam numer Jade i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Halo?- usłyszałam głos Jade po kilku sygnałach.
-hej Jade! Pomyślałam że mogłabyś dzisiaj do mnie wpaść i pooglądałybyśmy jakiś film czy coś. Co ty na to?
-super! W sumie też chciałam do ciebie zadzwonić, bo nie mam w domu nic do roboty. Będę za jakąś godzinkę dobra?
-okej, będę czekała. I po drodze możesz zajechać i kupić nasze lody.- zaproponowałam.
-ok, to widzimy się za godzinę. Do zobaczenia. – zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć rozłączyła się. Po odłożeniu telefonu na biurko odsłoniłam zasłony i usiadłam na parapecie kończąc kakao. Wpatrywałam się w widoki za oknem i myślałam nad tym ile się ostatnio zmieniło. Na lepsze. Miałam nadzieję że Justin zmieni się teraz i nie będzie ciągle oglądał się za wszystkimi dziewczynami. Miałam też nadzieję, że Logan nie okaże się takim dupkiem jak Sean i nie skrzywdzi Jade. Właśnie, Sean… cały czas po głowie chodziły mi jego słowa: ,,nacieszcie się sobą dopóki możecie” . nie wiem do czego ten dupek jest zdolny, ale z tego co mówił mi Jus wiem że był niebezpieczny. Po kilku minutach rozmyślania, zeszłam z parapetu i udałam się do łazienki i wzięłam szybki prysznic. po wyjściu ułożyłam sobie włosy i w samej bieliźnie. wróciłam do mojego pokoju. stałam przed szafą i Wodziłam wzrokiem po szafkach myśląc w co się ubrać, kiedy kątem oka dostrzegłam dużo czarny samochód stojący przed moim domem. Gwałtownie się obróciłam tak że stałam wprost do okna. Zdziwiłam się i myślałam kto to może być, ponieważ mieszkałam na tak zwanym zadupiu. Jedna szyba była lekko uchylona i ktoś wpatrywał się dokładnie w moje okno. Przeraziłam się i szybko zasłoniłam zasłony. Wyjęłam z szafy luźne szorty i bokserkę i po wzięciu telefonu zeszłam ciągle przestraszona na dół. Poszłam do kuchni i wyjrzałam przez okno, by zobaczyć czy samochód cały czas tam stoi. Na szczęście niczego już tam nie było. Odetchnęłam z ulgą i udałam się do salonu żeby wybrać jakiś film, który mogłybyśmy obejrzeć. Po kilku minutach usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam je a Jade z uśmiechem na twarzy od razu wparowała do mojego domu. Szybkim krokiem poszła do kuchni i wyszła z niej niosąc dwie łyżki. Zaśmiałam się i ruszyłam za nią do salonu. Usiadłyśmy na kanapie i włączyłyśmy film wcześniej prze ze mnie wybrany. Wybrałam horror ,, naznaczony”. Po chwili z napięciem siedziałyśmy wciśnięte w kanapę i obżerałyśmy się lodami.
film trwał jakieś 90 minut. Gdy skończyłyśmy oglądać, wyłączyłam telewizor i zaczęłyśmy plotkować. Jade cały czas nawijała a jej twarzy nie znikał uśmiech.
-Jade, co się stało że jesteś taka szczęśliwa ?- podjęłam wreszcie temat.
-nic konkretnego po prostu dobrze mi się układa z Loganem- powiedziała powoli i zaczerwieniła się.
-mhm, i na samą myśl o niczym konkretnym robisz się czerwona tak? Nooo co jest?- zaśmiałam się i czekałam aż zacznie mówić.
-no bo my… on z zrobił mi… no wiesz – odpowiedziała cicho jąkając się i robiąc się jeszcze bardziej czerwona. Wiedziałam o co jej chodziło i szczerze mówiąc zatkało mnie.
-a ale odwdzięczyłaś mu się? – zapytałam niepewnie nie wiedząc co powinnam powiedzieć.
-umm, nie. A myślisz że powinnam?- wpatrywała się we mnie czekając aż się odezwę.
-nie wiem jaka to była dokładnie sytuacja, ale myślę że jeszcze na wszystko macie czas.- uśmiechnęłam się lekko.
Rozmawiałyśmy jeszcze jakąś godzinę kiedy przyjechali
moi rodzice a ja pożegnałam się z Jade. Od razu zostałam obrzucona przez
rodziców pytaniami dotyczącymi wycieczki.
