sobota, 20 lipca 2013

20 rozdział

Po dwóch kolejnych dniach męczarni, wyszłam wreszcie z szpitala. Stan Justina cały czas był bez zmian. Siedziałam u niego 24/7 i na zmianę płakałam, mówiłam do niego i obwiniałam się za wszystko. mój stan fizyczny znacznie się poprawił, lecz nie mogłam za dużo chodzić już nie mówiąc o powrocie do szkoły. Zresztą i tak bym tam nie poszła, choćby mnie mieli tam zaciągać siłą. Gdy tylko wróciłam, wszystkim zebrało się na odwiedziny, ale nie chciałam z nikim rozmawiać i wyganiałam ich z pokoju.  Wpuściłam tylko Jade.
- musisz to zgłosić na policję!- krzyknęła, gdy powiedziałam jej co się naprawdę wydarzyło.
-zamknij się, nie chcę żeby rodzice wiedzieli o tym. Zabroniliby mi spotykania się z Justinem, a Sean tym bardzie nie odpuściłby nikomu- syknęłam na nią a ta zrobiła tylko wielkie oczy i pokręciła głową z niedowierzaniem.
-ale Justina tu teraz nie ma! Tym bardziej nawet jak się obudzi nie będziecie mogli być razem. Związek z nim jest dla ciebie naprawdę niebezpieczny!
-wyjdź stąd Jade.- słowa wydobyły się z moich ust niczym jad. Udawałam twardą a tak naprawdę po prostu nie chciałam żeby ktokolwiek widział mnie jak się rozpadam, a wiedziałam że zaraz nie wytrzymam i znowu wybuchnę płaczem.
-o boże Emsy przepraszam, nie chciałam…-
- owszem chciałaś, teraz stąd wyjdź- przerwałam jej.
powoli wstała i podeszła w stroną drzwi. Zanim wyszła dodała jeszcze ciche przepraszam. Nie wytrzymałam dłużej i znów wybuchłam płaczem. Wstałam i pobiegłam szybko do łazienki po czym szybko zamknęłam drzwi na klucz. Zsunęłam się po nich na ziemię i kontrolę nade mną przejęły emocje. Po chwili wstałam szybko i podbiegłam do jednej z szafek. Nie myślałam wtedy racjonalnie. Rzuciłam się w poszukiwaniu tej jednej rzeczy, która kiedyś służyła mi za ucieczkę od problemów. Gdy ją znalazłam z powrotem wróciłam na miejsce pod drzwi i przyłożyłam moją starą przyjaciółkę do nadgarstka. ,,Skoro nie mogę być z Justinem nie będę z nikim” takie myśli przelatywały przez moją głowę, gdy cięcia na mojej ręce stawały się coraz głębsze a krew wypływała z ran ciurkiem. Następnie po raz kolejny wszystko ucichło i nie czułam już nic po czym opadłam na podłogę i zamknęłam oczy.



