Obudziłam się w nadzwyczaj dobrym humorze. Bez ociągania się
podeszłam do szafy z której wyjęłam
ubrania i udałam się do łazienki. Dzisiaj jest ostatni dzień w szkole przed
wycieczką. Chociaż będę musiała pracować z tym dupkiem to i tak się cieszę,
przecież będę się mogła świetnie bawić także z Jade i pozostałymi
znajomymi. Od tamtej imprezy nasza
nienawiść weszła na wyższy poziom i nawet nie zamieniliśmy ze sobą słowa. Praca
z nim to będzie istne piekło, no ale Jadę tam tez żeby się dobrze bawić tak jak
na każdej wycieczce. Wzięłam szybki prysznic i zrobiłam lekki makijaż,
wyprostowałam włosy i ubrałam
przygotowane wcześniej rzeczy. Następnie wzięłam torbę i spakowałam do niej
potrzebne książki i udałam się na dół. W salonie siedziała moja mama która piła
kawę i mój brat który znudzony oglądał
telewizję.
- dzień dobry słonko. Jak się spało i jak wrażenia przed wycieczką?- przywitała mnie mama
-spało się nadzwyczaj dobrze, a przed wycieczką czuję ekscytację i irytację jednocześnie. Domyśl się dlaczego- odpowiedziałam i ruszyłam do kuchni żeby zrobić sobie śniadanie
- nie będzie tak źle Emily, uwierz mi. Pamiętam jak kiedyś Justin tu przychodził i był naprawdę miłym chłopcem.- powiedziała tak żebym usłyszała ją z kuchni
- pozory mylą, mamo – odpowiedziałam i zaczęłam robić sobie kanapki.
gdy skończyłam jeść śniadanie wzięłam kurtkę i już miałam wychodzić kiedy usłyszałam głos mamy.
- Emily! Zaczekaj
-o co chodzi? – spytałam i poszłam w stronę salonu.
- dziś będę musiała dłużej zostać w pracy więc będziesz musiała odebrać Nathana ze szkoły i zrobić mu coś do jedzenia i jeszcze znając życie się nie spakowałaś tak?
- nooo, nie- powiedziałam przeciągając trochę moją wypowiedź .
-to niewiem jak ty się z tym wszystkim dziś wyrobisz
-mamo, znasz mnie przecież. Zresztą poproszę Jade żeby mi pomogła i będzie dobrze.
- no dobra to leć już do tej szkoły.- powiedziała na co ja od razu ruszyłam do drzwi i zaczęłam zakładać buty.
-miłego dnia! – krzyknęłam jeszcze po czym zamknęłam drzwi i ruszyłam do szkoły.
- dzień dobry słonko. Jak się spało i jak wrażenia przed wycieczką?- przywitała mnie mama
-spało się nadzwyczaj dobrze, a przed wycieczką czuję ekscytację i irytację jednocześnie. Domyśl się dlaczego- odpowiedziałam i ruszyłam do kuchni żeby zrobić sobie śniadanie
- nie będzie tak źle Emily, uwierz mi. Pamiętam jak kiedyś Justin tu przychodził i był naprawdę miłym chłopcem.- powiedziała tak żebym usłyszała ją z kuchni
- pozory mylą, mamo – odpowiedziałam i zaczęłam robić sobie kanapki.
gdy skończyłam jeść śniadanie wzięłam kurtkę i już miałam wychodzić kiedy usłyszałam głos mamy.
- Emily! Zaczekaj
-o co chodzi? – spytałam i poszłam w stronę salonu.
- dziś będę musiała dłużej zostać w pracy więc będziesz musiała odebrać Nathana ze szkoły i zrobić mu coś do jedzenia i jeszcze znając życie się nie spakowałaś tak?
- nooo, nie- powiedziałam przeciągając trochę moją wypowiedź .
-to niewiem jak ty się z tym wszystkim dziś wyrobisz
-mamo, znasz mnie przecież. Zresztą poproszę Jade żeby mi pomogła i będzie dobrze.
- no dobra to leć już do tej szkoły.- powiedziała na co ja od razu ruszyłam do drzwi i zaczęłam zakładać buty.
-miłego dnia! – krzyknęłam jeszcze po czym zamknęłam drzwi i ruszyłam do szkoły.
Przed szkołą czekała na mnie Jade, po której też było widać
podekscytowanie.
- no hej! – od razu zaczęła Jade i zaczęła gadać o wycieczce.
