Leżeliśmy tak jakiś
czas w zupełnej ciszy gdy nagle Jus oznajmił mi że idzie wziąć prysznic. Wszedł
z niego po jakichś 15 minutach. Jego
włosy sterczały w każdą możliwą stronę a pięta koszulka opinała jego mięśnie
bezucha. Nie powiem, wyglądał seksownie. Ale nie czas był na takie głupoty.
Przez ten cały czas myślałam jakie oni mieli z Seanem wspólne sprawy i co mogło się między nimi stać. Sean był typem
chłopaka który umiał się odegrać i miał kontakty z ludźmi którzy nie byli dla
niego dobrym towarzystwem. Mam nadzieję że Justin nie wpadł w jakieś gówno. Usiadł
na swoim łóżku schował twarz w swoich dłoniach i głośna westchnął. Podeszłam do
niego cicho i przytuliłam go lekko.
-powiesz mi?- zaczęłam cicho.
-dobrze, tylko się nie denerwuj i mnie nie odtrącaj, okej? – zapytał również cicho.
-dobrze.
-nie wiem czy wiedziałaś czym zajmował się twój chłopak kiedy byliście razem. – zrobił kilkusekundową przerwę- Był dilerem narkotyków- powiedział a ja zastygłam w miejscu.- i nie tylko dilerem ale to już nieważne. I sprawa jest taka że Sean ze swoimi kolegami, których pewnie nawet nie znasz chcą się na mnie zemścić za to że go pobiłem i że niby zabrałem mu Ciebie. I miałem… mam u niego spory dług bo kupiłem od niego niedawno trochę towaru. Na początku dał mi 6 miesiący na spłacenie całego długu, a teraz zmienił datę i chce tych pieniędzy do końca tygodnia. A jak mu ich nie oddam to będzie chciał się zemścić, a ja wiem że on nie żartuje i wiem do czego jest zdolny. – dokończył a ja nie mogłam z siebie wydusić ani jednego słowa. po głowie chodziło mi tylko jedno pytanie.
-bierzesz prochy? – wypaliłam szybko i spojrzałam na niego.
-nie, już nie- zamurowało mnie po raz kolejny.
-jak to JUŻ nie?- wymamrotałam cicho
-zaczęło się jakieś 2 lata temu, kiedy nie byłem jeszcze ani trochę popularny w szkole, a za wszelką cenę chciałem taki być. Wtedy Sean i jego koledzy zaproponowali mi to. Nie potrafiłem odmówić, a oni chcieli tylko kasy. Ja się uzależniłem i płaciłem im a oni byli zadowoleni, ale wszystko odbywało się w tajemnicy. Wtedy stałem się tym kim jestem teraz przez to poznałem Seana, a on zawsze był w szkole popularny . Wtedy te wszystkie dziwki z naszej szkoły chciały mieć mnie w łóżku co mi się podobało.. wszystko było dobrze dopóki nie zacząłem przedawkowywać. Wtedy musiał mi pomagać specjalista i jakoś z tego wyszedłem. Zresztą nie będę zanudzał Cię moimi nudnymi opowieściami, tylko po prostu ja nie mam tej kasy i nie skombinuje jej do końca tygodnia boję się że jak będzie chciał się odegrać, może coś zrobić tobie. – spojrzał mi wreszcie w oczy i tak wpatrywaliśmy się w siebie. Nie wiedziałam co powiedzieć, ale wiedziałam że chcę mu pomóc. Nie wiedziałam też że przechodził przez to wszystko.
-pomogę Ci. Ile potrzebujesz tych pieniędzy?- powiedziałam wstając z miejsca i chciałam wstać żeby podejść do torby w której miałam portfel.
- równo 500 złotych, ale jakoś sobie poradzę, spokojnie- odparł i złapał mnie za nadgarstek i pociągnął lekko tak żebym siedziała mu na kolanach.
-jak w kilka dni zdobędziesz 500 złotych?
-coś wykombinuję, spokojnie.
-nie chcę żebyś kombinował Justin. Pożyczę Ci te pieniądze, kiedyś tam mi oddasz- odpowiedziałam mu z determinacją w głosie.
-nie wiem czy to dobry pomysł, nie chce Cię wykorzystywać.