~Justin~

gdy tylko się obudziłem, wszystko było strasznie niewyraźne a moje oczy na siłę chciały się zamknąć. Nie mogłem nawet z nimi walczyć. nie miałem dość siły. Nie pamiętałem gdzie jestem i co się stało, chociaż codziennie ktoś mi to tłumaczył. Zacząłem odzyskiwać słuch, i dotyk, lecz dalej nie mogłem wykonać żadnego najmniejszego ruchu. Usłyszałem jakieś pikanie, które było strasznie irytujące i rozsadzało moją głowę. Następnie poczułem że ktoś trzyma moją dłoń i pociera kciukami moje kostki. Próbowałem ścisnąć tą rękę, zwrócić jakoś na siebie uwagę, lecz nie udawało mi się to. Dopiero po kilku razach udało mi się to zrobić. Ten ktoś natychmiast się poderwał i szybko oddalił się ode mnie. Jakieś myśli zaczęły mi świtać. Pamiętałem jedynie dwa głosy, ale nie mogłem sobie przypomnieć czyje. Obydwa mówiły do mnie codziennie, lecz od dwóch dni jeden nie odzywał się wcale. Tak, wiem, to pogmatwane. Po chwili znów usłyszałem jakieś kroki i ktoś znowu ścisnął moją dłoń.
-Justin słyszysz mnie?- odezwał się głos który mówił do mnie codziennie. Kto to mógł być? Nie mogłem wydobyć z siebie żadnego dźwięku i wkurzałem się za każdym razem po nieudanej próbie.
-możesz ścisnąć moją dłoń?- zapytał głos ponownie. Tym razem udało mi się.
- teraz chłopak odzyskuje zmysły. Może się obudzić w każdej chwili. Trzeba jednak pamiętać, że jeśli to się już stanie, może minąć trochę czasu zanim wróci do dawnej formy. U pacjentów w śpiączce często dochodzi do chwilowych zaników pamięci. Całkowite odzyskanie sprawności wymaga czasu.
-czy to oznacza że Justin nie będzie pamiętał niczego… ani nikogo?
-to jedna z możliwości. Częściej jednak zaniki pamięci są wybiórcze. Pacjent pamięta pewne rzeczy, ale nie przypomina sobie innych. Zwykle to mija, lecz w niektórych przypadkach zostaje tak na zawsze. Na tym etapie nic nie można jeszcze powiedzieć. Trzeba czekać. – oznajmił ktoś a ja nic z tego nie rozumiałem. Byłem zdezorientowany jak jeszcze nigdy. Ktoś  przeszedł na drugą stronę łóżka.
-Justin.- ktoś zawołał- to ja, mama. – analizowałem myśli i próbowałem przekręcić głowę w stronę z której dochodził głos. Gdy to zrobiłem, ktoś znowu przeszedł na drugą stronę i zawołał tak samo jak wtedy. Moje mięśnie stopniowo zaczęły się rozluźniać i łatwiej było mi się ruszać. Ktoś przechodził tak jeszcze kilka razy, po czym wreszcie usiadł a ja znów odpłynąłem.

