piątek, 3 maja 2013

10 rozdział

 Leżeliśmy tak jeszcze chwilę. Zaczęło mi się robić chłodno więc chciałam wrócić już do pokoju i przebrać się w suche ciuchy. Była godzina 13 więc do przyjazdu reszty klasy było jeszcze jakieś 5 godzin.
-Justin, ja idę do pokoju się przebrać. –odezwałam się wreszcie i zaczęłam wstawać.
-ok, ja jeszcze zostanę, chcę trochę pomyśleć.
-mhm,  mi też się to przyda. – odpowiedziałam ruszyłam w stronę ośrodka.
doszłam do pokoju i od razu zaczęłam zdejmować z siebie mokre ciuchy. Wyciągnęłam z szafy nowe ubrania i bieliznę po czym podeszłam do łóżka i wszystko na nie rzuciłam. Naciągałam na siebie czystą bieliznę kiedy do pokoju wszedł Justin. 
-cholera Justin! Miałeś tam zostać! – wydarłam się na niego i zakryłam się szybko bluzką.
 on natychmiast wycofał się lecz drzwi były uchylone.
-ale miałem nadzieję że trafię na takie właśnie widoczki. – powiedział wyraźnie rozbawiony.
czułam jak moje policzki płoną. Podeszłam szybko do drzwi i zatrzasnęłam je do końca i zamknęłam na kluczyk. Szybko nałożyłam na siebie resztę stroju i modliłam się do siebie żeby okazało się że nic nie zobaczył. Otworzyłam okno żeby wywiesić mokre ciuchy.
-dłuuugo jeszcze? – marudził pod drzwiami Justin
-tak!- odburknęłam nie chcąc się z nim mierzyć teraz wzrokiem.
w odpowiedzi usłyszałam tylko jego usłyszałam jego śmiech. Podeszłam wreszcie do drwi i je otworzyłam. Jus wszedł bez słowa do pokoju tłumiąc w sobie śmiech. Nagle wybuchnął śmiechem na co ja się wkurzyłam lecz po chwili sama wybuchłam niepohamowanym śmiechem.
-nie wiem który raz ci to już mówię, ale głupi jesteś- odpowiedziałam i rzuciłam w niego poduszką. On zdążył ją chwycić  i podszedł do mnie.
-już to przerabialiśmy. –zaczął siląc się na poważny ton.- nie jestem głupi tylko seksowny, pamiętaj o tym .- dokończył i tym razem on uderzył mnie poduszką tak że opadłam na łóżko.
-mhm, niech ci będzie.- odpowiedziałam po czym wspięłam się wyżej na łóżko i oparłam o poduszki. Następnie wyjęłam laptopa, żeby sprawdzić czy jest tu jakieś wi-fi.
-właśnie Justin, nie mamy opracowanych jeszcze notatek z pierwszego dnia.- odpowiedziałam mu gdy zobaczyłam na laptopie otwarty program z zaczętym opracowaniem.
-to dawaj skończymy to teraz- powiedział o chyba przypomniał sobie jak mnie wtedy potraktował bo miał jakąś dziwną minę. Przysunął się bliżej i usiadł obok mnie opierając się o poduszki.
- to tutaj są notatki – oznajmiłam  i pomachałam mu zeszytem przed nosem. – będziesz je czytać a ja będę najważniejsze informacje notować ok? chyba że chcesz się zamienić.
-wiesz… jak chcesz to mogę to sam zrobić, ty już i tak dużo zrobiłaś. – odpowiedział i cały czas był zakłopotany.
-dobra, było minęło nie wracajmy do tego. – odpowiedziałam mu włożyłam mu zeszyt do rąk.
skończyliśmy to robić po jakichś 3o minutach. Nagle usłyszałam burczenie w brzuchu.
-cholera. Głodna jestem. – odezwałam się bardziej do siebie tym samym przerywając ciszę przerywając ciszę.