-też się cieszę że cię widzę Jade- zaśmiałam się po czym wróciłam do słuchania tego co opowiada mi dziewczyna
-a właśnie. Będziesz musiała mi dzisiaj pomóc wiesz?- przerwałam jej rozmyślenia.
- w czym? – zapytała zdziwiona.
- w pakowaniu się. Mama mi rano powiedziała że musi dłużej zostać w pracy i będę musiała odebrać Nathana ze szkoły zrobić mu obiad a potem będę musiała się spakować, bo nawet jeszcze walizki nie wyjęłam.- powiedziałam jej na co ona wywróciła oczami, na to jaka jestem niezorganizowana.
- ok, to od razu po naszych lekcjach jedziemy po Nathana tak?
-tak, a teraz lepiej chodźmy już na lekcję bo jak się znowu spóźnimy to będzie z nami źle. Jade przytaknęła więc ruszyłyśmy najpierw w stronę szafek ostawić kurtki a potem pod klasę.
- no hej! – od razu zaczęła Jade i zaczęła gadać o wycieczce.
-też się cieszę że cię widzę Jade- zaśmiałam się po czym wróciłam do słuchania tego co opowiada mi dziewczyna
-a właśnie. Będziesz musiała mi dzisiaj pomóc wiesz?- przerwałam jej rozmyślenia.
- w czym? – zapytała zdziwiona.
- w pakowaniu się. Mama mi rano powiedziała że musi dłużej zostać w pracy i będę musiała odebrać Nathana ze szkoły zrobić mu obiad a potem będę musiała się spakować, bo nawet jeszcze walizki nie wyjęłam.- powiedziałam jej na co ona wywróciła oczami, na to jaka jestem niezorganizowana.
- ok, to od razu po naszych lekcjach jedziemy po Nathana tak?
-tak, a teraz lepiej chodźmy już na lekcję bo jak się znowu spóźnimy to będzie z nami źle. Jade przytaknęła więc ruszyłyśmy najpierw w stronę szafek ostawić kurtki a potem pod klasę.
Gdy wychodziłam z klasy , kierując się w stronę stołówki,
poczułam jak ktoś zatrzymuje mnie łapiąc mnie za rękę. Odwróciłam się i zaskoczona
spojrzałam na Justina który chciał odciągnąć mnie gdzieś na-słuchaj wiem że się
nie lubimy i te sprawy, ale wiem też że i ty i ja musimy zrobić ten projekt
dobrze, bo inaczej zostaniemy tu na kolejny rok. Więc proponuję rozejm na czas
tej nieszczęsnej wycieczki. Co ty na to?-
zapytał a ja stałam zszokowana i patrzyłam się w te jego miodowe oczy.
-yyyy, ok. jak chcesz. Zresztą i tak pewnie nie wytrzymasz bez żadnych kąśliwych uwag na mój temat i ja tak samo. Ale możemy spróbować- odpowiedziałam mu po czym on wyciągnął do mnie rękę na znak rozejmu. Wywróciłam oczami po czym podałam mu swoją. Następnie odwróciłam się i chciałam z powrotem iść w stronę stołówki kiedy ten znowu mnie zatrzymał.
- właśnie. Takie bluzki jak ta- wyszeptał i wskazał na moją bluzkę z niemałym dekoltem- świetnie na tobie wyglądają, i jestem pewien że bez niej też ci będzie ładnie.- powiedział i posłał mi złośliwy uśmieszek. Już się zaczęło. Wiedziałam że tak będzie.
-kretyn! - prychnęłam na niego i zakryłam trochę dekolt w bluzce, po czym po raz 3 odwróciłam się i ruszyłam w kierunki stołówki . po kilku krokach odwróciłam się by spojrzeć czy ten dupek ciągle tam stoi. Stał. Był oparty o ścianę i patrzył się na mój tyłek. Olałam jego wzrok i poszłam coś wreszcie
zjeść, bo byłam naprawdę głodna. Gdy weszłam do ogromnej stołówki, od razu skierowałam się do stolika przy którym siedziała Jade Logan i Sean. Ostatnio bardzo się do siebie wszyscy zbliżyliśmy i byliśmy niemal nierozłączni. Usiadłam na miejscu obok Jade wkurzona zachowaniem Justina. Przyjaciółka od razu wyczuła moje zdenerwowanie.
- hej, Emily co jest? – spytała natychmiast i podała mi swoją tacę z frytkami i jakimś kurczakiem.
