Przed samym wejściem na stołówkę oświeciło mnie w jakim
byliśmy stanie.
-Justin, przecież nie możemy tak wejść- odezwałam się cicho, cały czas wstrząśnięta tym co się stało- zaraz zaczną zadawać pytania a nie chcę żebyś miał kłopoty.
-masz rację…- odezwał się po chwili- chodźmy się ogarnąć do pokoju, przyjdziemy zaraz.
nikt nic więcej nie dodał tylko pociągnął mnie lekko za rękę i udaliśmy się do pokoju. Gdy się tam znaleźliśmy od razu udałam się do łazienki. Spojrzałam w lustro i od razu poczułam jak łzy napływają mi do oczu. Wyglądałam okropnie. Przemyłam twarz i wyszłam z łazienki po czym wzięłam apteczkę-już nie wiem który raz na tej pieprzonej wycieczce- i podeszłam do Justina który siedział zamyślony na łóżku. Krew ciekła mu z nosa, na policzku miał wielkiego siniaka i tak jak ja miał rozciętą wargę. Poszłam jeszcze raz do łazienki po puder to twarzy i ręcznik który zmoczyłam i wróciłam do pokoju. Usiadłam obok Justina. Żadne z nas się nie odzywało. Widziałam jaki był zdenerwowany, nie chciałam żeby wybuchł. Chwyciłam lekko jego twarz i skierowałam ją ku sobie. Zaczęłam przemywać mu twarz a on cały czas mi się przyglądał. Gdy to skończyłam przypudrowałam siniaki i znowu poszłam do łazienki, żeby siebie też doprowadzić do porządku.
-przepraszam –szepnął cicho Jus po czym objął mnie w tali a głowę położył na moim ramieniu. Wpatrywaliśmy się w swoje odbicia w lustrze.
-nie masz za co mnie przepraszać Justin- odezwałam się po chwili. Przecież on mi tylko pomógł, to nie wydarzyło się przez niego.
-ale to ja kazałem ci mnie pocałować a później nie obroniłem Cię gdy ten dupek Cię uderzył.- powiedział cicho głosem przepełnionym poczuciem winy.
-Justin, przestań się obwiniać. To nie była twoja wina. a to że mnie pocałowałeś było najlepsze- odpowiedziałam i lekko się zarumieniłam, sama nie wiem czemu.
-naprawdę?- odpowiedział zdziwiony a na jego twarzy zagościł szczęśliwy uśmiech. Nie odpowiedziałam na to tylko odwróciłam się tak żeby stać do niego przodem i zarzuciłam mu ręce na ramiona. Przez chwilę jeszcze się tak w siebie wpatrywaliśmy, a następnie nasze usta się zetknęły.
motylki natychmiast zapanowały nad moim ciałem. Nasze usta delikatnie się o siebie ocierały. Gdy się od siebie oderwaliśmy, poczułam jak moje nogi odrywają się od ziemi.
-co ty robisz? – zapytałam zdziwiona, gdy Justin wziął mnie na ręce. Nie odpowiedział mi tylko wyszedł z łazienki i położył mnie na swoim łóżku a sam ułożył się obok mnie.
-nie idźmy na kolację, co? Chcę się tobą nacieszyć trochę, dopóki nie zmieniłaś zdania.- odpowiedział i uśmiechnął się.
-nie zmienię już zdania Justin, chyba że znowu coś odpierdolisz.- ostrzegłam go.
-nie odpierdolę, obiecuję- zaśmiał się i założył kosmyk moim włosów za ucho.- wiesz że jesteś śliczna? –zapytał po chwili wpatrywania się we mnie.
- nie, nie jestem – odpowiedziałam i przekręciłam głowę w drugą stronę bo poczułam że się rumienię.
-Emily, spójrz na mnie- odezwał się od razu i zaśmiał. Niechętnie odwróciłam głowę w jego stronę mając nadzieję że moje policzki przybrały już normalny kolor.
-jesteś śliczna, rozumiesz? – pogłaskał mnie po policzku, a ja modliłam się żebym się znowu nie zarumieniła.
-mhm, niech Ci będzie- odpowiedziałam wymijająco . leżeliśmy tak chwilę, gdy nagle poczułam, a raczej usłyszałam burczenie w brzuchu.
-czemu nie powiedziałaś że jesteś głodna? nie zatrzymywałbym Cię- zaśmiał się Jus.
