-cholera Justin! – krzyknęłam gdy 5 minut później Jus
wyszedł z łazienki w samym ręczniku. Zakryłam sobie oczy ręką i czekałam jak wejdzie znowu do łazienki.
-kochanie, o co ci chodzi?- zaśmiał się a ja zaczęłam się czerwienić pod wpływem tego jak do mnie powiedział. Zakryłam twarz jeszcze bardziej żeby to ukryć.
- idź już do tej łazienki i się ubierz.
-ej, no ale mam przecież ręcznik. – zaprotestował Jus i znowu się zaśmiał.
-idź! – krzyknęłam w jego stronę i rzuciłam w niego poduszką. Wziął ze sobą czyste ciuchy i śmiejąc się wszedł z powrotem do łazienki. Po chwili usłyszałam pukanie, a raczej dobijanie się do drzwi i śmiechy. Podeszłam do nich i je otworzyłam. Po drugiej stronie zobaczyłam przyjaciół którzy ze śmiechem na nas czekali.
-Justin! Pośpiesz się- wydarłam się na chłopaka.
-jestem, jestem już nie krzycz- usłyszałam za sobą jego głos a potem poczułam ręce na mojej tali.
-chyba jeszcze dużo czasu zajmie mi przyzwyczajenie się do tego widoku. Pamiętam jak zawsze sobie dogryzaliście i patrzyliście z nienawiścią- odezwała się Jade.
- oj, uwierz że mi też będzie ciężko. No ale chodźmy już- pociągnęłam Justina za rękę i zamknęłam za nami drzwi. Udaliśmy się w stronę jeziora tą drogą którą znam już nadzwyczaj dobrze. Po drodze spotkaliśmy kilka osób z naszej klasy które z zaciekawieniem się nam przyglądały. Gdy doszliśmy na plażę uderzyła we mnie fala chłodnego wiatru.
-ej ja chyba wrócę się po bluzę do pokoju- powiedziałam kiedy zatrzęsłam się z zimna.
-jak chcesz dam Ci bluzę mi jest na razie ciepło- zaproponował Logan, na co Justin od razu zareagował.
- spoko Logan, też mam bluzę. – zaśmiałam się jego nagłą reakcją po czym poczułam jego bluzę na swoich ramionach.
-dzięki Justin- uśmiechnęłam się do chłopaka a następnie zwróciłam się do przyjaciółki- wiesz już gdzie chcesz iść?
-tak, jakieś 500 metrów stąd jest pomost, myślałam że tam możemy pójść… na pierwszą randkę-dodała po chwili i puściła mi oczko.
-widzę, że wszystko sobie zaplanowałaś co? Od kiedy jesteś taka ułożona?- zapytałam jej gdy ruszyliśmy w stronę którą wskazała nam Jade.
-od kiedy w grę wchodzi ktoś kogo kocham- odpowiedziała szybko i zaczerwieniła się gdy dotarło do niej co powiedziała. Logan cicho się zaśmiał i objął ją ramieniem.
-aww jakie to słodkie – odezwał się Justin i razem cicho się zaśmialiśmy.
po jakichś 15 minutach doszliśmy na miejsce. Podczas drogi cały czas się śmialiśmy i zauważyłam że Justin bardzo dobrze dogadywał się z Loganem. Gdy doszliśmy na pomost zdążyliśmy akurat na zachód słońce i nie powiem było naprawę romantycznie. Staliśmy tak przez chwilę gdy poczułam Justin przytulającego się do mnie od tyłu. Nigdy nie pomyślałabym że będziemy tak stać i przytulać się do siebie całkiem szczęśliwi. Nigdy nie przeżyłam też czegoś takiego z Seanem. On zawsze zabierał mnie na imprezy czy coś w tym stylu, a ocieranie się tyłkiem o jego krocze nie było ani trochę romantyczne. Odwróciłam Się do Jusa przodem i zarzuciłam mu ręce na szyję. Wpatrywaliśmy się tak w siebie i uśmiechaliśmy szczęśliwi. Po zachowaniu Jade również można było wywnioskować że jest szczęśliwa.
-wiem! – krzyknęła po chwili Jade, odrywając się od Logana. My cały czas staliśmy objęci i wpatrywaliśmy się w nią zachęcając żeby mówiła dalej.
-porobimy sobie zdjęcia, mam ze sobą aparat- powiedziała a ja chyba jeszcze nigdy nie widziałam jej takiej zadowolonej.
-chyba naprawdę planowałaś to już od miesięcy Jade- zaśmiał się Logan.
