Po powrocie do ośrodka mieliśmy pół godziny czasu wolnego, a
następnie mieliśmy iść na ognisko. W ciągu tego ,,czasu wolnego” musieliśmy
przygotować i ogarnąć notatki z informacjami które dziś zebraliśmy. Razem z
Justinem dostaliśmy łatwy lecz nudny temat.
Gdy weszłam wreszcie do pokoju trzasnęłam drzwiami i wkurzona opadłam na
łóżko. Myślałam że nasza rozmowa coś zmieni i ten dupek nie będzie się tak
zachowywał. Cóż, myliłam się. Gdy tylko znalazł się w towarzystwie Kelsey i
innych znajomych, zaczął się popisywać i wszystko olewać. Wszystko musiałam
robić sama. W końcu wstałam i wzięłam laptopa na kolana, po czym wyjęłam
notatki i zaczęłam składać je w całość na laptopie. obiecuję kurwa że jak jutro
też nie będzie nic robił to zajebię mu w ryj. Po jakichś 10 minutach, ten dupek
postanowił wrócić łaskawie do pokoju. Myślałam że chociaż teraz mi pomoże, lecz
on wziął tylko ładowarkę od telefonu i znowu ruszył w kierunku drzwi.
-Bieber, ty Se jaja jakieś kurwa robisz!?- wrzasnęłam na niego, po czym położyłam laptopa obok mnie i wstałam.
-co!?- odwrócił się do mnie widocznie zaskoczony i trochę zirytowany
-gówno, wiesz!? Nie dość że przez cały dzień NIC nie zrobiłeś i mi nie pomogłeś, tylko oglądałeś się za tyłkami dziewczyn, to teraz też mnie zostawisz z tym wszystkim samą!?- wydarłam się z niego ponownie, podchodząc bliżej.
- słuchaj mała dziwko, pierdole ten projekt, mam teraz ważniejsze sprawy na głowie!- wrzasnął mi w twarz po czym przyparł mnie do ściany trzymając za nadgarstki.
- haha, jakie? Spanie z Kelsey? Czy teraz już może z jakąś inną. Tylko takie sprawy masz w głowie! - prychnęłam mu w twarz pokazując że się go nie boję, chociaż uścisk miał mocny i siniaki pewnie po tym zostaną. Nie pokazywałam po sobie bólu, byłam twarda nie dam mu tej satysfakcji.
- chuj ci do tego Emily! Będę robił co mi się podoba. A jak ci się to nie podoba to idź się poskarżyć do Jade albo do swojego tatusia. A przepraszam… ty nie masz już tatusia.- powiedział, po czym od razu pożałował tych słów. Wiedział że to był mój słaby punkt. Tak, nie miałam prawdziwego taty bo zginął w wypadku samochodowym 5 lat temu. Po 2 latach mama znalazła sobie kolejnego faceta za którego od razu wyszła za mąż, nie chcąc na stare lata zostać sama. poczułam zbierające się łzy. Wygrał, ale nie chciałam mu tego po sobie pokazać. Wyplątałam się z jego uścisku, po czym przyłożyłam mu w twarz i wybiegłam z pokoju trzaskając drzwiami. Boże jak ja mogłam się z nim kiedyś ,,przyjaźnić” ? to jest jeden wielki kawałek gówna. To że on nie ma uczuć nie znaczy że każdy wokół niego też nie ma.
-Emily przepraszam! Nie chciałem tego powiedzieć. Wymsknęło mi się.- usłyszałam wołającego Justina. Nie odwróciłam się. Szybkim krokiem szłam dalej, chcąc odejść jak najdalej od tego dupka. Przystanęłam przy jakimś drzewie, po czym zsunęłam się po nim na ziemię i dałam upust moim łzom. Jak on mógł to powiedzieć? Chciał wygrać i targały nim emocje. Taki jego charakter. Wiedział że to mnie zaboli. Jak mogłam myśleć że się zmieni? Prychnęłam cicho, kiedy usłyszałam kroki. Odwróciłam się i zobaczyłam zbliżającą się Jade. Gdy powiedziałam jej o co chodzi, ta pociągnęła mnie za rękę.