kolejna pobudka była już i wiele przyjemniejsza, ponieważ rozumiałem już gdzie jestem i że jednym głosem była pielęgniarka. Wszyscy mi to zawzięcie tłumaczyli gdy tylko się poruszyłem między krótkimi przerwami między snem. Teraz obudziłem się na dobre. Powoli zacząłem otwierać oczy i tym razem wszystko było już ostrzejsze i nic się nie rozmazywało. Powoli obróciłem głowę w jedną i w drugą stronę i mój wzrok spoczął na jakiejś kobiecie śpiącej na krześle. Skądś pamiętałem jej twarz ale nie potrafiłem rozpoznać kto to jest. Nie chciałem nikogo budzić więc przymknąłem oczy i czekałem aż się obudzi. Po kilkunastu minutach ciszy, ktoś zapukał do drzwi i nie doczekawszy się odpowiedzi wszedł do środka. Kobieta obok mnie na dźwięk trzaskających drzwi poderwała się na równe nogi.
-dzień dobry, jestem mamą Emily. Przepraszam że panią obudziłam.- po głosie rozpoznałem że to również kobieta.
-um, dzień dobry... nie chcę być niegrzeczna ale, o jakiej Emily pani mówi?
-o dziewczynie Justina.- te słowa we mnie uderzyły. Wszystko mi się przypomniało. Natychmiast się poderwałem.
-o mój boże! Emily, co z nią? Mieliśmy wypadek i…
-Justin. – odezwała się kobieta która przyszła.- Justin uspokój się!
-jest… było z nią wszystko w porządku, ale teraz…- głos jej się załamał a moje serce zamarło.
- co teraz?- wyszeptałem cicho.
- na początku było z nią wszystko dobrze, dopóki nie dowiedziała się że jesteś w śpiączce.
- chwila chwila chwila, ja byłem w śpiączce? Ile czasu?
- 9 dni.- odezwała się cicho kobieta której nie znałem.
- tak w ogóle to kim pani jest? – zapytałem trochę podniesionym tonem. To wszystko coraz bardziej mnie denerwowało. Chciałem tylko wiedzieć czy z Emsy wszystko w porządku.
- nie poznajesz mnie? Naprawdę?- odpowiedziała a w jej oczach pojawiły się łzy.
-nie, chyba nie.
- jestem twoją matką, Justin.- zamurowało mnie. Gapiłem na nią jak jakiś idiota i wszystko sobie przypominałem.
- wyrzuciliście mnie. Nie chcieliście mnie. Teraz to ja was nie chcę. Wyjdź stąd- powiedziałem surowo a ,,moja mama” spojrzała się na mnie z bólem w oczach po czym wyszła cicho zamykając za sobą drzwi.
-Justin dlaczego to zrobiłeś? – mama Emily zajęła teraz krzesło które przed chwilą zrobiło się wolne.
- oni mnie nie chcieli. Wyrzucili mnie z domu tak samo. Nie mam żadnych wyrzutów sumienia że postąpiłem tak a nie inaczej. Oni też ich nie mieli.
- ale to jednak twoja matka.
-taaaa, która odwiedziła mnie po kilku latrach i to dlatego że wylądowałem w szpitalu. nie rozmawiajmy już o tym proszę. Niech mi pani powie co z Emily
-ona… było z nią wszystko w porządku… no prawie. Dopóki nie dowiedziała się że jesteś w śpiączce. Przychodziła tu do ciebie codziennie… kilka dni po powrocie do domu zupełnie się załamała i pod wpływem impulsu… ona… o mój boże- siedziałem jak otępiały i czekałem aż mama Emily skończy mówić.- ona wzięła żyletkę i zaczęła się kaleczyć. Straciła bardzo dużo krwi i znowu trafiła do szpitala. Z nikim nie chcę rozmawiać i powiedziała że odezwie się dopiero  jak ty się obudzisz i będzie wiedziała że wszystko z tobą w porządku. Nikt nie potrafi do niej dotrzeć Justin. Ona naprawdę Cię kocha.- gdy to usłyszałem od razu zrobiło mi się ciepło na sercu, lecz zaraz potem dotarła do mnie całą smutna prawda. Kobieta mojego życia chciała popełnić samobójstwo. Przeze mnie. Myślałem że wpadnę w furię.
- to wszystko przeze mnie!!! – krzyczałem w kółko dopóki nie poczułem mocnych zawrotów głowy i nie usłyszałem coraz szybszego pikania urządzeń do których byłem podłączony…
---------------------------------------------
więc jest kolejny rozdział
J nie będę teraz pisać co mi się w nim podobało a co nie tylko zaczekam na wasze opinie J więc mam nadzieję że mnie nie zawiedziecie i powiecie mi co byście zmienili albo co wam się naprawdę podoba bo piszę to dla was a nie dla siebie a chcę żebyście WY byli zadowoleni. Za każdy komentarz naprawdę OGROMNIE dziękuję <333 kocham was <333
 PS. JEŚLI KTOŚ CHCE BYĆ INFORMOWANY O NOWYCH ROZDZIAŁACH TO NIECH NAPISZĘ W KOMENTARZU SWOJĄ NAZWĘ Z TT  LUB JAKIŚ INNY NAMIAR <3 

środa, 17 lipca 2013

mam pomysł :)

nie będę się rozpisywała więc od razu przejdę do rzeczy... chodzi o to że pomyślałam że w przerwach między rozdziałami mogłabym pisać krótkie imaginy  o JB i 1D <3 oczywiście wszystkich informowanych dalej bym powiadamiała o każdym nowym imaginie. no więc jak? chcielibyście coś takiego? <333 + DODAŁAM ZAKŁADKĘ Z KRÓTKIMI IMAGIFAMI TAM NA GÓRZE ^ :3