-dzięki.- wzięłam się za frytki i powiedziałam jej o mojej rozmowie z Justinem.
- nie przejmuj się, przecież nic takiego się stało w sumie. Olewaj po prostu te jego uwagi i tyle.
postanowiłam zrobić tak jak poleciła. Będę go olewać.
-yyyy, ok. jak chcesz. Zresztą i tak pewnie nie wytrzymasz bez żadnych kąśliwych uwag na mój temat i ja tak samo. Ale możemy spróbować- odpowiedziałam mu po czym on wyciągnął do mnie rękę na znak rozejmu. Wywróciłam oczami po czym podałam mu swoją. Następnie odwróciłam się i chciałam z powrotem iść w stronę stołówki kiedy ten znowu mnie zatrzymał.
- właśnie. Takie bluzki jak ta- wyszeptał i wskazał na moją bluzkę z niemałym dekoltem- świetnie na tobie wyglądają, i jestem pewien że bez niej też ci będzie ładnie.- powiedział i posłał mi złośliwy uśmieszek. Już się zaczęło. Wiedziałam że tak będzie.
-kretyn! - prychnęłam na niego i zakryłam trochę dekolt w bluzce, po czym po raz 3 odwróciłam się i ruszyłam w kierunki stołówki . po kilku krokach odwróciłam się by spojrzeć czy ten dupek ciągle tam stoi. Stał. Był oparty o ścianę i patrzył się na mój tyłek. Olałam jego wzrok i poszłam coś wreszcie
zjeść, bo byłam naprawdę głodna. Gdy weszłam do ogromnej stołówki, od razu skierowałam się do stolika przy którym siedziała Jade Logan i Sean. Ostatnio bardzo się do siebie wszyscy zbliżyliśmy i byliśmy niemal nierozłączni. Usiadłam na miejscu obok Jade wkurzona zachowaniem Justina. Przyjaciółka od razu wyczuła moje zdenerwowanie.
- hej, Emily co jest? – spytała natychmiast i podała mi swoją tacę z frytkami i jakimś kurczakiem.
-dzięki.- wzięłam się za frytki i powiedziałam jej o mojej rozmowie z Justinem.
- nie przejmuj się, przecież nic takiego się stało w sumie. Olewaj po prostu te jego uwagi i tyle.
postanowiłam zrobić tak jak poleciła. Będę go olewać.
- ooo Emily- odezwał się od razu tata- właśnie rozmawiamy z mamą ile pieniędzy powinniśmy ci dać.- powiedział jakby czytał mi w myślach.
- no i?? ustaliliście coś?-
-sama wiesz że nie miałaś w tym roku zbyt dobrych ocen i zachowania w szkole, ale chcemy ci dać jeszcze szansę i zobaczyć jak wypadniesz w tym projekcie.- zaczęła mama- więc postanowiliśmy dać ci drugie tyle ile zarobiłaś na razie w lodziarni.- dokończyła a na moją twarz wtargnął uśmiech.
- dziękuję, dziękuję, dziękuję- wykrzyczała m po czym przytuliłam każdego z nich.
- no więc, ile uzbierałaś sobie tych pieniędzy?- zapytał tata wyciągając z kieszeni swoich spodni portfel.
-na razie mam 290 złotych.- wyćwierkałam szczęśliwa gdy tata wyjmował z portfela pokaźną sumę pieniędzy. Wręczył mi 300 złotych, na co jeszcze szerzej się uśmiechnęłam po czym pobiegłam górę by schować pieniądze. Następnie nastawiłam budzik i rozłożyłam się na moim łóżku i od razu zasnęłam.
-------------------------------
czytasz= komentujesz <3
czy jest chociaż jedna osoba którą to zainteresowało? wiem że na początku jest nudno ale potem postaram się żeby było naprawdę ciekawie <3 jeśli jest ktoś kto chciałby mi pomóc w pisaniu lub jeśli ktoś ma jakieś pomysły to jestem otwarta <3
JEŚLI CHCIELIBYŚCIE BYĆ INFORMOWANI O NOWYCH ROZDZIAŁACH TO ZOSTAWCIE W KOMENTARZACH SWOJE NAZWY TWITTERA <3
PS. przepraszam za wszystkie ewentualne błędy <3
go babe, go babe!! Uwielbiam cię- matko jak dobrze, że spamujesz linkiem na TT♥ chyba nigdy tak sie nie cieszyłam!!!
OdpowiedzUsuńo bosz kocham cie <3
OdpowiedzUsuń