-po prostu chcę spełnić swoje marzenia dopóki mam z kim- odpowiedziała i przytuliła się do swojego chłopaka po czym spojrzała na nas. – to jak? Wchodzicie w to?
-ja nie wiem…- zaczął Justin lecz uszczypnęłam go żeby się ogarnął. Nie chciałam psuć Jade tej chwili gdy widziałam jaka była szczęśliwa.
-oczywiście że wchodzimy- odpowiedziałam jej i spojrzałam znacząco na Justina. Ten przysunął mnie bliżej i szepnął mi o ucha:
-dla ciebie wszystko, skarbie. – nie odpowiedziałam nic bo poczułam jak robi mi się gorąco i na moje policzki znów wstąpił kolor czerwony.
po naszej małej ,,Sesji” wybraliśmy najlepsze zdjęcia i usiedliśmy na końcu pomostu czekając aż słońce zajdzie do końca. Justin obejmował mnie ramieniem a ja cały czas rozmyślałam co z tego wszystkiego będzie. Nagle poczułam jak Jus chwyta mnie lekko za podbródek i przekręca głowę w jego stronę patrzyliśmy tak na siebie a ja zaczęłam odczuwać motylki których z każdą sekundą, w której Justin przybliżał się do mnie było coraz więcej. Nagle nasze usta się zetknęły a wokół nas (albo raczej wokół nas w mojej głowie) wystrzeliły fajerwerki. Pogłębiłam pocałunek i z chęcią już nigdy nie oderwałabym się od jego pełnych ust. Nie przerywając pocałunku Jus przekręcił głowę na drugą stronę , a ja zrobiłam to samo. Ręce chłopaka powędrowały na moje biodra i przyciągnął mnie bliżej siebie, gdy nagle usłyszeliśmy plusk w wodzie. Oderwaliśmy się od siebie tak nagle że i ja o mało nie wpadłam do wody. Odwróciłam głowę i aż mnie zatkało kiedy zobaczyłam Jade próbującą dopłynąć do nas.
-kurwa ona nie umie pływać, Justin zrób coś!- krzyknęłam na niego a ten Od razu podniósł się, ściągnął z siebie koszulkę i wskoczył do wody.
-ja was podciągnę- krzyknął stojący za mną Logan. Widziałam że był tak przerażony jak ja. Jade kiedyś prawie utonęła i od tego momentu panicznie bała się wody. Justin złapał ją mocno w pasie i jedną ręką zaczął płynąć w kierunku pomostu. Logan wciągnął ich z powrotem a Jade usiadła zdenerwowana i cała mokra jak najdalej od wody.
-jak ty to zrobiłaś- zapytałam się jej zdziwiona. Ona nie odpowiedziała mi tylko zaczerwieniła się i spuściła wzrok. Spojrzałam szybko na Logana wiedząc już że to jego sprawka lecz ten uniknął mojego wzroku i podziękował Justinowi. Starałam się skupić na czymkolwiek innym co mogłoby odciągnąć moją uwagę od brzucha Justina który cały czas był bez koszulki. Miał tak wyrzeźbione mięśnie brzucha że nie można było przeć się pokusie spojrzenia na nie. Chłopak wyczuł mój wzrok na sobie, więc podszedł do mnie i szepnął mi do ucha:
-spokojnie, obiecuję Ci że jeszcze się na to napatrzysz.- znowu poczułam że robi mi się gorąco. Chyba muszę się przyzwyczaić że tak na niego reaguję.
-przestań! Dobrze wiesz jak ja na to reaguję. Lubisz mnie doprowadzać do takiego stanu prawda? - odezwałam się i oderwałam od niego wzrok.
-oczywiście, uwielbiam kiedy się tak czerwienisz prze ze mnie- powiedział specjalnie głośno tak żeby Jade i Logan usłyszeli. Usłyszałam ich śmiechy. Spiorunowałam ich wzrokiem i wróciłam do Justina.
-jesteś dupkiem, wiesz?- warknęłam na niego na co ten tylko się zaśmiał i wziął mnie na ręce.
-ach, uważasz że jestem dupkiem tak? – zapytał zaczepnie- to ciekawe kim będę jak wrzucę Cię do tej wody, ostrzegam że za ciepła to ona nie jest.
-o nie! Justin puść mnie!- krzyknęłam na niego a kątem oka dostrzegłam że Jade i Logan cały czas nas obserwują.
-może to Cię nauczy żeby nie nazywać mnie ani głupkiem ani dupkiem ani żadnym innym nie fajnym gościem. – zaśmiał się i podszedł do końca pomostu i wyciągnął ręce tak że byłam nad wodą. Złapałam się go kurczowo za szyję, nie chcąc mieć bliskiego spotkania z zimną wodą.