-słyszę – zaśmiał się Jus.- jak myślisz za ile oni wrócą?
- nie wiem, pewnie jeszcze z godzinę im się zejdzie. Może pójdziemy się jeszcze gdzieś przejść bo widzę że Tobie też się nudzi.- zaproponował na co ja chętnie przystałam.
- tylko tym razem uważaj jak chodzisz i wrzuć nas znowu do wody- zaśmiałam się i wstałam.
-  mhm, ale przyznaj że było fajnie- odpowiedział ruszając znacząco brwiami.
-ani trochę – starałam się przybrać poważną minę.
-na pewno? – zapytał podchodząc do mnie coraz bliżej. – bo jak chcesz to mogę ci przypomnieć jak fajnie było.
- nie dziękuję pamiętam doskonale jak było- rzuciłam szybko i zaczęłam się od niego oddalać dopóki nie wpadłam na ścianę. Cholera! Jus cały czas się do nie zbliżał ze swoim głupim uśmieszkiem. Miałam mieszane uczucia tak jak wcześniej na ,,plaży”. Gdy już był wystarczająco blisko, oprał swoje dłonie na ścianie po obu stronach mojej głowy i mi się przyglądał.
- co? Brudna jestem? – zaśmiałam się gdy on ciągle na mnie patrzył, chcąc żeby zabrzmiało normalnie, lecz serce waliło mi jak oszalałe. Niemożliwe że on tak na mnie działa. Jeszcze kilka dni tygodni temu się nienawidziliśmy  a teraz zakochuję się w nim? To niemożliwe.
- Bruna nie, ale piękna na pewno – wypalił chyba bez dłuższego namysłu po czym oboje się zaczerwieniliśmy.
- haha, no nie wierzę Justin Bieber się zawstydził – zaszydziłam z niego w żartach. On nie odpowiedział tylko przyparł mnie do ściany swoim ciałem i dalej mi się przyglądał. Poczułam motylki w brzuchu a ciepło rozlało się po całym moim ciele.
-wiem że chcesz tego tak samo jak ja- szepnął mi do ucha a mnie przeszły ciarki. Miał rację jedna część mnie pragnęła jego całego lecz druga nie chciała mu zaufać.
- nie, właśnie sama tego nie wiem. – odpowiedziałam cicho.
- to zaraz to sprawdzimy – szepnął mi jeszcze, znowu chciał mnie pocałować. Boże, dlaczego to wszystko jest takie trudne.  Przysunął Siudo mnie jeszcze bardziej jeżeli to w ogóle było możliwe i musnął lekko moje usta. Prawie natychmiast mu odpowiedziałam tym samym nie potrafiąc się oprzeć. Odczułam że uśmiecha się przez pocałunek lecz go nie zaprzestaje. Po chwili  jednak oderwał się ode mnie lecz nadal stykaliśmy się czołami.
-właśnie tak działam na dziewczyny – powiedział głosem przepełnionym pewnością siebie.
- i właśnie tego się obawiam. – odpowiedziałam mu a on znowu przyparł do mnie swoimi ustami po chwili schodząc z pocałunkami na szyję. Jedną ręką odgarnął mi włosy na drugą chwycił mnie w tali. Poczułam że zassał moją skórę na szyi i domyśliłam się że zrobił mi malinkę.
-Justin… Co ty robisz? – zapytałam cicho
-naznaczam Cię. Chcę żebyś była moja. Tylko moja. – odpowiedział nie przestając składać pocałunków na mojej szyi co zaczynało mnie łaskotać.
- nie wiem czy to dobry pomysł – odpowiedziałam niezmiernie zdziwiona jego wyznaniem, lecz nie chciałam żeby przestawał.