-czekaj napiszę do Jade żeby nam coś przyniosła, ok? –zapytałam
-ok, ok ale jak się spyta co się stało to co jej powiesz?
-prawdę. My sobie mówimy wszystko. Ufam jej jak nikomu innemu.- odpowiedziałam mu i wyjęłam telefon z kieszeni po czym napisałam sms-a. ta prawie od razu mi opisała że będzie za 10 minut. Dodała jeszcze że ma nadzieję że dobrze się z Justinem bawiliśmy. Zaśmiałam się tylko i odłożyłam telefon.
-będzie za 10 minut.- oznajmiłam Justinowi. Ten tylko kiwnął głową i położył się na moim brzuchu. Leżeliśmy tak zatopieni w swoich myślach a ja bawiłam się jego włosami.
po niecałych 10 minutach do pokoju wparowała Jade myśląc chyba że przyłapie nas na czymś.
gdy nas zobaczyła uśmiechnęła się, lecz od razu jej uśmiech zniknął z twarzy kiedy zobaczyła nasze rany.
- o boże! Co wam się stało? – zapytała zdenerwowana a talerze z kolacją postawiła na stole.
-Sean- syknął tylko Justin.
-on wam to zrobił? Dlaczego?- zapytała po raz kolejny zdezorientowana.
- zobaczył jak całowaliśmy się z Emily i wpadł w szał. Przecież to on kurwa zaczął te gierki.- odpowiedział zdenerwowany Jus, a ja znowu poczułam jak moje policzki się rumienią.
-dobra opowiadajcie wszystko ze szczegółami.- odezwała się po chwili Jade i usiadła na łóżku.
zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć Justin zaczął mówić:
-szliśmy na kolację ale było jeszcze trochę czasu więc postanowiliśmy przejść przez plac zabaw. No i zastaliśmy tam nikogo innego jak Seana i Kelsey obściskujących się na huśtawce. Wtedy poleciłem Emily żeby mnie pocałowała, bo taki był nasz plan. Trochę nas to wciągnęło i nie panowaliśmy nad tym do końca – mówił i uśmiechnął się lekko patrząc na mnie, po czym znowu odwrócił się w stronę przyjaciółki- wtedy Sean się wkurzył na maxa i nawyzywał Emsy od suk, a potem ją spoliczkował. Ja się wkurzyłem i oddałem mu kilka razy mocniej, lecz on sam też nie odpuszczał a potem samo się jakoś potoczyło.- dokończył i chyba był już trochę bardziej rozluźniony.
-cholera jasna- odezwała się Jade, jak już przeanalizowała w głowie wszystkie informacje. Zaśmialiśmy się cicho z Jusem z jej nagłej reakcji.
- ale już jest okej- dodałam jeszcze i spojrzałam na przyjaciółkę.
- ale… wy jesteście … razem? – zapytała jeszcze raz zdezorientowana spojrzała najpierw na mnie a potem na Jusa. Sama nie znałam na to pytanie odpowiedzi. Justin chyba tez nie wiedział co powiedzieć bo odwrócił się i spojrzał na mnie pytająco, po czym odezwał się niepewnie cały czas na mnie patrząc:
-um, można tak powiedzieć.- nie wiem czemu ale ucieszyła mnie jego odpowiedź. Uśmiechnęłam się do niego żeby wiedział że zgadzam się z nim. Ten odpowiedział uśmiechem i spojrzał na Jade. Jej mina była bezcenna. W tym samym czasie wybuchliśmy śmiechem z Justinem. Dziewczyna po chwili dołączyła do nas.
- to życzę wam szczęścia- odezwała się po chwili.
-dziękujemy- odpowiedział zakłopotany Jus.
-Jade? –zaczepiłam ją zwracając na nią swoją uwagę- ty też jesteś jakoś nadzwyczaj uśmiechnięta. Chcesz mi może o czymś powiedzieć? – dokończyłam i uśmiechnęłam się tak jak ona robiła to przez cały czas.
- ehm… no bo ja, to znaczy ja i Logan, no wiesz- odpowiedziała zakłopotana i zarumieniła się.
- o boże naprawdę!? – krzyknęłam chyba trochę za głośno i rzuciłam się na Jade z uściskami zwalając przy okazji z siebie Justina, który mruknął z niezadowoleniem.- ale się cieszę! No to my też wam życzymy szczęścia.- odpowiedziałam jej szczerze a ona uśmiechnęła się szczęśliwa. Następnie zmuszona byłam się położyć bo Jus pociągnął mnie po czym znów wygodnie ułożył głowę na moim brzuchu.