wtorek, 16 lipca 2013

19 Rozdział

Obudziłam się w całkiem białym pokoju. Byłam w szpitalu, lecz nie potrafiłam sobie przypomnieć dlaczego. Gdy tylko otworzyłam oczy, ktoś kto siedział obok mnie poderwał się z krzesła i wybiegł z pokoju. Po chwili przyszło do mnie kilku lekarzy. Gdy byłam już w pełni świadoma, poznałam że osoba która przy mnie była to mama. Gdy lekarze sobie poszli natychmiast znalazłam się w jej objęciach.
-ałć… Mamo, boli – skrzywiłam się gdy poczułam okropny ból w okolicach brzucha.
-przepraszam, po prostu cieszę się że wreszcie się obudziłaś.
-właściwie dlaczego tutaj jestem?- za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć dlaczego tu wylądowałam.
-um, miałaś  wypadek samochodowy.- odezwała się po chwili, a we mnie uderzyła fala wspomnień. Wygłupy, samochód, mój krzyk, odłamki szkła, Justin manewrujący samochodem… Justin!
-mamo gdzie jest Justin!?- podniosłam się szybko do pozycji siedzącej, tak gwałtownie że zakręciło mi się w głowę,  więc ponownie opadłam na poduszki.
-porozmawiamy o tym później teraz musisz odpoczywać.
-jak ja mam odpoczywać jak nie wiem co się z nim dzieje? Powiedz mi...
- on… znajduję się w trochę gorszym stanie.- odpowiedziała powoli, czekając na moją reakcję.
-muszę go zobaczyć
- nie możesz. Lekarze powiedzieli że nie możesz się na razie podnosić z łóżka.
-w trochę gorszym stanie- analizowałam na głos te słowa.- to znaczy że w jakim?
-cały czas jest w śpiączce. Podczas wypadku doznał wstrząsu mózgu oraz krwotoku wewnętrznego, więc nie wiadomo kiedy się obudzi i czy w ogóle…- przerwałam jej gestem ręki. Nie mogłam tak nawet myśleć. Do tej pory Justin był moją ochroną i tylko przy nim czułam się w pełni szczęśliwa i bezpieczna. Bez niego nic już nie byłoby takie same. O czym ty myślisz!- skarciłam się w myślach i zorientowałam się że wpatruję się ślepo w jeden punkt.
-muszę go zobaczyć, po prostu muszę- odparłam w końcu czując zbierające się łzy.
-dobrze, spytam się lekarzy czy możesz.  Ale najpierw powiedz mi dlaczego nie powiedziałaś nam o Justinie.
-porozmawiajmy o tym później mamo. Proszę cię, ja musze go zobaczyć- powiedziałam błagalnym tonem będąc na skraju wytrzymałości.
-dobrze pójdę po lekarzy. Poczekaj tutaj. – po kilku minutach dłużących się w nieskończoność przyszła z powrotem  mama z lekarzem który prowadził wózek.
- nie może pani na razie poruszać się o własnych siłach, ponieważ nie wytrzymałaby pani bólu i mogłaby pani się jeszcze bardziej uszkodzić .  dlatego mamy tu wózek. Proszę powoli podnieść się do pozycji siedzącej. – zrobiłam jak mi kazano i czekałam na dalsze polecenia. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę że moje ręce pokryte są siniakami i nacięciami, a na brzuchu poczułam rozciągające się szwy. Na razie nie pytałam o nic i powstrzymywałam krzyk który chciał ze mnie wylecieć przez ból i po chwili znalazłam się w moim ,,zajebistym” nowym pojeździe.  Po  drodze moja mama rozmawiała z lekarzem, lecz nie słuchałam ich pragnąc tylko móc zobaczyć ukochanego i przytulić go. Skierowaliśmy się do pokoju na końcu korytarza, po drugiej stronie budynku. Gdy podeszliśmy pod drzwi wstrzymałam przez chwilę oddech i dopiero po chwili sięgnęłam do klamki i lekko pchnęłam drzwi. W pokoju były 4 łóżka, a na nich pacjenci którzy również byli w śpiączce. Łzy pojawiły się  w moich oczach kiedy nie poznałam na którym leży Justin. Spojrzałam pytająco na doktora a on wskazał mi  łóżko na końcu pokoju. Szybko znalazłam się obok niego i gdy ujrzałam twarz chłopaka automatycznie przytuliłam się do niego, a łzy wydostały się z moich oczu i zaczęły moczyć pościel którą Justin był  przykryty.