-proszę cię… błagam…  zaufaj mi ten ostatni raz i daj NAM szansę – powiedział i spojrzał głęboko w moje oczy odrywając się od mojej szyi.- wiesz dobrze że czujesz coś do mnie i ja czuję to samo, więc dlaczego nie możemy spróbować. Zapomnij o tamtym dupku- dodał jeszcze a mnie na samą myśl o nim ścisnęło w żołądku. Może i darzyłam Seana jakimś uczuciem, ale on chyba tyko czekał żeby mnie przelecieć, a to się nie stało więc zrobił to z Kelsey i myśli że ja o niczym nie wiem. No i teraz poczułam coś do Justina…znowu. Czemu to wszystko jest takie trudne. Jus chyba wyczuł moją niepewność i przytulił mnie dając mi wsparcie.
-mam dać NAM szansę? – odezwałam się i zaakcentowałam słowo NAM, bo dopiero zorientowałam się co powiedział a po chwili i spojrzałam w jego przepiękne oczy w których się rozpływałam.
- tak NAM – uśmiechnął się lekko.- nie skrzywdzę Cię tak jak ten dupek, będę się starał obiecuję- przycisnął mnie jeszcze mocnie do siebie dając mi znać że mówi prawdę. W jego ramionach czułam się tak jakoś bezpiecznie i komfortowo.
-zobacz jak to wszystko szybko się dzieje. Jeszcze nie poukładałam sobie tego w głowie. Wiem, obiecałam że jak będę gotowa to noo pocałuję Cię ale to był taki impuls. Nie jestem jeszcze gotowa, ale  jednocześnie coś mnie do Ciebie ciągnie. Nie wiem co mam robić.
-więc daj nam szansę… proszę –powtórzył jeszcze raz szeptem.
- ja  ja muszę przemyśleć to Justin, naprawdę. –odpowiedziałam niepewnie patrząc na niego. W jego oczach znalazłam krztę  rozczarowania? Nie wiem co ja ze sobą robię…  staliśmy tak jeszcze i myśleliśmy gdy nagle drzwi otworzyły się i ukazała się w nich Jade. Momentalnie się od siebie odsunęliśmy. Jade zaniemówiła, lecz zaraz się ogarnęła i uśmiechnęła.
-widzę Bieber że dobrze się nią zająłeś – zwróciła się do chłopaka a on  z zakłopotaniem poprawił włosy i spojrzał  na mnie. Chciało mi się śmiać i o mało nie wybuchłam.
- ehm, chyba tak – odpowiedział powoli.
- dobra nieważne – zaśmiała się Jade i kontynuowała – mam dla was jakieś tam notatki tylko nie wiem czy są dobre- powiedziała wręczając mi zeszyt. – i już zostawiam was samych- dodała jeszcze i puściła do mnie oczko po czym skierowała się od drzwi. – a! i za 10 minut kolacja jest, bo pozmieniały się trochę dzisiejsze plany. Ale jak wolicie to możecie zostać tutaj i… dobra dobra już idę- zaśmiała się widząc nasze miny i wyszła zostawiając otwarte drzwi- boże no nie wierze Emily i Justin- gadała jeszcze do siebie a my wybuchliśmy śmiechem.
-dobra, to było dość niezręczne- odezwał się Jus kiedy opanowaliśmy nasz śmiech.
- tak troszeczkę- zaśmiałam się i pociągnęłam go za rękę- choć już na ta kolację bo znając życie Jade zaraz  sobie podkoloryzuje historię i rozpowie wszystkim.
-ok, chodźmy.- odpowiedział, po czym zamknął drzwi na klucz i ruszyliśmy w stronę stołówki. Postanowiliśmy pójść przez mały plac zabaw który znajdował się niedaleko, bo w sumie było jeszcze kilka minut. Gdy już dochodziliśmy do placu ujrzeliśmy na ławce 2 osoby. Od razu poznałam kto to był. Spojrzałam na Justina i on też już wiedział. Oni nas nie zauważyli bo zajęci byli obściskiwaniem się.