-Justin? A jak ty się dogadujesz z Loganem? – zapytałam go po chwili
-jesteśmy sobie obojętni. Tak mi się wydaje. Przynajmniej ja do niego nic nie mam.- odparł po chwili.
- to może pójdziemy na jakąś podwójną randkę?- wypaliła szczęśliwa Jade.
- Jade wyluzuj. Na razie jesteśmy na tej pieprzone wycieczce więc nie ma opcji- zaśmiałam się.
- no to możemy przejść się razem na tą ,,plażę” wokół jeziora na zachód słońca. Będzie tak romantycznie…-odezwała się po chwili namysłu. Uśmiechnęłam się na myśl o wydarzeniach które miały tam miejsce. Justin chyba też o tym pomyślał bo też się uśmiechał.
-mi się ten pomysł podoba- odpowiedział po chwili Jus. I spojrzał na mnie pytająco.
-nooo, ja też nie miałabym nic przeciwko. – odezwałam się po chwili. Zastanawiałam się co Justin odpowiadając na pytanie Jade że tak jakby jesteśmy razem miał na myśli. Bo przecież nie byliśmy oficjalnie razem. Spojrzałam na niego i zaczęłam mu się przyglądać. Wszystko w nim było dla mnie idealne. Każdy najmniejszy szczegół. Nie wierzę że w ciągu kilku dni tyle się zmieniło. Rozstałam się z Seanem, zakochałam się w Justinie a on chyba też coś do mnie czuje. (chyba że jest naprawdę świetnym aktorem) a moja najlepsza przyjaciółka chodzi z moim najlepszym kolegą. Lepiej być chyba nie mogło.
-Emily? – zaczął cicho Jus gdy ciągle na niego patrzyłam, otrząsnęłam się i rozejrzałam wokół. Jade już nie było.
-hmm?
- o czym myślisz? – zapytał Justin , podniósł się i położył obok mnie.
- o wszystkim- odpowiedziałam wymijająco.
-a czy tym wszystkim jestem ja? – zapytał i uśmiechnął się łobuzersko, tak jak zawsze.
-możliwe- odpowiedziałam i posłałam mu ciepły uśmiech.
- a dokładnie to o czym?
- zastanawiam się nad tym co ty do mnie czujesz? – oznajmiłam mu i spojrzałam w jego śliczne oczy. On nie odpowiedział tylko musnął lekko moje usta, po czym oprał swoje czoło o moje.
- ciężko mi to przyznać, ale złamałaś mnie i chyba się w tobie zakochałem. – przyznał i patrzyliśmy tak sobie w oczy dopóki ktoś znowu nie wparował do pokoju. Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy w stronę drzwi w których stała wychowawczyni. Powstrzymałam chęć wybuchnięcia śmiechem i patrzyłam na nią dopóki nie zaczęła mówić.
- widzę Bieber że bardzo dobrze zająłeś się Emily. – zwróciła się do Justina, po czym spojrzała na mnie. – i co z tą nogą Emily? były jakieś problemy? i czemu jesteście cali poobijani? – spojrzała na nas zdziwiona.
- emh, my przepychaliśmy się kto pierwszy ma iść do łazienki i potknęliśmy się i wpadliśmy na drzwi. A z nogą było wszystko w porządku- odparłam po czym uświadomiłam sobie że prawie mnie ona dziś nie bolała.
- to dobrze, to znaczy że jutro już będziesz mogła jechać z nami zwiedzać prawda?-
- no nie wiem czy będzie mogła jechać. Dzisiaj noga nie bolała jej bo prawie nie chodziła, a całego dnia na nogach to ona nie wytrzyma- wypalił Justin a ja byłam mu wdzięczna, bo nie chciałam nigdzie jutro jechać i stawać twarzą w twarz z Seanem.
-dobra, niech wam będzie. Ale pozwólcie że przypomnę wam że pojutrze wyjeżdżamy z tego miejsca więc jutro lepiej odpoczywaj, żeby rana się wygoiła.- odpowiedziała jeszcze po czym opuściła pokój. Jus od razu się do mnie przysunął i byliśmy w takiej pozycji jak wcześniej.
-więc, na czym skończyliśmy?- wyszeptał mi do ucha a ja znowu poczułam łaskotanie w brzuchu.