-nie wrzucę Cię tam pod jednym warunkiem- uśmiechnął się tym swoim chytrym uśmieszkiem i spojrzał na mnie pytająco.
-okej okej zrobię wszystko, ale jak nie tam wrzucisz to Cię zamorduję. – wypaliłam szybko myśląc tylko o tym żeby nie znaleźć się w zimnej wodzie.
-och, więc mówisz że zrobisz wszystko tak?- z naciskiem wypowiedział słowo WSZYSTKO
-tak ale weź mnie kurwa postaw. – krzyknęłam już lekko zdenerwowana.
- to dobrze, szczegóły wyjaśnię ci w pokoju- odpowiedział po czym puścił mi oczko i chwycił moją dłoń ciągnąc mnie do śmiejących się z nas przyjaciół.
-to jak wracamy już? – odezwał się Jus na co wszyscy przytaknęliśmy i ruszyliśmy z powrotem w stronę ośrodka, bo słońce już zaszło i zaczęło się robić ciemno. Gdy znaleźliśmy się w pokoju było po 21. Od razu chwyciłam swoją piżamę u poszłam wziąć prysznic. Gdy lecąca woda obmywała moje ciało, myślałam nad tym wszystkim co się dzisiaj wydarzyło. Uśmiechnęłam się na samą myśl o wszystkich spędzonym chwilach razem z Jusem. To prawda wkurwia mnie swoją pewnością siebie i niektórymi zachowaniami ale czuję się przy nim taka szczęśliwa i bezpieczna. Zaufałam mu i mam nadzieję że to nie są jakieś jego gierki. Boże, ja naprawdę go lubię. Z zamyślenia wyrwał mnie odgłos otwieranych drzwi. Co do cholery!? Natychmiast wychyliłam głowę przez prysznicową szybę, która odgradzała mnie od… Justina!?
-co ty do cholery robisz?!- wydarłam się na niego, kiedy zaczął zbierać z podłogi moje rzeczy. Ten nic nie odpowiedział tylko się zaśmiał i wyszedł z łazienki z moją piżamą, czyli krótkimi spodenkami i bokserką. kurwa! Jego do końca pojebało!?
-Justin co ty odpierdalasz!? Daj mi moje rzeczy!- wydarłam się na niego lecz tym razem też mi nie odpowiedział tylko jeszcze raz bezczelnie się zaśmiał. – Dupek- szepnęłam do siebie pod nosem i wyszłam z pod prysznica sięgając po ręcznik którego na szczęście nie zabrał. nie zauważył też że moja bielizna leżała na stołku za prysznicem więc jej również nie zabrał. na moje szczęście! Założyłam ją na siebie po czym owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z pokoju gotowa zamordować Justina. Gdy tylko wyszłam usłyszałam głośnie gwizdnięcie.
-zamknij się i oddaj mi piżamę!- warknęłam na niego od razu i podeszłam żeby mu ją zabrać.
-to sobie ją weź- zaśmiał się i wsadził ją sobie pod koszulkę a sam wygodnie rozłożył się na łóżku, ręce zakładając za głowę.
-kurwa Justin! Ogarnij się i daj mi tą pieprzoną piżamę- byłam coraz bardziej na niego wkurzona. Podeszłam do niego i sięgnęłam ręką pod jego koszulkę. Widziałam że zdziwił go mój ruch, ale nie poddał się. Chwycił mnie w pasie i przyciągnął tak że leżałam na nim. Ręką kurczowo trzymałam ręcznik, żeby nie odkrył mojego ciała. Cała ta sytuacja zaczęła się robić zabawna. Po chwili Jus odwrócił nas tak że teraz to on leżał na mnie i triumfalnie się uśmiechnął po czym przysunął się i zaczął składać pocałunki na mojej szyi. Oblała mnie fala gorąca.
-pamiętasz jak nad jeziorem powiedziałaś że zrobisz dla mnie WSZYSTKO? – szepnął mi do ucha na chwilę przerywając pocałunki. Momentalnie skamieniałam na jego słowa. Chyba nie chodziło mu o… o boże! Chyba wyczuł moje zmieszanie i spojrzał na mnie po czym się cicho zaśmiał.