- sama to zaproponowałam więc to nie jest wykorzystywanie. A teraz chodźmy już spać, dobra?- zapytałam i zeszłam z jego kolan po czym wskoczyłam po moją kołdrę.
-a mogę spać z Tobą?- usłyszałam po chwili jego niewinny głos.
.-mhm-mruknęłam cicho i chciałam już jak najszybciej zasnąć. Poczułam jak wsuwa się pod moją kołdrę a potem bez wahania obejmuje mnie w pasie i przyciąga bliżej.
-powiesz mi?- zaczęłam cicho.
-dobrze, tylko się nie denerwuj i mnie nie odtrącaj, okej? – zapytał również cicho.
-dobrze.
-nie wiem czy wiedziałaś czym zajmował się twój chłopak kiedy byliście razem. – zrobił kilkusekundową przerwę- Był dilerem narkotyków- powiedział a ja zastygłam w miejscu.- i nie tylko dilerem ale to już nieważne. I sprawa jest taka że Sean ze swoimi kolegami, których pewnie nawet nie znasz chcą się na mnie zemścić za to że go pobiłem i że niby zabrałem mu Ciebie. I miałem… mam u niego spory dług bo kupiłem od niego niedawno trochę towaru. Na początku dał mi 6 miesiący na spłacenie całego długu, a teraz zmienił datę i chce tych pieniędzy do końca tygodnia. A jak mu ich nie oddam to będzie chciał się zemścić, a ja wiem że on nie żartuje i wiem do czego jest zdolny. – dokończył a ja nie mogłam z siebie wydusić ani jednego słowa. po głowie chodziło mi tylko jedno pytanie.
-bierzesz prochy? – wypaliłam szybko i spojrzałam na niego.
-nie, już nie- zamurowało mnie po raz kolejny.
-jak to JUŻ nie?- wymamrotałam cicho
-zaczęło się jakieś 2 lata temu, kiedy nie byłem jeszcze ani trochę popularny w szkole, a za wszelką cenę chciałem taki być. Wtedy Sean i jego koledzy zaproponowali mi to. Nie potrafiłem odmówić, a oni chcieli tylko kasy. Ja się uzależniłem i płaciłem im a oni byli zadowoleni, ale wszystko odbywało się w tajemnicy. Wtedy stałem się tym kim jestem teraz przez to poznałem Seana, a on zawsze był w szkole popularny . Wtedy te wszystkie dziwki z naszej szkoły chciały mieć mnie w łóżku co mi się podobało.. wszystko było dobrze dopóki nie zacząłem przedawkowywać. Wtedy musiał mi pomagać specjalista i jakoś z tego wyszedłem. Zresztą nie będę zanudzał Cię moimi nudnymi opowieściami, tylko po prostu ja nie mam tej kasy i nie skombinuje jej do końca tygodnia boję się że jak będzie chciał się odegrać, może coś zrobić tobie. – spojrzał mi wreszcie w oczy i tak wpatrywaliśmy się w siebie. Nie wiedziałam co powiedzieć, ale wiedziałam że chcę mu pomóc. Nie wiedziałam też że przechodził przez to wszystko.
-pomogę Ci. Ile potrzebujesz tych pieniędzy?- powiedziałam wstając z miejsca i chciałam wstać żeby podejść do torby w której miałam portfel.
- równo 500 złotych, ale jakoś sobie poradzę, spokojnie- odparł i złapał mnie za nadgarstek i pociągnął lekko tak żebym siedziała mu na kolanach.
-jak w kilka dni zdobędziesz 500 złotych?
-coś wykombinuję, spokojnie.
-nie chcę żebyś kombinował Justin. Pożyczę Ci te pieniądze, kiedyś tam mi oddasz- odpowiedziałam mu z determinacją w głosie.
-nie wiem czy to dobry pomysł, nie chce Cię wykorzystywać.
- sama to zaproponowałam więc to nie jest wykorzystywanie. A teraz chodźmy już spać, dobra?- zapytałam i zeszłam z jego kolan po czym wskoczyłam po moją kołdrę.
-a mogę spać z Tobą?- usłyszałam po chwili jego niewinny głos.
.-mhm-mruknęłam cicho i chciałam już jak najszybciej zasnąć. Poczułam jak wsuwa się pod moją kołdrę a potem bez wahania obejmuje mnie w pasie i przyciąga bliżej.