- hmm, wiesz że nie pamiętam? Coś tam szeptałeś ale Cię nie słuchałam- zaczęłam się z nim droczyć.
- już wiem. Mówiłem Ci że się w tobie zakochałem i chciałbym żebyśmy byli razem.- szepnął mi do ucha po czym przygryzł jego płatek a mnie przeszły ciarki. Nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa.- no więc? Zgadzasz się? Nie odpowiedziałam mu tylko zaczęłam przybliżać jego usta do moich. Gdy się wreszcie zetknęły Justin Uśmiechnął się przez pocałunek na co ja zareagowałam tak samo. Nagle ktoś znowu wszedł bez pukania do pokoju. Justin mruknął zirytowany i odsunął się ode mnie niechętnie. W drzwiach stał uśmiechnięty Logan. Piorunowaliśmy go z Justinem wzrokiem na co ten wybuchnął śmiechem. Gdy się uspokoił podszedł do nas i usiadł na łóżku tak jak wcześniej jego dziewczyna.
- Jade przysłała mnie żebym wam powiedział że dzisiaj mamy iść w czwórkę nad jezioro i żebym sprawdził czy jesteście grzeczni. – oznajmił nam i znowu zaczął się śmiać a my dołączyliśmy do niego.
-coś jeszcze? – odezwał się rozbawiony Justin.
-tak, przyjdziemy po was o 20, ok? więc bądźcie gotowi na to że możemy wejść bez pukania.
-ha ha ha- zaśmiałam się sztucznie i rzuciłam w jego stronę rozbawione spojrzenie.
-dobra już wychodzę i wam nie przeszkadzam. – odpowiedział i wyszedł zamykając za sobą drzwi, a Justin od razu wpił się w moje usta. Od razu oddałam pocałunek i go pogłębiłam.
- następnym razem będę pukać- usłyszeliśmy znów glos Logana który stał w drzwiach i się nas śmiał.
- kurwa mać!- krzyknęliśmy w tym samym czasie a ja rzuciłam w niego poduszką. Zdążył zamknąć drzwi więc go nie trafiłam. Słyszeliśmy jeszcze jego śmiech gdy szedł korytarzem. Spojrzeliśmy na siebie i też zaczęliśmy się śmiać.
-chyba nie jest nam to pisane- odezwał się Justin po chwili.
- chyba nie- zaśmiałam się i wstałam z łóżka po czym usiadłam przy stole. – idziesz tutaj czy sama mam wszystko zjeść? – zapytałam go a ten od razu poderwał się z łóżka i usiadł naprzeciwko mnie. Gdy skończyliśmy jeść była godz. 19. 30.
-ja idę wziąć prysznic i się ubrać- oznajmiłam Justinowi i ruszyłam w kierunku łazienki.
- potrzebujesz może pomocy? – zapytał i poruszył znacząco brwiami.
-nie, dzięki. Może sobie poradzę. – zaśmiałam się i weszłam do łazienki zamykając ją na klucz.
wyszłam odświeżona i ubrana po 20 minutach. Jus od razu złapał mnie w tali.
- pięknie wyglądasz- szepnął mi do ucha i sam zniknął w łazience. Nigdy bym się nie spodziewała że ten debil będzie mógł wywoływać u mnie takie emocje. Uśmiechnęłam się na myśl o tym że może wszystko wróci do normy i wreszcie będę szczęśliwa. Chociaż z Justinem nigdy nic nie jest pewne. No ale cóż, trzeba mieć nadzieję.
----------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
dziękuję za te wszystkie komentarze w których piszecie że podoba wam się to co piszę. <3 kocham was <33 i napisze jeszcze raz że jeżeli chcielibyście być informowani o nowych rozdziałach to zostawcie komentarze ze swoimi nazwami z Twittera <3
jeśli ktoś ma jakieś pytania to tu mój twitter: https://twitter.com/Ola_Styles_
i przepraszam za ewentualne błędy :p
-Justin, przecież nie możemy tak wejść- odezwałam się cicho, cały czas wstrząśnięta tym co się stało- zaraz zaczną zadawać pytania a nie chcę żebyś miał kłopoty.