-boże Emsy. Nie chodzi mi przecież o to- zaśmiał się naciskając na wyraz ,,to”.- ale twoja mina była bezcenna. – dokończył i znów zaczął składać delikatne pocałunki. Odetchnęłam z ulgą kiedy powiedział że nie chodziło mu o TO. Dobra pora by odzyskać swoje ciuchy. Sięgnęłam szybko pod jego koszulkę i tak samo szybko ją wyciągnęłam ze swoją zdobyczą. Nawet nie zaprotestował więc trochę mnie to zdziwiło, lecz zaraz wiedziałam już dlaczego nie protestował. Moje ręce nie trzymały już ręcznika a on zaczął go ze mnie zdejmować po czym zdjął go całkiem i zanim zdążyłam cokolwiek zrobić rzucił go na podłogę tak żebym nie mogła po niego sięgnąć. Wtedy spojrzał mi w oczy i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku, który jak do tej pory wyrażał najwięcej emocji. Jego palce zaczęły kreślić kółka na moim odkrytym brzuchu, a ja wplątałam moje ręce w jego włosy i przysunęłam bliżej siebie. Jego ręce zaczęły błądzić po całym moim ciele nie tylko po brzuchu, lecz o dziwo nie przeszkadzało mi to. Jednak wiedziałam że to wszystko dzieje się za szybko i nie mogło między nami do niczego dojść i on na pewno też wiedział. Jak zwykle w takim momencie, ktoś musiał zapukać do drzwi które na szczęście były zamknięte. Justin mruknął w moje usta lecz nie wstał żeby otworzyć drzwi tylko kompletnie to olał. Nie chętnie oderwałam się od niego.
-idź, otwórz- odepchnęłam go lekko od siebie gdy ktoś zapukał kolejny raz bardziej agresywnie.
-nigdzie nie idę- mruknął kolejny raz niezadowolony i znów zaczął mnie całować. Wiedziałam że i tak nic nie zdziałam więc odpuściłam mu.
-kurwa Bieber otwórz te pierdolone drzwi!- ryknął głos zza drzwi z całej siły uderzając w nie. Poznałam czyj to głos i spięłam się trochę. Czego on tu chce. Gdy tylko Justin to usłyszał oderwał się ode mnie i przeklął coś pod nosem i wstał podchodząc do drzwi. Zaczekał aż założę na siebie piżamę, po czym wyszedł na zewnątrz. Usiadłam na łóżku myśląc o tym czego on chciał od Justina. Usłyszałam krzyki na korytarzu, po czym Jus z powrotem wszedł do pokoju i z całej siły trzasnął drzwiami.
-Justin?- odezwałam się cicho nie chcąc żeby wybuchł.
-zamknij się- syknął w moją stronę i uderzył pięścią w ścianę. Podskoczyłam lekko gdy to zrobił lecz nie chciałam żeby znowu sobie coś zrobił, więc podeszłam do niego modląc się żeby nie wyładował się na mnie. Przytuliłam go lekko i nie pytałam już o nic więcej. Poczułam jak jego mięśnie się trochę rozluźniły a on przycisnął mnie lekko do siebie.
-przepraszam – szepnął w moje włosy i staliśmy tak przez chwilę dopóki znowu się nie odezwał.- ale proszę Cię nie pytaj o co chodzi. Nie mogę Ci powiedzieć. Nie chcę żebyś się ode mnie odsunęła.
-nie odsunę się od Ciebie Justin. Obiecuję. Mi możesz przecież powiedzieć- szepnęłam cicho lecz on nie odpowiedział tylko wziął mnie na ręce i po raz kolejny położył na łóżku po czym objął mnie ramieniem.
-dobre, powiem Ci, ale nie teraz. Musze chwilę pomyśleć.- dodał po chwili. A ja wiedziałam że miałam się teraz zamknąć i czekać aż sam zacznie mówić.
-----------------------------------------------------------------------------
nie wiem jak wam ale mi się ten rozdział chyba podobał najbardziej ze wszystkich <33 nie chciałam tak przesadnie słodzić i zanudzać więc coś się wreszcie wydarzy :3 dziękuję za te wszystkie miłe komentarze, jesteście wspaniali <3 następny rozdział dodam pojutrze, no chyba że mnie zmotywujecie to może napiszę go jutro <3 więc jeśli ktoś chciałby jeszcze być informowany o nowych rozdziałach to w komentarzach zostawcie swoje nazwy z Twittera <3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
-kochanie, o co ci chodzi?- zaśmiał się a ja zaczęłam się czerwienić pod wpływem tego jak do mnie powiedział. Zakryłam twarz jeszcze bardziej żeby to ukryć.
- idź już do tej łazienki i się ubierz.
-ej, no ale mam przecież ręcznik. – zaprotestował Jus i znowu się zaśmiał.