Nadszedł wreszcie dzień powrotu. Po dwóch miesiącach
chciałam wreszcie wrócić do domu i zasnąć wreszcie w swoim łóżku. od incydentu
z Seanem do końca wycieczki obyło się w miarę spokojnie, bez żadnych większych kłótni.
Pożyczyłam Justinowi trochę pieniędzy i spłaciliśmy razem jego dług, lecz Sean
ciągle patrzył na nas z obrzydzeniem i coś mi mówiło że nie ma zamiaru zostawić
tego wszystkiego takim jakim jest. Przeprowadziliśmy jeszcze kilka głośnych
wymian zdań z Justinem lecz później wszystko było dobrze. Na szczęście.
Była godzina 21.30 i siedzieliśmy wszyscy zmęczeni w
autokarze. Dałabym wszystko żeby znaleźć
się w swoim łóżku i porządnie się wyspać. Wszyscy wokół mnie spali, rozmawiali
lub tak jak ja czytali książki. Jechaliśmy już jakieś 5 godzin, więc zostały
jeszcze jakieś 2. W końcu literki zaczęły mi się rozmazywać a powieki zrobiły
się ciężkie. Odłożyłam więc książkę na bok, zaznaczając stronę na której
skończyłam po czym położyłam głowę na ramieniu Justina który słodko spał obok
mnie oparty głową o szybę. Przez chwilę się w niego wpatrywałam. Codziennie na nowo odkrywałam jaki jest piękny. Jego włosy były potargane
na wszystkie strony a jego pełne różowe usta lekko otwarte. Mimowolnie uśmiechnęłam
się, przez to jak bezbronnie wyglądał. Ani trochę nie przypominał tego
wybuchowego chłopaka którym był na co dzień. Wreszcie odwróciłam od niego wzrok
i zamknęłam oczy wtulając się w niego jeszcze mocniej.
Obudził mnie czyjś zaspany głos.
-jesteśmy na miejscu skarbie- od razu rozpoznałam ten głos i otwierając oczy lekko się uśmiechnęłam. Ujrzałam ślicznego chłopaka który jedną ręką mnie obejmował a drugą gładził mój policzek. Siedzieliśmy tak chwilę, po czym cicho ziewnęłam a ten lekko zachichotał. Wpatrywaliśmy się w siebie chwilę kiedy przeszkodził nam czyjś głos.
-nacieszcie się sobą póki możecie- odwróciłam głowę i zobaczyłam Seana który szczerzył się do nas szyderczo. Nie wiem gdzie zniknęła jego ciepła toń głosu i ten śliczny uśmiech w którym kiedyś się zakochałam. Nigdy nie był taki w stosunku do mnie, nawet jak się pokłóciliśmy. Po chwili odszedł z nieznikającym uśmieszkiem na twarzy.
-nie przejmuj się nim. Nic ci się nie stanie. Obiecuję- Jus szepnął mi cicho do ucha a ja miałam nadzieję że tak właśnie będzie. Otrząsnęłam się i powoli wstałam. Przez okno zobaczyłam że jesteśmy już pod szkołą. Staliśmy na parkingu obok wielu samochodów, którymi rodzice przyjechali by odebrać swoje dzieci. Nigdzie nie mogłam dostrzec czarnej insigni mojego taty, zdziwiłam się bo przecież nie mogłam wrócić do domu w taką pogodę. Całe niebo pokryte było ciemnymi chmurami z których lał się siarczysty deszcz. Znajomi którzy już wyszli z autobusu szybko brali swoje walizki i biegli w stronę samochodu, żeby mieć jak najmniej kontaktu z deszczem. Po chwili poczułam wibrację mojego telefonu. Na ekranie wyświetlił się numer mojej mamy.
-halo? – odebrałam, przesuwając palcem po dotykowym ekranie.
-dzień dobry kochanie. Mamy mały problem z samochodem i wychodzi na to że nie mamy jak po ciebie przyjechać. Czy mogłabyś zabrać się z Jade lub Seanem?- zapytała mama zupełnie nieświadoma ile się w czasie tej wycieczki zmieniło. Skrzywiłam się słysząc to imię. Odkręciłam się żeby spojrzeć na siedzenie na którym siedziała wcześniej przyjaciółka lecz nie było jej tam.