-masz rację…- odezwał się po chwili- chodźmy się ogarnąć do pokoju, przyjdziemy zaraz.
nikt nic więcej nie dodał tylko pociągnął mnie lekko za rękę i udaliśmy się do pokoju. Gdy się tam znaleźliśmy od razu udałam się do łazienki. Spojrzałam w lustro i od razu poczułam jak łzy napływają mi do oczu. Wyglądałam okropnie. Przemyłam twarz i wyszłam z łazienki po czym wzięłam apteczkę-już nie wiem który raz na tej pieprzonej wycieczce- i podeszłam do Justina który siedział zamyślony na łóżku. Krew ciekła mu z nosa, na policzku miał wielkiego siniaka i tak jak ja miał rozciętą wargę. Poszłam jeszcze raz do łazienki po puder to twarzy i ręcznik który zmoczyłam i wróciłam do pokoju. Usiadłam obok Justina. Żadne z nas się nie odzywało. Widziałam jaki był zdenerwowany, nie chciałam żeby wybuchł. Chwyciłam lekko jego twarz i skierowałam ją ku sobie. Zaczęłam przemywać mu twarz a on cały czas mi się przyglądał. Gdy to skończyłam przypudrowałam siniaki i znowu poszłam do łazienki, żeby siebie też doprowadzić do porządku.
-przepraszam –szepnął cicho Jus po czym objął mnie w tali a głowę położył na moim ramieniu. Wpatrywaliśmy się w swoje odbicia w lustrze.
-nie masz za co mnie przepraszać Justin- odezwałam się po chwili. Przecież on mi tylko pomógł, to nie wydarzyło się przez niego.
-ale to ja kazałem ci mnie pocałować a później nie obroniłem Cię gdy ten dupek Cię uderzył.- powiedział cicho głosem przepełnionym poczuciem winy.
-Justin, przestań się obwiniać. To nie była twoja wina. a to że mnie pocałowałeś było najlepsze- odpowiedziałam i lekko się zarumieniłam, sama nie wiem czemu.
-naprawdę?- odpowiedział zdziwiony a na jego twarzy zagościł szczęśliwy uśmiech. Nie odpowiedziałam na to tylko odwróciłam się tak żeby stać do niego przodem i zarzuciłam mu ręce na ramiona. Przez chwilę jeszcze się tak w siebie wpatrywaliśmy, a następnie nasze usta się zetknęły.
motylki natychmiast zapanowały nad moim ciałem. Nasze usta delikatnie się o siebie ocierały. Gdy się od siebie oderwaliśmy, poczułam jak moje nogi odrywają się od ziemi.
-co ty robisz? – zapytałam zdziwiona, gdy Justin wziął mnie na ręce. Nie odpowiedział mi tylko wyszedł z łazienki i położył mnie na swoim łóżku a sam ułożył się obok mnie.
-nie idźmy na kolację, co? Chcę się tobą nacieszyć trochę, dopóki nie zmieniłaś zdania.- odpowiedział i uśmiechnął się.
-nie zmienię już zdania Justin, chyba że znowu coś odpierdolisz.- ostrzegłam go.
-nie odpierdolę, obiecuję- zaśmiał się i założył kosmyk moim włosów za ucho.- wiesz że jesteś śliczna? –zapytał po chwili wpatrywania się we mnie.
- nie, nie jestem – odpowiedziałam i przekręciłam głowę w drugą stronę bo poczułam że się rumienię.
-Emily, spójrz na mnie- odezwał się od razu i zaśmiał. Niechętnie odwróciłam głowę w jego stronę mając nadzieję że moje policzki przybrały już normalny kolor.
-jesteś śliczna, rozumiesz? – pogłaskał mnie po policzku, a ja modliłam się żebym się znowu nie zarumieniła.
-mhm, niech Ci będzie- odpowiedziałam wymijająco . leżeliśmy tak chwilę, gdy nagle poczułam, a raczej usłyszałam burczenie w brzuchu.
-czemu nie powiedziałaś że jesteś głodna? nie zatrzymywałbym Cię- zaśmiał się Jus.
-czekaj napiszę do Jade żeby nam coś przyniosła, ok? –zapytałam
-ok, ok ale jak się spyta co się stało to co jej powiesz?
-prawdę. My sobie mówimy wszystko. Ufam jej jak nikomu innemu.- odpowiedziałam mu i wyjęłam telefon z kieszeni po czym napisałam sms-a. ta prawie od razu mi opisała że będzie za 10 minut. Dodała jeszcze że ma nadzieję że dobrze się z Justinem bawiliśmy. Zaśmiałam się tylko i odłożyłam telefon.