-chodź, przedstawienie czas zacząć- rzucił szeptem Justin a ja nie wiedziałam o co mu chodzi. Po chwili złapał mnie za rękę i podeszliśmy trochę bliżej lecz oni pochłonięci i tak nas nie zauważyli. Już wiedziałam o co mu chodziło, ale nie byłam co do tego planu pewna.
-pocałuj mnie- usłyszałam jego cichy szept i spojrzałam na niego zdziwiona.
-oni nawet nie patrzą- odpowiedziałam mu niepewnie.
-to zaraz zobaczą. Zrób to kurwa bo nie mogę patrzeć na to co oni odpierdalają- powiedział wyraźnie zdenerwowany i przekręcił mnie tak żebym stała do niego przodem a następnie przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować. Chociaż było to wymuszone to i tak czułam się cudownie. Zarzuciłam mu ręce na szyję żeby mieć go bliżej siebie. Myślałam że moje motylki w brzuchu zaraz rozerwą mnie i wydostaną się na zewnątrz. Boże, nie wierzę! Zakochałam się po uszy w Justinie Bieberze! Po chwili poczułam jak jego ręce łapią podciągają do góry moje uda tak żebym mogła zarzucić je na jego biodra. Trwaliśmy tak przez jakiś czas nie chcąc oderwać się od siebie.
- Emily! co ty kurwa robisz !?- usłyszeliśmy męski głos. Niechętnie się od siebie oderwaliśmy i spojrzeliśmy z wyższością w stronę rozgniewanego Seana.
- jestem szczęśliwa z moim chłopakiem, nie widać?- odpowiedziałam po czym chwyciłam rękę Justina i ściskając ją dając mu znać żeby kontynuował. Od razu domyślił się o co chodzi i też mnie lekko ścisnął. Podobała mi się ta gra. Nawet bardzo. Patrzyłam jak Sean robi się czerwony ze złości bo żadna dziewczyna nigdy mu nie odmawiała a tym bardziej nie wywijała czegoś takiego a przy okazji byłam naprawdę blisko Justina.
- ty suko! – wydarł się i zaczął do mnie podchodzić.  Trochę się wystraszyłam widząc zbliżającego się do mnie chłopaka. Justin ścisnął po raz kolejny moją dłoń żeby dać mi świadomość że mogę być przy nim bezpieczna. Kątem oka zobaczyłam Kelsey uciekającą w stronę ośrodka. Mała dziwka. W tym momencie poczułam silnie uderzenie w policzek. Nie spodziewałam się że Sean jest do tego zdolny. Schyliłam się lekko pod wpływem uderzenia lecz od razu podniosłam głowę patrząc na niego z obrzydzeniem. Wyplułam krew, która wlała się od mojej buzi z rozciętej wargi, po czym poczułam jak Justin puszcza moją dłoń a po chwili jak uderza Seana w twarz. Ten zgiął się z bólu lecz po chwili wstał i z taką samą siłą oddał Justinowi. Nie wiedziałam co robić czy iść po kogoś czy sama spróbować ich rozdzielić, czy po prostu czekać. Padały kolejne ciosy.
-Justin! Zostaw już go! – wydarłam się na chłopaka. Ten chwycił Seana za koszulkę tak żeby ten patrzył mu prosto w oczy i dodał głosem przepełnionym nienawiścią.
- po pierwsze,  nigdy nie nazywaj jej suką- zaczął i wymierzył kolejny cios w Bruch Seana
-po drugie, nigdy więcej nie masz prawa położyć na niej swojej ręki. Ani na żadnej innej dziewczynie- wymierzył kolejny cios
- i po trzecie, idź teraz żeby Kelsey Cię pocieszyła … tylko tym razem postaraj się żeby nikt się o tym Nie dowiedział i nikomu ani słówka, chyba że chcesz żeby twój mały sekrecik wyszedł na jaw- dokończył i puścił go po czym ten opadł na ziemię zwijając się z bólu. Poczułam zbierające się łzy.