-ja mogę cię podwieźć jeśli chcesz.- powiedział cicho Jus.
-no więc?- odezwała się ponownie mama, kiedy przez dłuższą chwilę się nie odzywałam.
-dobrze, będę za jakieś 20 minut. Do zobaczenia- odpowiedziałam i szybko się rozłączyłam unikając pytań z kim w końcu pojadę. Nie chciałam jej o tym wszystkim mówić przez telefon a bez pytań by się nie obyło.
- z kim ty wracasz?- odwróciłam się do Justina.
-kolega przyjeżdża po mnie, nie będzie miał na pewno nic przeciwko żeby Cię podrzucić.- uśmiechnął się po czym chwycił swój plecak i moją torbę i pchnął mnie lekko w kierunku wyjścia z autobusu.
wyszliśmy z niego i od razu powitały nas zimne krople deszczu. Wzięliśmy szybko swoje walizki po czym pobiegliśmy w stronę samochodu który wskazał mi Justin. Chłopak kazał mi wsiąść do samochodu kiedy sam chował nasze walizki do bagażnika. Na fotelu kierowcy siedział dość przystojny blondyn z piwnymi oczami.
- hej, jestem Emily- odezwałam się pierwsza i wyciągnęłam w jego kierunku rękę.
- John- odpowiedział krótko ściskając moją rękę i uśmiechając się. – jesteś nową dziewczyną Justina?- wypalił nagle nie przestając się uśmiechać. Poczułam się trochę skrępowana.
-um, noo…tak- odpowiedziałam spuszczając wzrok. Wtedy do samochodu wszedł Justin. Zdziwiło mnie że nie usiadł z przodu tylko wcisnął się na tylne siedzenie obok mnie.
-siema John!- krzyknął od razu Justin i się szeroko uśmiechnął. John odpowiedział mu tym samym i gdy podałam mu adres mojego domu, ruszyliśmy w jego stronę. Moim ciałem nagle wstrząsnął dreszcz, ponieważ deszcz zdążył zmoczyć moją cienką koszulkę i zrobiło mi się chłodno. Justin od razu oplótł mnie swoim ramieniem. Uśmiechnęłam się do niego i cmoknęłam go lekko w policzek. John cały czas obserwował nas w lusterku i uśmiechał się pod nosem. Deszcz zaczynał padać coraz gwałtowniej i dało się słyszeć odgłosy nadchodzącej burzy.
-jesteśmy na miejscu- oznajmił po kilku minutach kolega Jusa. chciałam już wysiąść z samochodu kiedy zatrzymały mnie czyjeś silne ręce.
-zaczekaj, wezmę twoje walizki.- odezwał się Jus i wysiadł z drugiej strony.
-długo jesteście razem? – odezwał się znowu John patrząc na nie przez lusterko.
-jakieś 2 miesiące – odpowiedziałam znowu zmieszana jego pytaniem.
-nie wierzę że nasz Jus potrafi tyle czasu wytrzymać z jedną dziewczyną. Najwyraźniej musi coś do Ciebie czuć, bo jego najdłuższy związek do tej pory trwał 2 tygodnie, bo laska z którą był zgrywała niedostępną i przeleciał ją dopiero po dwóch tygodniach.- trochę przeraziły mnie jego słowa i obrzydziły. Wiedziałam że Justin był taki ale i tak to mną lekko wstrząsnęło. – ale nie martw się widać że on Cię lubi. Widzę jak na Ciebie patrzy- dodał jeszcze i puścił mi oczko po czym znów się odwrócił. Wtedy drzwi znowu się otworzyły, a w nich stał cały mokry Justin.
-możemy iść- uśmiechnął się i wolną rękę wyciągnął w moim kierunki pomagając mi wysiąść. Rzuciliśmy sobie z Johnem krótkie ,,cześć” i zatrzasnęłam drzwi samochodu. Trzymając się za ręce pobiegliśmy w stronę mojego domu i stanęliśmy na podeście pod daszkiem, gdzie deszcz nas nie dosięgał.
-trudno mi się z tobą rozstawać. Przyzwyczaiłem się do Ciebie- odezwał się bawiąc się naszymi palcami.
-przecież się nie rozstajemy . za 2 dni zobaczymy się przecież w szkole- zaśmiałam się i przysunęłam się bliżej niego.