Opowiedziałam im o wszystkim oprócz tego że jestem z Justinem. Mój
ojczym nie lubił gdy przyprowadzałam do domu kolegów i nie tolerował mojego
spotykania się z nimi. Czułam że chciał mnie chronić, ale on naprawdę już
przesadzał. Gdy powiedziałam rodzicom o Seanie mama była szczęśliwa i życzyła
mi wszystkiego dobrego ale ojczym zabraniał mi się z nim spotykać. Oczywiście
go nie posłuchałam, ale gdy tylko przyprowadzałam go do domu, zaraz robił mi
wywody, aż w końcu skończyliśmy spotykać się w moim domu. Gdy przesłuchiwanie
się skończyło wróciłam na górę żeby przygotować się na jutro do cholernej szkoły.
W ogóle za nią nie tęskniłam ale z drugiej strony zobaczę jutro Justina więc chciałam tam iść. Gdy pakowałam
swoją torbę, usłyszałam dźwięk przychodzącego sms-a. chwyciłam telefon i
przejechałam palcem po dotykowym telefonie że odczytać wiadomość.gdy zjadłam śniadanie, zrobiłam sobie kakao i poszłam do pokoju po telefon. Wybrałam numer Jade i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Halo?- usłyszałam głos Jade po kilku sygnałach.
-hej Jade! Pomyślałam że mogłabyś dzisiaj do mnie wpaść i pooglądałybyśmy jakiś film czy coś. Co ty na to?
-super! W sumie też chciałam do ciebie zadzwonić, bo nie mam w domu nic do roboty. Będę za jakąś godzinkę dobra?
-okej, będę czekała. I po drodze możesz zajechać i kupić nasze lody.- zaproponowałam.
-ok, to widzimy się za godzinę. Do zobaczenia. – zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć rozłączyła się. Po odłożeniu telefonu na biurko odsłoniłam zasłony i usiadłam na parapecie kończąc kakao. Wpatrywałam się w widoki za oknem i myślałam nad tym ile się ostatnio zmieniło. Na lepsze. Miałam nadzieję że Justin zmieni się teraz i nie będzie ciągle oglądał się za wszystkimi dziewczynami. Miałam też nadzieję, że Logan nie okaże się takim dupkiem jak Sean i nie skrzywdzi Jade. Właśnie, Sean… cały czas po głowie chodziły mi jego słowa: ,,nacieszcie się sobą dopóki możecie” . nie wiem do czego ten dupek jest zdolny, ale z tego co mówił mi Jus wiem że był niebezpieczny. Po kilku minutach rozmyślania, zeszłam z parapetu i udałam się do łazienki i wzięłam szybki prysznic. po wyjściu ułożyłam sobie włosy i w samej bieliźnie. wróciłam do mojego pokoju. stałam przed szafą i Wodziłam wzrokiem po szafkach myśląc w co się ubrać, kiedy kątem oka dostrzegłam dużo czarny samochód stojący przed moim domem. Gwałtownie się obróciłam tak że stałam wprost do okna. Zdziwiłam się i myślałam kto to może być, ponieważ mieszkałam na tak zwanym zadupiu. Jedna szyba była lekko uchylona i ktoś wpatrywał się dokładnie w moje okno. Przeraziłam się i szybko zasłoniłam zasłony. Wyjęłam z szafy luźne szorty i bokserkę i po wzięciu telefonu zeszłam ciągle przestraszona na dół. Poszłam do kuchni i wyjrzałam przez okno, by zobaczyć czy samochód cały czas tam stoi. Na szczęście niczego już tam nie było. Odetchnęłam z ulgą i udałam się do salonu żeby wybrać jakiś film, który mogłybyśmy obejrzeć. Po kilku minutach usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam je a Jade z uśmiechem na twarzy od razu wparowała do mojego domu. Szybkim krokiem poszła do kuchni i wyszła z niej niosąc dwie łyżki. Zaśmiałam się i ruszyłam za nią do salonu. Usiadłyśmy na kanapie i włączyłyśmy film wcześniej prze ze mnie wybrany. Wybrałam horror ,, naznaczony”. Po chwili z napięciem siedziałyśmy wciśnięte w kanapę i obżerałyśmy się lodami.
film trwał jakieś 90 minut. Gdy skończyłyśmy oglądać, wyłączyłam telewizor i zaczęłyśmy plotkować. Jade cały czas nawijała a jej twarzy nie znikał uśmiech.
-Jade, co się stało że jesteś taka szczęśliwa ?- podjęłam wreszcie temat.
-nic konkretnego po prostu dobrze mi się układa z Loganem- powiedziała powoli i zaczerwieniła się.
-mhm, i na samą myśl o niczym konkretnym robisz się czerwona tak? Nooo co jest?- zaśmiałam się i czekałam aż zacznie mówić.
-no bo my… on z zrobił mi… no wiesz – odpowiedziała cicho jąkając się i robiąc się jeszcze bardziej czerwona. Wiedziałam o co jej chodziło i szczerze mówiąc zatkało mnie.
