środa, 24 kwietnia 2013

4 rozdział


Obudził mnie dźwięk budzika. Na dworze było jeszcze ciemno, więc spojrzałam na budzik żeby zobaczyć która jest godzina. W tym momencie przypomniałam sobie jaki dziś dzień. Jak popierdolona wyskoczyłam z łóżka tak szybko, aż zakręciło mi się w głowie. Byłam podekscytowana na samą myśl że spędzę całe dwa miesiące po za domem ze znajomymi. Podeszłam do krzesła na którym wisiały przygotowane rzeczy na dzisiaj, chwyciłam je i poszłam do łazienki, gdzie czekała mnie przygoda którą miałam do odbycia z ułożeniem włosów. Od razu wzięłam się za ich mycie. Gdy to skończyłam zabrałam się za układanie ich. Za oknem było już jasno kiedy skończyłam to robić.  Następnie naciągnęłam na siebie przygotowane rzeczy i nałożyłam lekki makijaż. Gdy wreszcie wyglądałam idealnie, wyszłam z łazienki. Udałam się z powrotem do pokoju po torbę. Ostatni raz sprawdziłam czy  mam w niej wszystkie potrzebne rzeczy i gdy tak było zeszłam na dół.  Zdziwiłam się gdy zobaczyłam mojego tatę robiącego mi naleśniki.
-Hej tato- odezwałam się, bo chyba mnie jeszcze nie zobaczył
- hej, skarbie- odpowiedział i podał mi moje śniadanie- ty jedz, a ja zniosę z góry twoje walizki, a potem odwiozę Cię pod szkołę. ..A tak w ogóle to ślicznie wyglądasz - powiedział po czym skierował się na górę.
-dzięki- krzyknęłam jeszcze za nim zniknął na górze.

Po 20 minutach byłam gotowa do wyjazdu. Pożegnałam się ze wszystkimi po czym razem z tatą udaliśmy się do samochodu. Pod szkołą byliśmy po jakichś 5 minutach. Tata zaczął wyjmować moje walizki a ja Od razu pobiegłam przywitać się z Jade która już była.
-hej! jak tam wrażenia?  Tak samo podekscytowana jak ja? – odezwałam się gdy moja przyjaciółka się odwróciła.
- hej! nawet nie wiesz jak. – odpowiedziała uśmiechnięta.
-jesteśmy jednymi z pierwszych tak?- zapytałam ponieważ Jade była bardziej zorientowana ode mnie.
-na szczęście tak. Dlatego musimy zająć sobie najlepsze miejsca. No i dla chłopaków oczywiście też-  powiedziała głosem pełnym ekscytacji.
-oczywiście- odpowiedziała po czym zaczęłyśmy się śmiać jak zwykle w pełnych ekscytacji chwilach.

o godz. 6.50 siedzieliśmy już w autokarze. Razem z Jade i chłopakami zajęliśmy miejsce na końcu.
po 10 minutach wyruszyliśmy wreszcie w drogę, która miała trwać 12 godz. Rozplanowanie wycieczki jak dla nas było super, bo była masa czasu wolnego.


Po niecałych 12 godz. Byliśmy już na drugim końcu kraju przed ośrodkiem w którym mieliśmy mieszkać przez następny tydzień. Przez całą drogę nie zamieniłam z Justinem nawet słowa.  Teraz jednak było to nie uniknione. Gdy wysiedliśmy z autobusu wszyscy byli na maxa zmęczeni i każdy chciał już iść do pokoju.  Kiedy wszyscy byli już na zewnątrz P.Romano  zaczęła odczytywać numerki pokojów do których mamy się udać. Okazało się że razem z Jade będziemy mieszkały w zupełnie innych częściach ośrodka. Wkurzona wzięłam swój bagaż i zaczęłam iść w stronę budynku chcąc wreszcie móc rzucić się na łóżko i odpocząć.  Jak na złość musieliśmy z Justinem dostać pokój na piętrze więc trzeba było wnieść walizki po schodach. Wzięłam się najpierw za największą żeby mieć już ją z głowy. Gdy siłowałam się z nią usłyszałam za sobą donośny śmiech, odwróciłam się i zobaczyłam nikogo innego jak Justina który z rozbawieniem wpatrywał się we mnie, po czym podszedł do mnie i chciał wziąć ode mnie bagaż.
- daj, pomogę Ci.- powiedział, gdy za pierwszym razem nie chciałam od niego pomocy.
- TY jesteś miły dla MNIE? Gdzie jest haczyk?- zapytałam zdziwiona kiedy uporał się już z walizką, po czym Podszedł do mnie i uwodzicielsko się uśmiechnął.
- Po prostu chcę się postarać , bo domyślam się że musisz być niezła w łóżku- odparł i puścił mi oczko, po czym zabrał się za wznoszenia kolejnej torby.
-  jesteś chamem, wiesz Bieber?  Tylko jedno ci w głowię. Zachowujesz się jak męska dziwka. I nie myśl sobie że zaciągniesz mnie do łóżka. Ja dziwką nie jestem, wybacz-  odpowiedziałam mu i skierowałam się na korytarz, aby odszukać tam numer pokoju. Sięgnęłam po kluczyk i przekręciłam go w zamku, a następnie od razu rzuciłam się na łóżko. Rozkoszowałam się ciszą kiedy Justin przyszedł do pokoju w moimi torbami, o których nie wiem jakim cudem zapomniałam.
-yyy, dzięki-  odezwałam się do Jusa i lekko się uśmiechnęłam. Dopiero zauważyłam jakie on ma cudowne oczy… natychmiast odepchnęłam od siebie te myśli.
-nie ma za co. A co do tego co niedawno powiedziałaś… to jeszcze się przekonamy- odpowiedział po czym wyszedł tym razem po swój bagaż.


Gdy po kolacji, wróciliśmy do pokoi, od razu zajęłam łazienkę chcąc się odświeżyć po całym dniu. po mnie do łazienki wszedł Justin, z którym podczas kolacji również nie rozmawiałam.   20 minut później każde z nas leżało już wygodnie w swoim łóżku pochłonięte swoimi sprawami.
-Dobranoc Emily- usłyszałam w pewnym momencie wypowiedziane przez Justina zachrypniętym głosem
-um, Dobranoc.- odpowiedziałam zdziwiona, po czym odpłynęłam w krainę snu.
----------------------------------
więc jest kolejny rozdział <3
czytasz=komentujesz
proszę was chociaż o 5 komentarzy ze szczerymi opiniami. PROSZĘ!!! <3 to dla mnie ważne bo chcę zobaczyć czy chociaż trochę się do tego nadaję. przepraszam za wszelkie błędy ale o drugiej w nocy to już nie chce mi się tego sprawdzać, więc zrobię to rano. JEŚLI KTOŚ CHCIAŁBY BYĆ INFORMOWANY O NOWYCH ROZDZIAŁACH TO NIECH ZOSTAWI NAZWĘ Z TT W KOMENTARZU <3 

3 komentarze:

  1. spk :) czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohhh yeah! Czy ja dobrze zrozumiałem, że oni są razem w pokoju! Hhehehe- jak ja miałem wycieczkę, to z moją dziewczyną, nie mogłem być:( buuuuu! Laska wymiatasz:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ahhh kocham ccie ...

    OdpowiedzUsuń