-dla mnie to cała wieczność- odparł a jego głos przepełniony był szczerością. Spojrzeliśmy sobie w oczy i już po chwili nasze wargi przylgnęły do siebie. Jak zwykle poczułam że się rozpływam. Jego ręce znalazły się na mojej talii i przyciągnął mnie bliżej. Moja ręka gładziła jego policzek kiedy nasze usta ciągle się ze sobą zmagały. Przerwał nam odgłos klaksonu w samochodzie Johna. Oderwaliśmy się od siebie patrząc w jego stronę. On wpatrywał się w nas rozbawiony a Jus posłał mu zabijające spojrzenie.
-idź już- odezwałam się cicho biorąc swoje torby. Justin cmoknął mnie szybko w usta i pobiegł szybko do samochodu. Zanim do niego wszedł posłał mi szybkie spojrzenie. Po chwili samochód odjechał a ja chwyciłam za klamkę i weszłam do tego znajomego domu za którym tak się stęskniłam. Po kilkunastu minutach obściskiwania się wreszcie znalazłam się w swoim pokoju. Rzuciłam wszystkie swoje rzeczy na podłogę i szybko udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, zmyłam cały makijaż założyłam piżamę i rzuciłam się na łóżku wtulając się w poduszkę którą przez te 2 miesiące zastępował mi Justin. Po chwili usłyszałam dochodzący dźwięk sms-a. podniosłam się z łóżka i chwyciłam z półki telefon po czym znowu rzuciłam się na łóżko. Odblokowałam ekran mojego iphona i otworzyłam wiadomość.
od Justin :* :
Dobranoc, skarbie <3 – opisałam mu szybko krótkie ,,dobranoc :* ‘’ i zasnęłam w błyskawiczny tempie.
------------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3 przepraszam że dopiero dodaję rozdział ale miałam zabranego laptopa :/ moim zdaniem rozdział trochę nudny, ale w następnych coś się wreszcie ciekawszego wydarzy ;) jeśli to czytasz to proszę zostaw komentarz. wystarczy zwykłe ,,czytam” i nic więcej <3 jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach to w komentarzu zostaw swoją nazwę z Twittera lub jakiś inny namiar <3 i jeszcze dodam że teraz rozdziały będą dodawane zawsze w środy i soboty, bo mam teraz strasznie dużo popraw więc nie dam rady co drugi dzień dodawać nowych rozdziałów. <3
-jesteśmy na miejscu skarbie- od razu rozpoznałam ten głos i otwierając oczy lekko się uśmiechnęłam. Ujrzałam ślicznego chłopaka który jedną ręką mnie obejmował a drugą gładził mój policzek. Siedzieliśmy tak chwilę, po czym cicho ziewnęłam a ten lekko zachichotał. Wpatrywaliśmy się w siebie chwilę kiedy przeszkodził nam czyjś głos.
-nacieszcie się sobą póki możecie- odwróciłam głowę i zobaczyłam Seana który szczerzył się do nas szyderczo. Nie wiem gdzie zniknęła jego ciepła toń głosu i ten śliczny uśmiech w którym kiedyś się zakochałam. Nigdy nie był taki w stosunku do mnie, nawet jak się pokłóciliśmy. Po chwili odszedł z nieznikającym uśmieszkiem na twarzy.
-nie przejmuj się nim. Nic ci się nie stanie. Obiecuję- Jus szepnął mi cicho do ucha a ja miałam nadzieję że tak właśnie będzie. Otrząsnęłam się i powoli wstałam. Przez okno zobaczyłam że jesteśmy już pod szkołą. Staliśmy na parkingu obok wielu samochodów, którymi rodzice przyjechali by odebrać swoje dzieci. Nigdzie nie mogłam dostrzec czarnej insigni mojego taty, zdziwiłam się bo przecież nie mogłam wrócić do domu w taką pogodę. Całe niebo pokryte było ciemnymi chmurami z których lał się siarczysty deszcz. Znajomi którzy już wyszli z autobusu szybko brali swoje walizki i biegli w stronę samochodu, żeby mieć jak najmniej kontaktu z deszczem. Po chwili poczułam wibrację mojego telefonu. Na ekranie wyświetlił się numer mojej mamy.
-halo? – odebrałam, przesuwając palcem po dotykowym ekranie.