-idź! – krzyknęłam w jego stronę i rzuciłam w niego poduszką. Wziął ze sobą czyste ciuchy i śmiejąc się wszedł z powrotem do łazienki. Po chwili usłyszałam pukanie, a raczej dobijanie się do drzwi i śmiechy. Podeszłam do nich i je otworzyłam. Po drugiej stronie zobaczyłam przyjaciół którzy ze śmiechem na nas czekali.
-Justin! Pośpiesz się- wydarłam się na chłopaka.
-jestem, jestem już nie krzycz- usłyszałam za sobą jego głos a potem poczułam ręce na mojej tali.
-chyba jeszcze dużo czasu zajmie mi przyzwyczajenie się do tego widoku. Pamiętam jak zawsze sobie dogryzaliście i patrzyliście z nienawiścią- odezwała się Jade.
- oj, uwierz że mi też będzie ciężko. No ale chodźmy już- pociągnęłam Justina za rękę i zamknęłam za nami drzwi. Udaliśmy się w stronę jeziora tą drogą którą znam już nadzwyczaj dobrze. Po drodze spotkaliśmy kilka osób z naszej klasy które z zaciekawieniem się nam przyglądały. Gdy doszliśmy na plażę uderzyła we mnie fala chłodnego wiatru.
-ej ja chyba wrócę się po bluzę do pokoju- powiedziałam kiedy zatrzęsłam się z zimna.
-jak chcesz dam Ci bluzę mi jest na razie ciepło- zaproponował Logan, na co Justin od razu zareagował.
- spoko Logan, też mam bluzę. – zaśmiałam się jego nagłą reakcją po czym poczułam jego bluzę na swoich ramionach.
-dzięki Justin- uśmiechnęłam się do chłopaka a następnie zwróciłam się do przyjaciółki- wiesz już gdzie chcesz iść?
-tak, jakieś 500 metrów stąd jest pomost, myślałam że tam możemy pójść… na pierwszą randkę-dodała po chwili i puściła mi oczko.
-widzę, że wszystko sobie zaplanowałaś co? Od kiedy jesteś taka ułożona?- zapytałam jej gdy ruszyliśmy w stronę którą wskazała nam Jade.
-od kiedy w grę wchodzi ktoś kogo kocham- odpowiedziała szybko i zaczerwieniła się gdy dotarło do niej co powiedziała. Logan cicho się zaśmiał i objął ją ramieniem.
-aww jakie to słodkie – odezwał się Justin i razem cicho się zaśmialiśmy.
po jakichś 15 minutach doszliśmy na miejsce. Podczas drogi cały czas się śmialiśmy i zauważyłam że Justin bardzo dobrze dogadywał się z Loganem. Gdy doszliśmy na pomost zdążyliśmy akurat na zachód słońce i nie powiem było naprawę romantycznie. Staliśmy tak przez chwilę gdy poczułam Justin przytulającego się do mnie od tyłu. Nigdy nie pomyślałabym że będziemy tak stać i przytulać się do siebie całkiem szczęśliwi. Nigdy nie przeżyłam też czegoś takiego z Seanem. On zawsze zabierał mnie na imprezy czy coś w tym stylu, a ocieranie się tyłkiem o jego krocze nie było ani trochę romantyczne. Odwróciłam Się do Jusa przodem i zarzuciłam mu ręce na szyję. Wpatrywaliśmy się tak w siebie i uśmiechaliśmy szczęśliwi. Po zachowaniu Jade również można było wywnioskować że jest szczęśliwa.
-wiem! – krzyknęła po chwili Jade, odrywając się od Logana. My cały czas staliśmy objęci i wpatrywaliśmy się w nią zachęcając żeby mówiła dalej.
-porobimy sobie zdjęcia, mam ze sobą aparat- powiedziała a ja chyba jeszcze nigdy nie widziałam jej takiej zadowolonej.
-chyba naprawdę planowałaś to już od miesięcy Jade- zaśmiał się Logan.
-po prostu chcę spełnić swoje marzenia dopóki mam z kim- odpowiedziała i przytuliła się do swojego chłopaka po czym spojrzała na nas. – to jak? Wchodzicie w to?
-ja nie wiem…- zaczął Justin lecz uszczypnęłam go żeby się ogarnął. Nie chciałam psuć Jade tej chwili gdy widziałam jaka była szczęśliwa.