-chodź Emily, nie możesz tu tak siedzieć za chwilę jest ognisko. Musisz się jeszcze przebrać i chyba poprawić makijaż- powiedziała i lekko się uśmiechnęła.
-tak, masz rację. Przejdziesz się ze mną do pokoju?
-oczywiście, chodźmy- odpowiedziała i wzięła mnie pod rękę, po czym ruszyłyśmy w stronę mojego pokoju. Na szczęście Justina w nim już Nie było więc bez przeszkód przebrałam się poprawiłam rozmazany makijaż i byłam gotowa na ognisko.
-Bieber, ty Se jaja jakieś kurwa robisz!?- wrzasnęłam na niego, po czym położyłam laptopa obok mnie i wstałam.
-co!?- odwrócił się do mnie widocznie zaskoczony i trochę zirytowany
-gówno, wiesz!? Nie dość że przez cały dzień NIC nie zrobiłeś i mi nie pomogłeś, tylko oglądałeś się za tyłkami dziewczyn, to teraz też mnie zostawisz z tym wszystkim samą!?- wydarłam się z niego ponownie, podchodząc bliżej.
- słuchaj mała dziwko, pierdole ten projekt, mam teraz ważniejsze sprawy na głowie!- wrzasnął mi w twarz po czym przyparł mnie do ściany trzymając za nadgarstki.
- haha, jakie? Spanie z Kelsey? Czy teraz już może z jakąś inną. Tylko takie sprawy masz w głowie! - prychnęłam mu w twarz pokazując że się go nie boję, chociaż uścisk miał mocny i siniaki pewnie po tym zostaną. Nie pokazywałam po sobie bólu, byłam twarda nie dam mu tej satysfakcji.
- chuj ci do tego Emily! Będę robił co mi się podoba. A jak ci się to nie podoba to idź się poskarżyć do Jade albo do swojego tatusia. A przepraszam… ty nie masz już tatusia.- powiedział, po czym od razu pożałował tych słów. Wiedział że to był mój słaby punkt. Tak, nie miałam prawdziwego taty bo zginął w wypadku samochodowym 5 lat temu. Po 2 latach mama znalazła sobie kolejnego faceta za którego od razu wyszła za mąż, nie chcąc na stare lata zostać sama. poczułam zbierające się łzy. Wygrał, ale nie chciałam mu tego po sobie pokazać. Wyplątałam się z jego uścisku, po czym przyłożyłam mu w twarz i wybiegłam z pokoju trzaskając drzwiami. Boże jak ja mogłam się z nim kiedyś ,,przyjaźnić” ? to jest jeden wielki kawałek gówna. To że on nie ma uczuć nie znaczy że każdy wokół niego też nie ma.
-Emily przepraszam! Nie chciałem tego powiedzieć. Wymsknęło mi się.- usłyszałam wołającego Justina. Nie odwróciłam się. Szybkim krokiem szłam dalej, chcąc odejść jak najdalej od tego dupka. Przystanęłam przy jakimś drzewie, po czym zsunęłam się po nim na ziemię i dałam upust moim łzom. Jak on mógł to powiedzieć? Chciał wygrać i targały nim emocje. Taki jego charakter. Wiedział że to mnie zaboli. Jak mogłam myśleć że się zmieni? Prychnęłam cicho, kiedy usłyszałam kroki. Odwróciłam się i zobaczyłam zbliżającą się Jade. Gdy powiedziałam jej o co chodzi, ta pociągnęła mnie za rękę.
-chodź Emily, nie możesz tu tak siedzieć za chwilę jest ognisko. Musisz się jeszcze przebrać i chyba poprawić makijaż- powiedziała i lekko się uśmiechnęła.
-tak, masz rację. Przejdziesz się ze mną do pokoju?