-dzień dobry kochanie. Mamy mały problem z samochodem i wychodzi na to że nie mamy jak po ciebie przyjechać. Czy mogłabyś zabrać się z Jade lub Seanem?- zapytała mama zupełnie nieświadoma ile się w czasie tej wycieczki zmieniło. Skrzywiłam się słysząc to imię. Odkręciłam się żeby spojrzeć na siedzenie na którym siedziała wcześniej przyjaciółka lecz nie było jej tam.
-ja mogę cię podwieźć jeśli chcesz.- powiedział cicho Jus.
-no więc?- odezwała się ponownie mama, kiedy przez dłuższą chwilę się nie odzywałam.
-dobrze, będę za jakieś 20 minut. Do zobaczenia- odpowiedziałam i szybko się rozłączyłam unikając pytań z kim w końcu pojadę. Nie chciałam jej o tym wszystkim mówić przez telefon a bez pytań by się nie obyło.
- z kim ty wracasz?- odwróciłam się do Justina.
-kolega przyjeżdża po mnie, nie będzie miał na pewno nic przeciwko żeby Cię podrzucić.- uśmiechnął się po czym chwycił swój plecak i moją torbę i pchnął mnie lekko w kierunku wyjścia z autobusu.
wyszliśmy z niego i od razu powitały nas zimne krople deszczu. Wzięliśmy szybko swoje walizki po czym pobiegliśmy w stronę samochodu który wskazał mi Justin. Chłopak kazał mi wsiąść do samochodu kiedy sam chował nasze walizki do bagażnika. Na fotelu kierowcy siedział dość przystojny blondyn z piwnymi oczami.
- hej, jestem Emily- odezwałam się pierwsza i wyciągnęłam w jego kierunku rękę.
- John- odpowiedział krótko ściskając moją rękę i uśmiechając się. – jesteś nową dziewczyną Justina?- wypalił nagle nie przestając się uśmiechać. Poczułam się trochę skrępowana.
-um, noo…tak- odpowiedziałam spuszczając wzrok. Wtedy do samochodu wszedł Justin. Zdziwiło mnie że nie usiadł z przodu tylko wcisnął się na tylne siedzenie obok mnie.
-siema John!- krzyknął od razu Justin i się szeroko uśmiechnął. John odpowiedział mu tym samym i gdy podałam mu adres mojego domu, ruszyliśmy w jego stronę. Moim ciałem nagle wstrząsnął dreszcz, ponieważ deszcz zdążył zmoczyć moją cienką koszulkę i zrobiło mi się chłodno. Justin od razu oplótł mnie swoim ramieniem. Uśmiechnęłam się do niego i cmoknęłam go lekko w policzek. John cały czas obserwował nas w lusterku i uśmiechał się pod nosem. Deszcz zaczynał padać coraz gwałtowniej i dało się słyszeć odgłosy nadchodzącej burzy.
-jesteśmy na miejscu- oznajmił po kilku minutach kolega Jusa. chciałam już wysiąść z samochodu kiedy zatrzymały mnie czyjeś silne ręce.
-zaczekaj, wezmę twoje walizki.- odezwał się Jus i wysiadł z drugiej strony.
-długo jesteście razem? – odezwał się znowu John patrząc na nie przez lusterko.
-jakieś 2 miesiące – odpowiedziałam znowu zmieszana jego pytaniem.
-nie wierzę że nasz Jus potrafi tyle czasu wytrzymać z jedną dziewczyną. Najwyraźniej musi coś do Ciebie czuć, bo jego najdłuższy związek do tej pory trwał 2 tygodnie, bo laska z którą był zgrywała niedostępną i przeleciał ją dopiero po dwóch tygodniach.- trochę przeraziły mnie jego słowa i obrzydziły. Wiedziałam że Justin był taki ale i tak to mną lekko wstrząsnęło. – ale nie martw się widać że on Cię lubi. Widzę jak na Ciebie patrzy- dodał jeszcze i puścił mi oczko po czym znów się odwrócił. Wtedy drzwi znowu się otworzyły, a w nich stał cały mokry Justin.