-wszystko okej?- spytał Justin podchodząc do mnie i mnie przytulając. Ja stałam oszołomiona lecz po chwili przytuliłam się do niego tak mocno że razem się trochę zachwialiśmy. Łzy spłynęły po moich policzkach. Justin odsunął się lekko ode mnie i spojrzał na mnie. Dotknął lekko palcem mojej rozwalonej wargi i czerwonego miejsca w którym z pewnością będzie siniak.
- on nigdy więcej Cię już nie dotknie, już ja tego dopilnuję.-oznajmił i znowu mnie do siebie przycisnął staliśmy tak chwilę kiedy, zobaczyliśmy że Sean zaczął się podnosić i odchodzić.
-jeszcze tego pożałujesz Bieber- rzucił jeszcze w naszym kierunku i znikł nam z pola widzenia.
-chodźmy już dobrze?- spytał Jus i złapał mnie za rękę. Przy nim czułam się tak bezpiecznie. Po tym wszystkim wiedziałam że mogę mu zaufać.
-Justin…- wyszeptałam cicho żeby na mnie spojrzał.
-tak?- odpowiedział zaskoczony i spojrzał na mnie. Przybliżyłam się do niego i zarzuciłam mu ręce na szyję po czym przywarłam do jego ust. Były cudowne. Bez zastanawiania się Justin chwycił mnie w pasie i przysunął mnie bliżej siebie i oddał pocałunek. Trwaliśmy tak chwilę po czym oderwaliśmy się od siebie.
-dziękuję- wyszeptałam cicho i ponownie chwyciłam go za rękę. – już teraz jestem chyba pewna – dodałam jeszcze i pociągnęłam go lekko za rękę i ruszyliśmy w kierunku stołówki nic więcej nie mówiąc.
-------------------------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
kilka osób pisało mi że rozdziały są dość krótkie. są takie bo staram się dodawać je codziennie a nie mam też czasu żeby codziennie pisać je dłuższe. Jeszcze teraz dojdzie nauka, bo trzeba  poprawić oceny na koniec roku więc rozdziały często będą dodawane co drugi dzień. Ten rozdział moim zdaniem jest trochę dłuższy i bardziej emocjonujący od pozostałych. Jeśli się podoba to zostaw komentarz. One mnie motywują do pisania tego <33 i dziękuję wszystkim za te komentarze w których piszecie że podoba wam się to opowiadanie, to dla mnie dużo znaczy <3 jeśli to czytasz to zostaw chociaż komentarz z treścią ,,czytam” tylko, żebym wiedziała ile was jest <333

7 komentarzy:

  1. HshehxhsjdhskLwhdjeosk
    Kocham ten rozdzial jak i wszystkie inne :* cudo <33
    o kurwa ! Zajebiste <33
    Ciekawe co dalej zrobi Sean :3 niech przeprosi ja albo rzuci Kesley albo niech zrozumie ten jebany blad i jak wgl on moze ja bic skoro to najpierw on ja zdradzil ? ;/ tepy kutas ;/// sorry

    OdpowiedzUsuń
  2. zajebisty <3 *-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam to i powiem, że naprawdę jest super.. ;D
    Nie mogę doczekać się następnego xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Już się nie mogę doczekać kiedy dodasz następny ! Masz rękę do pisania XD Czekam niecierpliwie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. kicham to!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Fuck, czytam od dzisiaj i już się zakochałam ^^
    To jedno z moich ulubionych opowiadań :3
    Czekam na dalszy ciąg akcji, i jestem ciekawa co ciekawego wydarzy się w następnych rozdziałach <3
    Weny Ci życzę :3 :***

    OdpowiedzUsuń
  7. oh shit! cudowny, jeszczetak dalej pociagniesz a mi braknie słownictwa opisujacego jak wspaniala jesteś!!!! ♥♥♥ #thebeststoryever

    OdpowiedzUsuń