-będzie za 10 minut.- oznajmiłam Justinowi. Ten tylko kiwnął głową i położył się na moim brzuchu. Leżeliśmy tak zatopieni w swoich myślach a ja bawiłam się jego włosami.
po niecałych 10 minutach do pokoju wparowała Jade myśląc chyba że przyłapie nas na czymś.
gdy nas zobaczyła uśmiechnęła się, lecz od razu jej uśmiech zniknął z twarzy kiedy zobaczyła nasze rany.
- o boże! Co wam się stało? – zapytała zdenerwowana a talerze z kolacją postawiła na stole.
-Sean- syknął tylko Justin.
-on wam to zrobił? Dlaczego?- zapytała po raz kolejny zdezorientowana.
- zobaczył jak całowaliśmy się z Emily i wpadł w szał. Przecież to on kurwa zaczął te gierki.- odpowiedział zdenerwowany Jus, a ja znowu poczułam jak moje policzki się rumienią.
-dobra opowiadajcie wszystko ze szczegółami.- odezwała się po chwili Jade i usiadła na łóżku.
zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć Justin zaczął mówić:
-szliśmy na kolację ale było jeszcze trochę czasu więc postanowiliśmy przejść przez plac zabaw. No i zastaliśmy tam nikogo innego jak Seana i Kelsey obściskujących się na huśtawce. Wtedy poleciłem Emily żeby mnie pocałowała, bo taki był nasz plan. Trochę nas to wciągnęło i nie panowaliśmy nad tym do końca – mówił i uśmiechnął się lekko patrząc na mnie, po czym znowu odwrócił się w stronę przyjaciółki- wtedy Sean się wkurzył na maxa i nawyzywał Emsy od suk, a potem ją spoliczkował. Ja się wkurzyłem i oddałem mu kilka razy mocniej, lecz on sam też nie odpuszczał a potem samo się jakoś potoczyło.- dokończył i chyba był już trochę bardziej rozluźniony.
-cholera jasna- odezwała się Jade, jak już przeanalizowała w głowie wszystkie informacje. Zaśmialiśmy się cicho z Jusem z jej nagłej reakcji.
- ale już jest okej- dodałam jeszcze i spojrzałam na przyjaciółkę.
- ale… wy jesteście … razem? – zapytała jeszcze raz zdezorientowana spojrzała najpierw na mnie a potem na Jusa. Sama nie znałam na to pytanie odpowiedzi. Justin chyba tez nie wiedział co powiedzieć bo odwrócił się i spojrzał na mnie pytająco, po czym odezwał się niepewnie cały czas na mnie patrząc:
-um, można tak powiedzieć.- nie wiem czemu ale ucieszyła mnie jego odpowiedź. Uśmiechnęłam się do niego żeby wiedział że zgadzam się z nim. Ten odpowiedział uśmiechem i spojrzał na Jade. Jej mina była bezcenna. W tym samym czasie wybuchliśmy śmiechem z Justinem. Dziewczyna po chwili dołączyła do nas.
- to życzę wam szczęścia- odezwała się po chwili.
-dziękujemy- odpowiedział zakłopotany Jus.
-Jade? –zaczepiłam ją zwracając na nią swoją uwagę- ty też jesteś jakoś nadzwyczaj uśmiechnięta. Chcesz mi może o czymś powiedzieć? – dokończyłam i uśmiechnęłam się tak jak ona robiła to przez cały czas.
- ehm… no bo ja, to znaczy ja i Logan, no wiesz- odpowiedziała zakłopotana i zarumieniła się.
- o boże naprawdę!? – krzyknęłam chyba trochę za głośno i rzuciłam się na Jade z uściskami zwalając przy okazji z siebie Justina, który mruknął z niezadowoleniem.- ale się cieszę! No to my też wam życzymy szczęścia.- odpowiedziałam jej szczerze a ona uśmiechnęła się szczęśliwa. Następnie zmuszona byłam się położyć bo Jus pociągnął mnie po czym znów wygodnie ułożył głowę na moim brzuchu.
-Justin? A jak ty się dogadujesz z Loganem? – zapytałam go po chwili
-jesteśmy sobie obojętni. Tak mi się wydaje. Przynajmniej ja do niego nic nie mam.- odparł po chwili.
- to może pójdziemy na jakąś podwójną randkę?- wypaliła szczęśliwa Jade.
- Jade wyluzuj. Na razie jesteśmy na tej pieprzone wycieczce więc nie ma opcji- zaśmiałam się.
