wtorek, 16 lipca 2013

19 Rozdział

Obudziłam się w całkiem białym pokoju. Byłam w szpitalu, lecz nie potrafiłam sobie przypomnieć dlaczego. Gdy tylko otworzyłam oczy, ktoś kto siedział obok mnie poderwał się z krzesła i wybiegł z pokoju. Po chwili przyszło do mnie kilku lekarzy. Gdy byłam już w pełni świadoma, poznałam że osoba która przy mnie była to mama. Gdy lekarze sobie poszli natychmiast znalazłam się w jej objęciach.
-ałć… Mamo, boli – skrzywiłam się gdy poczułam okropny ból w okolicach brzucha.
-przepraszam, po prostu cieszę się że wreszcie się obudziłaś.
-właściwie dlaczego tutaj jestem?- za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć dlaczego tu wylądowałam.
-um, miałaś  wypadek samochodowy.- odezwała się po chwili, a we mnie uderzyła fala wspomnień. Wygłupy, samochód, mój krzyk, odłamki szkła, Justin manewrujący samochodem… Justin!
-mamo gdzie jest Justin!?- podniosłam się szybko do pozycji siedzącej, tak gwałtownie że zakręciło mi się w głowę,  więc ponownie opadłam na poduszki.
-porozmawiamy o tym później teraz musisz odpoczywać.
-jak ja mam odpoczywać jak nie wiem co się z nim dzieje? Powiedz mi...
- on… znajduję się w trochę gorszym stanie.- odpowiedziała powoli, czekając na moją reakcję.
-muszę go zobaczyć
- nie możesz. Lekarze powiedzieli że nie możesz się na razie podnosić z łóżka.
-w trochę gorszym stanie- analizowałam na głos te słowa.- to znaczy że w jakim?
-cały czas jest w śpiączce. Podczas wypadku doznał wstrząsu mózgu oraz krwotoku wewnętrznego, więc nie wiadomo kiedy się obudzi i czy w ogóle…- przerwałam jej gestem ręki. Nie mogłam tak nawet myśleć. Do tej pory Justin był moją ochroną i tylko przy nim czułam się w pełni szczęśliwa i bezpieczna. Bez niego nic już nie byłoby takie same. O czym ty myślisz!- skarciłam się w myślach i zorientowałam się że wpatruję się ślepo w jeden punkt.
-muszę go zobaczyć, po prostu muszę- odparłam w końcu czując zbierające się łzy.
-dobrze, spytam się lekarzy czy możesz.  Ale najpierw powiedz mi dlaczego nie powiedziałaś nam o Justinie.
-porozmawiajmy o tym później mamo. Proszę cię, ja musze go zobaczyć- powiedziałam błagalnym tonem będąc na skraju wytrzymałości.
-dobrze pójdę po lekarzy. Poczekaj tutaj. – po kilku minutach dłużących się w nieskończoność przyszła z powrotem  mama z lekarzem który prowadził wózek.
- nie może pani na razie poruszać się o własnych siłach, ponieważ nie wytrzymałaby pani bólu i mogłaby pani się jeszcze bardziej uszkodzić .  dlatego mamy tu wózek. Proszę powoli podnieść się do pozycji siedzącej. – zrobiłam jak mi kazano i czekałam na dalsze polecenia. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę że moje ręce pokryte są siniakami i nacięciami, a na brzuchu poczułam rozciągające się szwy. Na razie nie pytałam o nic i powstrzymywałam krzyk który chciał ze mnie wylecieć przez ból i po chwili znalazłam się w moim ,,zajebistym” nowym pojeździe.  Po  drodze moja mama rozmawiała z lekarzem, lecz nie słuchałam ich pragnąc tylko móc zobaczyć ukochanego i przytulić go. Skierowaliśmy się do pokoju na końcu korytarza, po drugiej stronie budynku. Gdy podeszliśmy pod drzwi wstrzymałam przez chwilę oddech i dopiero po chwili sięgnęłam do klamki i lekko pchnęłam drzwi. W pokoju były 4 łóżka, a na nich pacjenci którzy również byli w śpiączce. Łzy pojawiły się  w moich oczach kiedy nie poznałam na którym leży Justin. Spojrzałam pytająco na doktora a on wskazał mi  łóżko na końcu pokoju. Szybko znalazłam się obok niego i gdy ujrzałam twarz chłopaka automatycznie przytuliłam się do niego, a łzy wydostały się z moich oczu i zaczęły moczyć pościel którą Justin był  przykryty.
-zostawimy cię samą na parę minut- powiedział lekarz. Kiwnęłam potakująco głową i z powrotem odwróciłam się do chłopaka. Łzy ciągle ciekły mi po policzkach, lecz musiałam wziąć się w garść.
-słyszysz mnie, Justin?- szepnęłam, nie wiedząc, co właściwie powinnam powiedzieć.- to ja, Emily.
-tęsknię za tobą, bardzo. Proszę cię bądź silny i walcz. Nie poradzę sobie bez ciebie. – przyglądałam się twarzy chłopaka mając nadzieję że ujrzę jakąś reakcję, lecz nie było żadnej. Chwilę później pojawił się z powrotem lekarz z moją mamą a za w drzwiach stał mój ojczym .
-czy on nas słyszy?- spytałam lekarza, który badał stan Justina.
-trudno powiedzieć. Mieliśmy pacjentów którzy byli świadomi wszystkiego co się wokół nich działo, ale i takich, którzy nie pamiętali kompletnie niczego. Nawet lekarze nie są w stanie powiedzieć co rejestruje mózg w śpiączce. Zawsze jednak warto mówić do pacjenta.
-będę przychodziła do ciebie codziennie- powiedziałam pochylając się tak żeby moje usta dotykały ust Justina. Złożyłam  na nich krótki pocałunek i odwróciłam się by wyjechać z Sali. Gdy wracałam do swojej Sali rodzice podążali za mną. Nikt się nie odezwał dopóki nie syknęłam z bólu podczas przechodzenia z wózka na łóżko.
-wszystko w porządku?
-tak, jest okej – mruknęłam cicho i nakryłam się kołdrą i odwróciłam Się do rodziców tyłem.
-mamy już sobie iść?- szepnęła cicho moja mama. Gdy nic nie odpowiedziałam westchnęła i po chwili już jej u mnie nie było. Wiem że źle się zachowałam, ale musiałam zostać sama. leżałam tak a to co działo się w mojej głowie było nie do opisania. Teraz nienawidziłam Seana bardziej niż kiedykolwiek, ponieważ byłam pewna że to on za tym wszystkim stał. wszystko się we mnie gotowało i gdy już myślałam że wybuchnę zapadłam w głęboki sen
                                                                        ~
na początek taki krótki rozdział, bo muszę teraz wszystko od nowa ogarnąć :3 mam nadzieję że przez moją nieobecność nie zniechęciliście się do tego opowiadania i dalej będziecie je czytać ;)
dziękuję za te wszystkie komentarze <3 są one moją motywacją i czym jest ich więcej tym szybciej chce mi się pisać by was uszczęśliwiać :3 to niby tylko kilka słów a znaczą naprawdę dużo. dlatego jeśli przeczytasz ten rozdział proszę zostaw komentarz ze swoją opinią lub napisz jedno słowo żebym wiedziała czy ktokolwiek to jeszcze czyta <3
JEŚLI CHCE KTOŚ BYĆ INFORMOWANY  O NOWYCH ROZDZIAŁACH TO NIECH ZOSTAWI W KOMENTARZU SWOJĄ NAZWĘ Z TT <3 