-a ale odwdzięczyłaś mu się? – zapytałam niepewnie nie wiedząc co powinnam powiedzieć.
-umm, nie. A myślisz że powinnam?- wpatrywała się we mnie czekając aż się odezwę.
-nie wiem jaka to była dokładnie sytuacja, ale myślę że jeszcze na wszystko macie czas.- uśmiechnęłam się lekko.
od: Justin :*
,,otwórz okno od swojego pokoju, proszę” nie odpisałam nic tylko zdziwiona podeszłam do okna i otworzyłam je na oścież. Dokończyłam się pakować kiedy usłyszałam że ktoś otwiera okno które się przymknęło i wchodzi do środka. Zobaczyłam Justina, który trzyma się kurczowo za prawe ramię.
-boże Justin! Co się stało?- wykrzyknęłam głośno podchodząc do niego bliżej i patrząc na jego ramię. Oderwał rękę która zakrywała ranę a mnie zatkało.
-o mój boże- wydukałam cicho i przytuliłam go lekko uważając na jego ranę
-nie wiem co się stało. To wydarzyło się tak nagle. Wracałem do samochodu, gdy nagle podjechał duży czarny samochód. Wyskoczył z niego jakiś młody chłopak którego nigdy na oczy nie widziałem i śmiejąc się wbił mi nóż w rękę, zanim zdążyłem cokolwiek zrobić wskoczył ponownie do samochodu i zaczął odjeżdżać krzycząc coś że moje… nasze szczęście nie potrwa długo i że masz całkiem niezłe ciało.- odpowiedział po chwili cały czas trzymając mnie w ramionach. Przeraziłam się. Czarny samochód, ten który stał przed moim domem. Byłam tego pewna. Odsunęłam się od niego kiedy poczułam coś mokrego na mojej ręce. Krew Justina przeciekła już przez jego bluzkę brudząc mnie.
-daj trzeba to opatrzyć. – odezwałam się i zaczęłam zdejmować jego koszulkę. Gdy tylko spojrzałam na jego nagi tors jak zwykle mnie zatkało. Ale nie była pora na gapienie się więc szybko się otrząsnęłam i chwyciłam go za rękę, ciągnąc go w stronę łazienki. Zamknęłam za nami drzwi i kazałam mu usiąść na małym krześle które stało obok prysznica.
-tak się zastanawiam, o co mu chodziło mówiąc że masz niezłe ciało. – odezwał się niepewnie Justin.
-ja wiem o co mu chodziło. – szepnęłam cicho podchodząc do niego z apteczką którą wyjęłam z szafki. Gdy spotkałam jego pytający wzrok zaczęłam kontynuować. – gdy dzisiaj wzięłam prysznic i poszłam w samej bieliźnie do mojego pokoju, żeby wyjąć z szafy jakieś ubrania, zobaczyłam czarny samochód, a w nim jakiegoś chłopaka który wpatrywał się w moje okno.- dokończyłam i poczułam jak gwałtownie mięśnie Jusa się napinają. Wyjęłam z apteczki wodę utlenioną i zaczęłam przemywać ranę. Justin nie odpowiedział nic tylko siedział i przyglądał się jak zakręcam wokół jego ramienia bandaż. Gdy skończyłam usiadłam mu na kolanach i wtuliłam się w niego czując się naprawdę bezpieczna. Próbowaliśmy przetrawić wiadomości które właśnie usłyszeliśmy. Po chwili wstałam i odłożyłam na miejsce apteczkę po czym odezwałam się cicho do chłopaka łapiąc go za zdrową rękę.
-chodźmy do pokoju. Nie odpowiedział tylko ruszył za mną. Gdy znaleźliśmy się w moim pokoju zamknęłam drzwi na klucz żeby uniknąć nie zapowiedzianych odwiedzin któregoś z rodziców.
-chcesz zostać na noc?- zapytałam Justina który objął mnie w pasie i pocałował w czubek głowy.
-z miłą chęcią- oparł i posłał mi swój zniewalający uśmiech. Podeszłam do szuflady w której trzymałam luźne koszulki do spania i wyciągnęłam jedną.
- odwróć się na chwilę- zaśmiałam się , odwracając się do Jusa który cały czas mi się przyglądał. Ten w odpowiedzi też się zaśmiał lecz, nie odwrócił się tylko podszedł bliżej. Swoimi rękoma chwycił koszulkę którą miałam na sobie i powoli zaczął podciągać ją do góry uśmiechając się przy tym. Pozwoliłam mu ściągnąć z siebie koszulkę podnosząc ręce do góry. W odpowiedzi na ten gest, chłopak jeszcze szerzej się uśmiechnął a po chwili zaczął mierzyć moje ciało wzrokiem.