-oczywiście że wchodzimy- odpowiedziałam jej i spojrzałam znacząco na Justina. Ten przysunął mnie bliżej i szepnął mi o ucha:
-dla ciebie wszystko, skarbie. – nie odpowiedziałam nic bo poczułam jak robi mi się gorąco i na moje policzki znów wstąpił kolor czerwony.
po naszej małej ,,Sesji” wybraliśmy najlepsze zdjęcia i usiedliśmy na końcu pomostu czekając aż słońce zajdzie do końca. Justin obejmował mnie ramieniem a ja cały czas rozmyślałam co z tego wszystkiego będzie. Nagle poczułam jak Jus chwyta mnie lekko za podbródek i przekręca głowę w jego stronę patrzyliśmy tak na siebie a ja zaczęłam odczuwać motylki których z każdą sekundą, w której Justin przybliżał się do mnie było coraz więcej. Nagle nasze usta się zetknęły a wokół nas (albo raczej wokół nas w mojej głowie) wystrzeliły fajerwerki. Pogłębiłam pocałunek i z chęcią już nigdy nie oderwałabym się od jego pełnych ust. Nie przerywając pocałunku Jus przekręcił głowę na drugą stronę , a ja zrobiłam to samo. Ręce chłopaka powędrowały na moje biodra i przyciągnął mnie bliżej siebie, gdy nagle usłyszeliśmy plusk w wodzie. Oderwaliśmy się od siebie tak nagle że i ja o mało nie wpadłam do wody. Odwróciłam głowę i aż mnie zatkało kiedy zobaczyłam Jade próbującą dopłynąć do nas.
-kurwa ona nie umie pływać, Justin zrób coś!- krzyknęłam na niego a ten Od razu podniósł się, ściągnął z siebie koszulkę i wskoczył do wody.
-ja was podciągnę- krzyknął stojący za mną Logan. Widziałam że był tak przerażony jak ja. Jade kiedyś prawie utonęła i od tego momentu panicznie bała się wody. Justin złapał ją mocno w pasie i jedną ręką zaczął płynąć w kierunku pomostu. Logan wciągnął ich z powrotem a Jade usiadła zdenerwowana i cała mokra jak najdalej od wody.
-jak ty to zrobiłaś- zapytałam się jej zdziwiona. Ona nie odpowiedziała mi tylko zaczerwieniła się i spuściła wzrok. Spojrzałam szybko na Logana wiedząc już że to jego sprawka lecz ten uniknął mojego wzroku i podziękował Justinowi. Starałam się skupić na czymkolwiek innym co mogłoby odciągnąć moją uwagę od brzucha Justina który cały czas był bez koszulki. Miał tak wyrzeźbione mięśnie brzucha że nie można było przeć się pokusie spojrzenia na nie. Chłopak wyczuł mój wzrok na sobie, więc podszedł do mnie i szepnął mi do ucha:
-spokojnie, obiecuję Ci że jeszcze się na to napatrzysz.- znowu poczułam że robi mi się gorąco. Chyba muszę się przyzwyczaić że tak na niego reaguję.
-przestań! Dobrze wiesz jak ja na to reaguję. Lubisz mnie doprowadzać do takiego stanu prawda? - odezwałam się i oderwałam od niego wzrok.
-oczywiście, uwielbiam kiedy się tak czerwienisz prze ze mnie- powiedział specjalnie głośno tak żeby Jade i Logan usłyszeli. Usłyszałam ich śmiechy. Spiorunowałam ich wzrokiem i wróciłam do Justina.
-jesteś dupkiem, wiesz?- warknęłam na niego na co ten tylko się zaśmiał i wziął mnie na ręce.
-ach, uważasz że jestem dupkiem tak? – zapytał zaczepnie- to ciekawe kim będę jak wrzucę Cię do tej wody, ostrzegam że za ciepła to ona nie jest.
-o nie! Justin puść mnie!- krzyknęłam na niego a kątem oka dostrzegłam że Jade i Logan cały czas nas obserwują.
-może to Cię nauczy żeby nie nazywać mnie ani głupkiem ani dupkiem ani żadnym innym nie fajnym gościem. – zaśmiał się i podszedł do końca pomostu i wyciągnął ręce tak że byłam nad wodą. Złapałam się go kurczowo za szyję, nie chcąc mieć bliskiego spotkania z zimną wodą.
-nie wrzucę Cię tam pod jednym warunkiem- uśmiechnął się tym swoim chytrym uśmieszkiem i spojrzał na mnie pytająco.
-okej okej zrobię wszystko, ale jak nie tam wrzucisz to Cię zamorduję. – wypaliłam szybko myśląc tylko o tym żeby nie znaleźć się w zimnej wodzie.