-możemy iść- uśmiechnął się i wolną rękę wyciągnął w moim kierunki pomagając mi wysiąść. Rzuciliśmy sobie z Johnem krótkie ,,cześć” i zatrzasnęłam drzwi samochodu. Trzymając się za ręce pobiegliśmy w stronę mojego domu i stanęliśmy na podeście pod daszkiem, gdzie deszcz nas nie dosięgał.
-trudno mi się z tobą rozstawać. Przyzwyczaiłem się do Ciebie- odezwał się bawiąc się naszymi palcami.
-przecież się nie rozstajemy . za 2 dni zobaczymy się przecież w szkole- zaśmiałam się i przysunęłam się bliżej niego.
-dla mnie to cała wieczność- odparł a jego głos przepełniony był szczerością. Spojrzeliśmy sobie w oczy i już po chwili nasze wargi przylgnęły do siebie. Jak zwykle poczułam że się rozpływam. Jego ręce znalazły się na mojej talii i przyciągnął mnie bliżej. Moja ręka gładziła jego policzek kiedy nasze usta ciągle się ze sobą zmagały. Przerwał nam odgłos klaksonu w samochodzie Johna. Oderwaliśmy się od siebie patrząc w jego stronę. On wpatrywał się w nas rozbawiony a Jus posłał mu zabijające spojrzenie.
-idź już- odezwałam się cicho biorąc swoje torby. Justin cmoknął mnie szybko w usta i pobiegł szybko do samochodu. Zanim do niego wszedł posłał mi szybkie spojrzenie. Po chwili samochód odjechał a ja chwyciłam za klamkę i weszłam do tego znajomego domu za którym tak się stęskniłam. Po kilkunastu minutach obściskiwania się wreszcie znalazłam się w swoim pokoju. Rzuciłam wszystkie swoje rzeczy na podłogę i szybko udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, zmyłam cały makijaż założyłam piżamę i rzuciłam się na łóżku wtulając się w poduszkę którą przez te 2 miesiące zastępował mi Justin. Po chwili usłyszałam dochodzący dźwięk sms-a. podniosłam się z łóżka i chwyciłam z półki telefon po czym znowu rzuciłam się na łóżko. Odblokowałam ekran mojego iphona i otworzyłam wiadomość.
od Justin :* :
Dobranoc, skarbie <3 – opisałam mu szybko krótkie ,,dobranoc :* ‘’ i zasnęłam w błyskawiczny tempie.
------------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3 przepraszam że dopiero dodaję rozdział ale miałam zabranego laptopa :/ moim zdaniem rozdział trochę nudny, ale w następnych coś się wreszcie ciekawszego wydarzy ;) jeśli to czytasz to proszę zostaw komentarz. wystarczy zwykłe ,,czytam” i nic więcej <3 jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach to w komentarzu zostaw swoją nazwę z Twittera lub jakiś inny namiar <3 i jeszcze dodam że teraz rozdziały będą dodawane zawsze w środy i soboty, bo mam teraz strasznie dużo popraw więc nie dam rady co drugi dzień dodawać nowych rozdziałów. <3
NO JUZ SIE KURDE NIE MOGŁAM DOCZEKAĆ! UZALEŻNIAŁAS MNIE ;* I LOV U <333
OdpowiedzUsuńCzytam, czytam i czekam na następny dział ^^
OdpowiedzUsuńKocham tego bloga *.*
No to czekam na środę xD
Bye :****
Co do popraw= dasz sb radę trzymam kciuki!!!♥ Co do opowiadania- uzależniłam się! I jest mi z tym wspaniale!! Kocham cb- jesteś boska♥ czysty swag!
OdpowiedzUsuńO jeju jak ja kocham to opowiadanie ♥
OdpowiedzUsuń@agehhh
aaaaaaaahhhhhhh <3 czytam ;* @nataliastozek
OdpowiedzUsuńMój kolejny nałóg xD Rozdział C U D O W N Y !!!! Czekam na kolejny ;*
OdpowiedzUsuńjejku kocham to!. nie mogłam się doczekać <3
OdpowiedzUsuńCZYTAM CZYTAM CZYTAM <333 LOV LOV LOV ♥♥♥♥
OdpowiedzUsuńDziś zaczęłam czytać i dziś skończyłam tak mnie wciągnęło no masz talent pisz dalej bardzo chętnie będę czytała no świetne opowiadanie jestem @bieber_stach na tt :**
OdpowiedzUsuń