- no to możemy przejść się razem na tą ,,plażę” wokół jeziora na zachód słońca. Będzie tak romantycznie…-odezwała się po chwili namysłu. Uśmiechnęłam się na myśl o wydarzeniach które miały tam miejsce. Justin chyba też o tym pomyślał bo też się uśmiechał.
-mi się ten pomysł podoba- odpowiedział po chwili Jus. I spojrzał na mnie pytająco.
-nooo, ja też nie miałabym nic przeciwko. – odezwałam się po chwili. Zastanawiałam się co Justin odpowiadając na pytanie Jade że tak jakby jesteśmy razem miał na myśli. Bo przecież nie byliśmy oficjalnie razem. Spojrzałam na niego i zaczęłam mu się przyglądać. Wszystko w nim było dla mnie idealne. Każdy najmniejszy szczegół. Nie wierzę że w ciągu kilku dni tyle się zmieniło. Rozstałam się z Seanem, zakochałam się w Justinie a on chyba też coś do mnie czuje. (chyba że jest naprawdę świetnym aktorem) a moja najlepsza przyjaciółka chodzi z moim najlepszym kolegą. Lepiej być chyba nie mogło.
-Emily? – zaczął cicho Jus gdy ciągle na niego patrzyłam, otrząsnęłam się i rozejrzałam wokół. Jade już nie było.
-hmm?
- o czym myślisz? – zapytał Justin , podniósł się i położył obok mnie.
- o wszystkim- odpowiedziałam wymijająco.
-a czy tym wszystkim jestem ja? – zapytał i uśmiechnął się łobuzersko, tak jak zawsze.
-możliwe- odpowiedziałam i posłałam mu ciepły uśmiech.
- a dokładnie to o czym?
- zastanawiam się nad tym co ty do mnie czujesz? – oznajmiłam mu i spojrzałam w jego śliczne oczy. On nie odpowiedział tylko musnął lekko moje usta, po czym oprał swoje czoło o moje.
- ciężko mi to przyznać, ale złamałaś mnie i chyba się w tobie zakochałem. – przyznał i patrzyliśmy tak sobie w oczy dopóki ktoś znowu nie wparował do pokoju. Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy w stronę drzwi w których stała wychowawczyni. Powstrzymałam chęć wybuchnięcia śmiechem i patrzyłam na nią dopóki nie zaczęła mówić.
- widzę Bieber że bardzo dobrze zająłeś się Emily. – zwróciła się do Justina, po czym spojrzała na mnie. – i co z tą nogą Emily? były jakieś problemy? i czemu jesteście cali poobijani? – spojrzała na nas zdziwiona.
- emh, my przepychaliśmy się kto pierwszy ma iść do łazienki i potknęliśmy się i wpadliśmy na drzwi. A z nogą było wszystko w porządku- odparłam po czym uświadomiłam sobie że prawie mnie ona dziś nie bolała.
- to dobrze, to znaczy że jutro już będziesz mogła jechać z nami zwiedzać prawda?-
- no nie wiem czy będzie mogła jechać. Dzisiaj noga nie bolała jej bo prawie nie chodziła, a całego dnia na nogach to ona nie wytrzyma- wypalił Justin a ja byłam mu wdzięczna, bo nie chciałam nigdzie jutro jechać i stawać twarzą w twarz z Seanem.
-dobra, niech wam będzie. Ale pozwólcie że przypomnę wam że pojutrze wyjeżdżamy z tego miejsca więc jutro lepiej odpoczywaj, żeby rana się wygoiła.- odpowiedziała jeszcze po czym opuściła pokój. Jus od razu się do mnie przysunął i byliśmy w takiej pozycji jak wcześniej.
-więc, na czym skończyliśmy?- wyszeptał mi do ucha a ja znowu poczułam łaskotanie w brzuchu.
- hmm, wiesz że nie pamiętam? Coś tam szeptałeś ale Cię nie słuchałam- zaczęłam się z nim droczyć.
- już wiem. Mówiłem Ci że się w tobie zakochałem i chciałbym żebyśmy byli razem.- szepnął mi do ucha po czym przygryzł jego płatek a mnie przeszły ciarki. Nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa.- no więc? Zgadzasz się? Nie odpowiedziałam mu tylko zaczęłam przybliżać jego usta do moich. Gdy się wreszcie zetknęły Justin Uśmiechnął się przez pocałunek na co ja zareagowałam tak samo. Nagle ktoś znowu wszedł bez pukania do pokoju. Justin mruknął zirytowany i odsunął się ode mnie niechętnie. W drzwiach stał uśmiechnięty Logan. Piorunowaliśmy go z Justinem wzrokiem na co ten wybuchnął śmiechem. Gdy się uspokoił podszedł do nas i usiadł na łóżku tak jak wcześniej jego dziewczyna.