-oczywiście, chodźmy- odpowiedziała i wzięła mnie pod rękę, po czym ruszyłyśmy w stronę mojego pokoju. Na szczęście Justina w nim już Nie było więc bez przeszkód przebrałam się poprawiłam rozmazany makijaż i byłam gotowa na ognisko.
-pierdol się Bieber- wrzasnęłam mu w twarz i Wyrwałam się z jego uścisku i przyśpieszyłam kroku, lecz on nadal za mną lazł. W pewnym momencie poczułam cholernie bolesne ukłucie w nodze i upadłam na ziemię. Weszłam w jakiś kawałek potłuczonej butelki.
-kurwa! – cicho zaklęłam pod nosem gdy zobaczyłam szkło w mojej nodze i lecącą z rany krew.
-cholera Emsy – usłyszałam JEGO głos. – zaniosę cię do pokoju- powiedział podchodząc do mnie i biorąc mnie na ręce.
- nie chcę nic od Ciebie! Zostaw mnie w spokoju okej!? To wszystko przez Ciebie!- krzyknęłam na niego po raz kolejny i poczułam łzy na moich policzkach.
-przestań się wiercić i zaufaj mi- powiedział po czym zacisnął ręce na moich udach i plecach i zaczął iść w stronę z której przyszliśmy.
- i tu jest problem. Nie potrafię Ci już zaufać Justin- powiedziałam do niego patrząc mu prosto w oczy żeby sobie to uświadomił .podczas reszty drogi żadne z nas się już nie odezwało. Gdy byliśmy pod pokojem Justin postawił mnie ostrożnie na ziemi i otworzył drzwi po czym pomógł mi przejść i usiąść na łóżku.
-widziałem że masz apteczkę, gdzie ona jest?- zapytał Justin i rozglądał się w jej poszukiwaniu.
-dalej poradzę sobie sama, dzięki- odpowiedziałam mu chcąc żeby już sobie poszedł i żeby zostawił mnie samą.
-przestań pierdolić i powiedz mi gdzie ona jest.- powiedział starając się nie wybuchnąć.
-w mojej mniejszej walizce.- powiedziałam bez przekonania i spojrzałam na swoją stopę która cholernie krwawiła.
Justin najpierw wyjął szkło z mojej nogi na co ja donośnie krzyknęłam z bólu, po czym przemył ranę i zabandażował. Gdy to skończył usiadł na moim łóżku i spojrzał na mnie. Ja również spojrzałam na niego. Siedzieliśmy tak może pół minuty, kiedy wreszcie nie wytrzymałam i spuściłam wzrok. On ma takie piękne oczy… zresztą co ja pieprzę!? Boże Emsy ogarnij się. W tym momencie ręka Justina powędrowała pod moją brodę i podniósł ją tak bym znów na niego patrzyła.
-słuchaj Emily przepraszam Cię. Zachowuję się tak bo po prostu Cię lubię… nie potrafię zapanować nad tym uczuciem. Te wszystkie dziewczyny… umawiałem się z nimi tylko dlatego bo czułem jakąś pustkę, chociaż wmawiam sobie, że nie wierzę w miłość. naprawdę przepraszam…- zaskoczył mnie tym co powiedział a jeszcze bardziej tym co chciał zrobić…
---------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
chcę zobaczyć ile was czeka na kolejne rozdziały i komu się podoba moje opowiadanie <3
zależy mi na waszej opinii :3 przypomnę że jeśli chcesz być informowany to zostaw w komentarzu swoją nazwę z tt <3
Cudowny! Czekam na kolejny :*
OdpowiedzUsuńLove it. . kocham ubóstwiam wielbie! :*
OdpowiedzUsuńaaaaaaaa jak najszybciej dawaj następny! :D
OdpowiedzUsuńkocham Twoje opowiadania !! <333
OdpowiedzUsuńoh my god! kooooooocham{: kooooocham{: będę o tym serenady pisać!
OdpowiedzUsuń