-och, więc mówisz że zrobisz wszystko tak?- z naciskiem wypowiedział słowo WSZYSTKO
-tak ale weź mnie kurwa postaw. – krzyknęłam już lekko zdenerwowana.
- to dobrze, szczegóły wyjaśnię ci w pokoju- odpowiedział po czym puścił mi oczko i chwycił moją dłoń ciągnąc mnie do śmiejących się z nas przyjaciół.
-to jak wracamy już? – odezwał się Jus na co wszyscy przytaknęliśmy i ruszyliśmy z powrotem w stronę ośrodka, bo słońce już zaszło i zaczęło się robić ciemno. Gdy znaleźliśmy się w pokoju było po 21. Od razu chwyciłam swoją piżamę u poszłam wziąć prysznic. Gdy lecąca woda obmywała moje ciało, myślałam nad tym wszystkim co się dzisiaj wydarzyło. Uśmiechnęłam się na samą myśl o wszystkich spędzonym chwilach razem z Jusem. To prawda wkurwia mnie swoją pewnością siebie i niektórymi zachowaniami ale czuję się przy nim taka szczęśliwa i bezpieczna. Zaufałam mu i mam nadzieję że to nie są jakieś jego gierki. Boże, ja naprawdę go lubię. Z zamyślenia wyrwał mnie odgłos otwieranych drzwi. Co do cholery!? Natychmiast wychyliłam głowę przez prysznicową szybę, która odgradzała mnie od… Justina!?
-co ty do cholery robisz?!- wydarłam się na niego, kiedy zaczął zbierać z podłogi moje rzeczy. Ten nic nie odpowiedział tylko się zaśmiał i wyszedł z łazienki z moją piżamą, czyli krótkimi spodenkami i bokserką. kurwa! Jego do końca pojebało!?
-Justin co ty odpierdalasz!? Daj mi moje rzeczy!- wydarłam się na niego lecz tym razem też mi nie odpowiedział tylko jeszcze raz bezczelnie się zaśmiał. – Dupek- szepnęłam do siebie pod nosem i wyszłam z pod prysznica sięgając po ręcznik którego na szczęście nie zabrał. nie zauważył też że moja bielizna leżała na stołku za prysznicem więc jej również nie zabrał. na moje szczęście! Założyłam ją na siebie po czym owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z pokoju gotowa zamordować Justina. Gdy tylko wyszłam usłyszałam głośnie gwizdnięcie.
-zamknij się i oddaj mi piżamę!- warknęłam na niego od razu i podeszłam żeby mu ją zabrać.
-to sobie ją weź- zaśmiał się i wsadził ją sobie pod koszulkę a sam wygodnie rozłożył się na łóżku, ręce zakładając za głowę.
-kurwa Justin! Ogarnij się i daj mi tą pieprzoną piżamę- byłam coraz bardziej na niego wkurzona. Podeszłam do niego i sięgnęłam ręką pod jego koszulkę. Widziałam że zdziwił go mój ruch, ale nie poddał się. Chwycił mnie w pasie i przyciągnął tak że leżałam na nim. Ręką kurczowo trzymałam ręcznik, żeby nie odkrył mojego ciała. Cała ta sytuacja zaczęła się robić zabawna. Po chwili Jus odwrócił nas tak że teraz to on leżał na mnie i triumfalnie się uśmiechnął po czym przysunął się i zaczął składać pocałunki na mojej szyi. Oblała mnie fala gorąca.
-pamiętasz jak nad jeziorem powiedziałaś że zrobisz dla mnie WSZYSTKO? – szepnął mi do ucha na chwilę przerywając pocałunki. Momentalnie skamieniałam na jego słowa. Chyba nie chodziło mu o… o boże! Chyba wyczuł moje zmieszanie i spojrzał na mnie po czym się cicho zaśmiał.