-zostawimy cię samą na parę minut- powiedział lekarz. Kiwnęłam potakująco głową i z powrotem odwróciłam się do chłopaka. Łzy ciągle ciekły mi po policzkach, lecz musiałam wziąć się w garść.
-słyszysz mnie, Justin?- szepnęłam, nie wiedząc, co właściwie powinnam powiedzieć.- to ja, Emily.
-tęsknię za tobą, bardzo. Proszę cię bądź silny i walcz. Nie poradzę sobie bez ciebie. – przyglądałam się twarzy chłopaka mając nadzieję że ujrzę jakąś reakcję, lecz nie było żadnej. Chwilę później pojawił się z powrotem lekarz z moją mamą a za w drzwiach stał mój ojczym .
-czy on nas słyszy?- spytałam lekarza, który badał stan Justina.
-trudno powiedzieć. Mieliśmy pacjentów którzy byli świadomi wszystkiego co się wokół nich działo, ale i takich, którzy nie pamiętali kompletnie niczego. Nawet lekarze nie są w stanie powiedzieć co rejestruje mózg w śpiączce. Zawsze jednak warto mówić do pacjenta.
-będę przychodziła do ciebie codziennie- powiedziałam pochylając się tak żeby moje usta dotykały ust Justina. Złożyłam  na nich krótki pocałunek i odwróciłam się by wyjechać z Sali. Gdy wracałam do swojej Sali rodzice podążali za mną. Nikt się nie odezwał dopóki nie syknęłam z bólu podczas przechodzenia z wózka na łóżko.
-wszystko w porządku?
-tak, jest okej – mruknęłam cicho i nakryłam się kołdrą i odwróciłam Się do rodziców tyłem.
-mamy już sobie iść?- szepnęła cicho moja mama. Gdy nic nie odpowiedziałam westchnęła i po chwili już jej u mnie nie było. Wiem że źle się zachowałam, ale musiałam zostać sama. leżałam tak a to co działo się w mojej głowie było nie do opisania. Teraz nienawidziłam Seana bardziej niż kiedykolwiek, ponieważ byłam pewna że to on za tym wszystkim stał. wszystko się we mnie gotowało i gdy już myślałam że wybuchnę zapadłam w głęboki sen
                                                                        ~
na początek taki krótki rozdział, bo muszę teraz wszystko od nowa ogarnąć :3 mam nadzieję że przez moją nieobecność nie zniechęciliście się do tego opowiadania i dalej będziecie je czytać ;)
dziękuję za te wszystkie komentarze <3 są one moją motywacją i czym jest ich więcej tym szybciej chce mi się pisać by was uszczęśliwiać :3 to niby tylko kilka słów a znaczą naprawdę dużo. dlatego jeśli przeczytasz ten rozdział proszę zostaw komentarz ze swoją opinią lub napisz jedno słowo żebym wiedziała czy ktokolwiek to jeszcze czyta <3
JEŚLI CHCE KTOŚ BYĆ INFORMOWANY  O NOWYCH ROZDZIAŁACH TO NIECH ZOSTAWI W KOMENTARZU SWOJĄ NAZWĘ Z TT <3 

niedziela, 14 lipca 2013

wracam do pisania :D

tak na początek to CZEŚĆ! :D
wiem, że dwano się nie odzywałam i nic nie dodawałam. po zakońćzeniu roku odrazu wyjechałam i wróciłam  dopiero dzisiaj. oczywiście teraz odrazu wracam do pisania!!! :D rozdziały będą się pojawiały co sobotę i czasami w środę ( tak jak było kiedyś :3 ) jeszcze raz przepraszam że tak długo nie było nic  nowego ale tak wyszło ;)
+JEŚLI KTOŚ CHCIAŁBY ZROBIĆ DLA MNIE JAKIŚ NAGŁÓWEK PASUJĄCY DO TEGO OPOWIADANIA TO NIECH NAPISZE DO MNIE NA TT I SIĘ JAKOŚ DOGADAMY <33 byłabym bardzo wdzięczna za ten nagłówek :333 kolejny rozdział pojawi się w niedzielę wieczorem jak skończę go pisać <33
JEŚLI TO CZYTASZ TO BŁAGAM CIĘ ZOSTAW KOMENTARZ...CHCĘ WIEDZIEĆ CZY KTOKOLWIEK TO PRZECZYTA...