- Jade przysłała mnie żebym wam powiedział że dzisiaj mamy iść w czwórkę nad jezioro i żebym sprawdził czy jesteście grzeczni. – oznajmił nam i znowu zaczął się śmiać a my dołączyliśmy do niego.
-coś jeszcze? – odezwał się rozbawiony Justin.
-tak, przyjdziemy po was o 20, ok? więc bądźcie gotowi na to że możemy wejść bez pukania.
-ha ha ha- zaśmiałam się sztucznie i rzuciłam w jego stronę rozbawione spojrzenie.
-dobra już wychodzę i wam nie przeszkadzam. – odpowiedział i wyszedł zamykając za sobą drzwi, a Justin od razu wpił się w moje usta. Od razu oddałam pocałunek i go pogłębiłam.
- następnym razem będę pukać- usłyszeliśmy znów glos Logana który stał w drzwiach i się nas śmiał.
- kurwa mać!- krzyknęliśmy w tym samym czasie a ja rzuciłam w niego poduszką. Zdążył zamknąć drzwi więc go nie trafiłam. Słyszeliśmy jeszcze jego śmiech gdy szedł korytarzem. Spojrzeliśmy na siebie i też zaczęliśmy się śmiać.
-chyba nie jest nam to pisane- odezwał się Justin po chwili.
- chyba nie- zaśmiałam się i wstałam z łóżka po czym usiadłam przy stole. – idziesz tutaj czy sama mam wszystko zjeść? – zapytałam go a ten od razu poderwał się z łóżka i usiadł naprzeciwko mnie. Gdy skończyliśmy jeść była godz. 19. 30.
-ja idę wziąć prysznic i się ubrać- oznajmiłam Justinowi i ruszyłam w kierunku łazienki.
- potrzebujesz może pomocy? – zapytał i poruszył znacząco brwiami.
-nie, dzięki. Może sobie poradzę. – zaśmiałam się i weszłam do łazienki zamykając ją na klucz.
wyszłam odświeżona i ubrana po 20 minutach. Jus od razu złapał mnie w tali.
- pięknie wyglądasz- szepnął mi do ucha i sam zniknął w łazience. Nigdy bym się nie spodziewała że ten debil będzie mógł wywoływać u mnie takie emocje. Uśmiechnęłam się na myśl o tym że może wszystko wróci do normy i wreszcie będę szczęśliwa. Chociaż z Justinem nigdy nic nie jest pewne. No ale cóż, trzeba mieć nadzieję.
----------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
dziękuję za te wszystkie komentarze w których piszecie że podoba wam się to co piszę. <3 kocham was <33 i napisze jeszcze raz że jeżeli chcielibyście być informowani o nowych rozdziałach to zostawcie komentarze ze swoimi nazwami z Twittera <3
jeśli ktoś ma jakieś pytania to tu mój twitter: https://twitter.com/Ola_Styles_
i przepraszam za ewentualne błędy :p
Romantycznie .*-*
OdpowiedzUsuńciekawe jak to sie z Seanem potoczy xd no w kazdym razie czekan :* :))
Cześć! Blog mi się podoba, masz fajny oryginalny pomysł i będę wpadać na dalsze notki. Emily to taka fajna dziewczyna, nie daje sobą pomiatać i nie zachowuje się jak te wszystkie puste idiotki w co drugim opowiadaniu xD. Mam nadzieję, że Sean dostanie za swoje^^. Czekam.na kolejną.notkę, obiecuję wpaść.
OdpowiedzUsuńDodam też u siebie na polecanych, bo dopiero założyłam i chcę tam w linkach wszystko, co czytam umieścić ;).
@Livialovatic xoxo
@CarollaBelieve
OdpowiedzUsuńkocham to!!
dawaj następny misiu! :*
OdpowiedzUsuńOh yeah! Ty mnie follow'ujesz:) niezłe rozpoczęcie dnia. Jeśli chodzi o opowiadanie- dawno nie czytałam czegoś równie niesamowitego. Masz talent, mała! Czuje sie tak jakbym byla w srodku akcji- lepiej jakbym byla Em! Wspaniale uczucie♥
OdpowiedzUsuń