-boże Emsy. Nie chodzi mi przecież o to- zaśmiał się naciskając na wyraz ,,to”.- ale twoja mina była bezcenna. – dokończył i znów zaczął składać delikatne pocałunki. Odetchnęłam z ulgą kiedy powiedział że nie chodziło mu o TO. Dobra pora by odzyskać swoje ciuchy. Sięgnęłam szybko pod jego koszulkę i tak samo szybko ją wyciągnęłam ze swoją zdobyczą. Nawet nie zaprotestował więc trochę mnie to zdziwiło, lecz zaraz wiedziałam już dlaczego nie protestował. Moje ręce nie trzymały już ręcznika a on zaczął go ze mnie zdejmować po czym zdjął go całkiem i zanim zdążyłam cokolwiek zrobić rzucił go na podłogę tak żebym nie mogła po niego sięgnąć. Wtedy spojrzał mi w oczy i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku, który jak do tej pory wyrażał najwięcej emocji. Jego palce zaczęły kreślić kółka na moim odkrytym brzuchu, a ja wplątałam moje ręce w jego włosy i przysunęłam bliżej siebie. Jego ręce zaczęły błądzić po całym moim ciele nie tylko po brzuchu, lecz o dziwo nie przeszkadzało mi to. Jednak wiedziałam że to wszystko dzieje się za szybko i nie mogło między nami do niczego dojść i on na pewno też wiedział. Jak zwykle w takim momencie, ktoś musiał zapukać do drzwi które na szczęście były zamknięte. Justin mruknął w moje usta lecz nie wstał żeby otworzyć drzwi tylko kompletnie to olał. Nie chętnie oderwałam się od niego.
-idź, otwórz- odepchnęłam go lekko od siebie gdy ktoś zapukał kolejny raz bardziej agresywnie.
-nigdzie nie idę- mruknął kolejny raz niezadowolony i znów zaczął mnie całować. Wiedziałam że i tak nic nie zdziałam więc odpuściłam mu.
-kurwa Bieber otwórz te pierdolone drzwi!- ryknął głos zza drzwi z całej siły uderzając w nie. Poznałam czyj to głos i spięłam się trochę. Czego on tu chce. Gdy tylko Justin to usłyszał oderwał się ode mnie i przeklął coś pod nosem i wstał podchodząc do drzwi. Zaczekał aż założę na siebie piżamę, po czym wyszedł na zewnątrz. Usiadłam na łóżku myśląc o tym czego on chciał od Justina. Usłyszałam krzyki na korytarzu, po czym Jus z powrotem wszedł do pokoju i z całej siły trzasnął drzwiami.
-Justin?- odezwałam się cicho nie chcąc żeby wybuchł.
-zamknij się- syknął w moją stronę i uderzył pięścią w ścianę. Podskoczyłam lekko gdy to zrobił lecz nie chciałam żeby znowu sobie coś zrobił, więc podeszłam do niego modląc się żeby nie wyładował się na mnie. Przytuliłam go lekko i nie pytałam już o nic więcej. Poczułam jak jego mięśnie się trochę rozluźniły a on przycisnął mnie lekko do siebie.
-przepraszam – szepnął w moje włosy i staliśmy tak przez chwilę dopóki znowu się nie odezwał.- ale proszę Cię nie pytaj o co chodzi. Nie mogę Ci powiedzieć. Nie chcę żebyś się ode mnie odsunęła.
-nie odsunę się od Ciebie Justin. Obiecuję. Mi możesz przecież powiedzieć- szepnęłam cicho lecz on nie odpowiedział tylko wziął mnie na ręce i po raz kolejny położył na łóżku po czym objął mnie ramieniem.
-dobre, powiem Ci, ale nie teraz. Musze chwilę pomyśleć.- dodał po chwili. A ja wiedziałam że miałam się teraz zamknąć i czekać aż sam zacznie mówić.
-----------------------------------------------------------------------------
nie wiem jak wam ale mi się ten rozdział chyba podobał najbardziej ze wszystkich <33 nie chciałam tak przesadnie słodzić i zanudzać więc coś się wreszcie wydarzy :3 dziękuję za te wszystkie miłe komentarze, jesteście wspaniali <3 następny rozdział dodam pojutrze, no chyba że mnie zmotywujecie to może napiszę go jutro <3 więc jeśli ktoś chciałby jeszcze być informowany o nowych rozdziałach to w komentarzach zostawcie swoje nazwy z Twittera <3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
pisz!!. nie mogę się doczekać!!!
OdpowiedzUsuńda-je-sz t-e-n r-o-z-dz-i-a-ł!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D <33333333
OdpowiedzUsuńKocham! <3 Tylko błagam Cię nie mow, że ta zołza jest w ciąży z Justinem, bo on ma być z Emily Chyba, że okaże się, że jest to dziecko Seana :) much love @Mia_Margareth
OdpowiedzUsuńNo ładnie xd czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńInformuj mnie!!!! @madrystka_
OdpowiedzUsuńSuper piszesz! :)
Prooooszę pisz jak najwięcej! Masz niesamowity dar- rzadko się zdarza zeby ktos pisal tak....'ludzko'! Kocham cię, skarbie! życzę ci niegasnącej weny♥ bylabym wniebowzieta gdybys informowala mnie o kolejnych rozdzialach- @dianee2805 ♥♥
OdpowiedzUsuń