-nie wiem kim ten palant był ale nie kłamał- szepnął mi do ucha, a ja poczułam jak się czerwienię. Nie odpowiedziałam nic więc Justin wyjął mi czystą koszulkę z rąk i przełożył przez głowę. Następnie przyciągnął mnie bliżej siebie i zachłannie pocałował. Nasze wargi toczyły ze sobą wojnę, poruszając się coraz szybciej. po chwili na swojej dolnej wardze poczułam język Justina, który prosił o dostęp. Chętnie na to przystałam i już po chwili nasze języki zaczęły walczyć o dominację. Gdy się od siebie oderwaliśmy, Justin pociągnął mnie za rękę tak że wylądowałam na łóżku a on sam po chwili do mnie dołączył. Tym razem jego pocałunki przeniosły się na szyję. Jęknęłam cicho gdy Justin lekko zassał moją skórę. Nie przerywając swoich pocałunków chłopak sięgnął rękoma do moich bioder i zsunął ze mnie moje szorty. Dopiero gdy to zrobił oderwał się ode mnie i zaczął rozpinać swoje spodnie. Ja w tym czasie wskoczyłam pod kołdrę i czekałam aż do mnie dołączy. Gdy już został w samych bokserkach wsunął się na miejsce obok mnie i oplótł mnie swoimi rękami, przyciągając bliżej. Uśmiechnęłam się do niego i wtuliłam w jego tors.
-Justin… boję się – odparłam po chwili i przysunęłam się do niego jeszcze bardziej.
-dopóki jesteś ze mną nie dam nikomu cię skrzywdzić- odpowiedział a po chwili dodał jeszcze:- ufasz mi?
-jak nikomu innemu- szepnęłam cicho i już nikt więcej się w tej sprawie nie odezwał.
Leżeliśmy tak w ciszy ciesząc się naszą wzajemną bliskością. Po pewnym czasie, gdy zrobiło mi się trochę niewygodnie, pchnęłam lekko Justina żeby położył się na plecach a sama położyłam głowę na jego torsie i zaczęłam kreślić na nim jakieś wzory. Gdy poczułam że moje powieki zaczynają opadać, wplotłam swoje nogi między nogi mojego cudownego chłopaka i zasnęłam w jego ramionach.
-----------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
rozdział trochę krótszy od pozostałych, ale coś się wreszcie zaczyna dziać. <3 dziękuję za wszystkie miłe komentarze. Nie wiecie jak bardzo one mnie motywują do dalszego pisania <3 kocham was <3 JEŚLI KTOŚ CHCE BYĆ INFORMOWANY O NOWYCH ROZDZIAŁACH TO NIECH ZOSTAWI W KOMENTARZU SWOJĄ NAZWĘ Z TWITTERA <3
ejfewfhauewrfhlqwara3wleifgQLEIWRDFGBLAWFAGESBFAEWKYFGAESRGFKZEWUYFGqkwryhgfad kAGD AORFUYGAEWB *.* zajebiste to jest , ci ludzie z auta , ja ich zabiję jak coś im sie stanie ! zabije :D pozdrówka ♥
OdpowiedzUsuńAaaa no świetny rozdział <3
OdpowiedzUsuńboze boje sie o nich ! :P naprawde zajebiście piszesz <333
OdpowiedzUsuńahhh ;* kc dalej pisz ;* @nataliastozek
OdpowiedzUsuńProszę dodaj szybko następny bo nie wytrzymam napięcia! <3 :-*
OdpowiedzUsuńmasz niesamowity talent- było... kocham cię- było.... nigdy nie czytałam lepszego opowiadania- było... Matko to juz ci pisałam:( Zasób moich słów pochwalnych jest na wyczerpaniu... Cóż nie będę oryginalna- jesteś bardzo niezwykłą osobą, bardzooo utalentowaną, naprawdę podziwiam cię za niego. Życzę ci dużo natchnienia♥ Kocham cię- @dianee2805
OdpowiedzUsuńZajebiste!!! Kolejny rozdział dodaj szybko bo to się super czyta kochana xd
OdpowiedzUsuńP.S. Mój tt to @ala_suszek :) Informuj mnie jak bd nowy rozdział :*
Dzis przeczytalam wszystkie *_______* jesli mozesz,informuj mnie o nowych :) @18alexis64 <3 (jesli masz ochote to mozesz poczytac moje z Justinem ;p) http://mylifewithjus.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńSUPER BLOG AHHDGHFHSA MASZ TALENT *______* DAJ JAK NAJSZYBCIEJ NOWY, PROSZĘ <3
OdpowiedzUsuń