5 komentarzy:

  1. Bardzo sie ciesze ze do nas wrocilas:* Pomału sie rozkrecisz i na pewno zyskasz taka 'slawe' i mnostwo wspierajacych fanow jak wczesniej albo nawet wiecej! Ale pamietaj posada fana nr1 nadal jest zajeta i rozgrzana przez moj tyleczek xd Bylabym niezmiernie wdzieczna gdym moglys mogla dalej infirmowac mnie na TT:)) zycze duuuzo weny wiele cierpliwosci i udanych wakacji ILUVYA @dianee2805

    Hdusbsuhsyehfufeos.... znowu pierwsza! mam farta.Od dzis mowcie mi per Szczesciarz;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejciu cieszę się nawet nie wiesz jak że w końcu jest ten kolejny rozdział *_* tęskniłam za nimi i za tb <3 nawet nie wiesz jaką frajdę sprawia czytanie tego wszystkiego. : D
    Pozdrowionka i czekam na next ;**

    zapraszam również na mojego bloga xd http://onedirectionw.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. aaaaa w końcu wróciłaś :D czekam na następny rozdział <3 mam ochotę zabić Seana !
    @bieberuhlz

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu *.* nie umiem się doczekać następnego rozdziału *.* jezuuuu, uwielbiam Cię i kocham, boże <333 AAAAAAAAAAAAAAAAA *.* a do soboty tak długo jeszcze :'( ale będę czekać z niecierpliwością <333

    tt: @marzaa64

    OdpowiedzUsuń
  5. jezu, serio, jaram się jak nie wiem :o jakbyś tego nie kontynuowała to bym się zabiła :ooooooooo i Seana zabijeee ://

    tt @marzaa64

    OdpowiedzUsuń