wtorek, 30 kwietnia 2013

8 rozdział


Gdy się rano obudziłam, od razu wymalowały się w mojej głowie obrazy z poprzedniego wieczoru. Leżałam, albo raczej leżeliśmy z Justinem przytuleni do siebie. Nie wierzę że to powiem ale podobało mi się to. Próbowałam się podnieść i postanowiłam że nie będę go budzić i tym razem to ja przyniosę mu śniadanie. Chciałam wstać, lecz gdy tylko się ruszyłam ramiona Justina automatycznie zacisnęły się mocniej. Uśmiechnęłam się lecz nie dałam za wygraną i lekko wyszarpnęłam się z jego uścisku. Ten od razu odwrócił się i przytulił się do poduszki. Wyglądał jak małe dziecko. Stanęłam na podłogę, lecz gdy tylko  to się stało jęknęłam z bólu i spojrzałam na swoją stopę. Nawet pod bandażem było widać że jest strasznie spuchnięta. Moje jęknięcie obudziło Justina i zaspanymi oczami spojrzał na mnie i chyba też dopiero po chwili przypomniał sobie wszystkie wczorajsze wydarzenia.
-co ty robisz? – zapytał zachrypniętym ale seksownym głosem. Boże, co się ze mną dzieje!?
- próbowałam wstać i iść po śniadanie, ale moja noga…- powiedziałam i skrzywiłam się.
-zostań tu i się przebierz, a ja Ci coś przyniosę.- odparł, po czym wstał i skierował się do łazienki. Po chwili wyszedł z niej w samych bokserkach,  a mnie zamurowało. Podziwiałam jego mięśnie i nie mogłam oderwać od nich wzroku.
-jak chcesz to zrób zdjęcie, zostanie na dłużej-zaśmiał się i sięgnął do szafki po jakieś ubrania.
-oh, zamknij się Bieber- odpowiedziałam mu i poczułam że się czerwienię.
-wyglądasz słodko jak się zawstydzasz- zaśmiał się po raz kolejny a ja rzuciłam w niego poduszką, która wylądowała na drzwiach, które już zdążył zamknąć. Usłyszałam jeszcze jego śmiech z łazienki. Prychnęłam i pokuśtykałam do szafki żeby wyjąć z niej jakieś ubrania na dziś. Nie wyobrażałam sobie że  mogłabym  dzisiaj chodzić przez cały dzień i zwiedzać kolejną część miasta, więc wybrałam trochę gorsze rzeczy takie w których mogłabym chodzić po pokoju. Wzięłam zwykłe czarne rurki i bluzę z adidasa po czym zaczęłam zdejmować z siebie ciuchy z wczoraj.
-Nie wchodź tu!- krzyknęłam nagle gdy zobaczyłam że Justin otwierał drzwi żeby wyjść  z łazienki. Ten to ma wyczucie czasu!
-dobra! Masz 30 sekund i wchodzę- powiedział a ja zaczęłam wciągać na siebie swoje spodnie a następnie bluzę. Zdążyłam w ostatnim momencie.
-kurna! Jak mogłem przegapić tą okazję- powiedział Jus udając smutnego.- dobra Emsy, co ci przynieść na śniadanie?- zapytał dopinając jeszcze pasek od spodni.
-cokolwiek. I tak nie wiem czy coś przełknę.- odpowiedziałam i gwałtownie posmutniałam przypominając sobie wczorajsze wydarzenia.
-ej, nie zawracaj sobie nim głowy- powiedział po czym podszedł do mnie i przyciągnął mnie lekko do siebie, tak żebym się do niego przytuliła i wyszeptał mi do ucha- on nie jest tego wart Emily.
potrzebowałam teraz takiego wsparcia jakie on chciał mi dać, więc odwzajemniłam uścisk i trwaliśmy tak kilka minut, każde zatopione w swoich myślach.
-dobra, idę po to śniadanie- powiedział przerywając nasze milczenie. Oderwałam się od niego i  pokuśtykałam do łóżka na którym następnie się położyłam i znowu poczułam napływające łzy. Justin już wyszedł więc mogłam dać im upust. Jestem ciekawa ile to już trwa i czy ktoś jeszcze o tym wie. Po chwili jednak postanowiłam że kończę ze łzami i odegram się na nim. Jeszcze nie wiem jak, ale zrobię to. Znów podniosłam się z łóżka i poszłam powoli do łazienki. Wyglądałam okropnie. Nie zmyty od wczoraj makijaż rozmazany był jeszcze trochę na moich policzkach. Włosy były potargane na wszystkie strony. Wyjęłam ze swojej kosmetyczki tonik do twarzy i lekko ją przetarłam, po czym nałożyłam nowy makijaż, żeby chociaż nie wyglądać jak ziemniak. Następnie rozczesałam porządnie moje włosy, lekko je zwilżyłam i ułożyłam, gdy usłyszałam otwieranie drzwi. Myślałam że Justin wrócił więc wyszłam z łazienki i zdziwiłam się gdy ujrzałam Jade rzucającą mi się na szyję.
-boże Emily, czemu mi nic nie powiedziałaś. Zostałabym z Tobą.- powiedziała z lekkim wyrzutem- ale widzę że Justin się chyba Tobą zajął co???- dodała po chwili patrzenia na mnie i dziwnie się uśmiechnęła.
- bawiłaś się ze wszystkimi więc nie chciałam ci psuć wieczoru. Zresztą nie doszłabym tam nad jezioro z tą moja nogą- odparłam i wskazałam ręką na moją nogę. -  a w ogóle to skąd wiesz co się stało?- zapytałam zdziwiona.
- Justin mi powiedział. On chyba naprawdę się o Ciebie martwi. Teraz poszedł do Romano żeby powiedzieć że nie możesz dziś nigdzie jechać.- powiedziała po czym usiadła na moim łóżku.

-Jade… bo wczoraj był taki moment… on chciał mnie pocałować- zaczęłam się jej niepewnie zwierzać na co ona zrobiła wielkie oczy- a najgorsze jest to że ja chciałam to odwzajemnić. Ja nie wiem co się ze mną dzieje, nie mogę się w nim przecież zakochać kolejny raz. Boję się że zrobi to samo.- dokończyłam i spojrzałam na nią. Siedziała zupełnie osłupiała.
-boże, nie wiem co powiedzieć Em. Chciałabym żebyś znalazła sobie kogoś odpowiedniego, ale nie wiem czy Justin tym kimś jest.
-właśnie wiem, i w tym jest problem Jade. Obiecał że już więcej mnie nie skrzywdzi i praktycznie błagał żebym mu dała kolejną szansę i chciałabym to zrobić ale nie wiem czy potrafię. A nawet jak tak to wątpię żeby wyszło to poza granicę przyjaźni. Mam taki mętlik w głowie że ty sobie nie wyobrażasz- W tym momencie do pokoju wszedł Justin niosący talerz kanapek i herbatę.
-to ja już może pójdę- odezwała się od razu Jade po czym wstała i ruszyła w stronę drzwi.- i pamiętaj masz być cały czas pod telefonem- dodała jeszcze i wyszła z pokoju.
- nie będziesz jeść?- zapytał Jus, gdy ja znowu zatopiłam się w swoich myślach.
- już idę- powiedziałam po czym usiadłam przy stole i zaczęłam pochłaniać kanapki.
- rozmawiałem teraz z Romano i powiedziała że niedługo tu przyjdzie sprawdzić co z twoją nogą i jeśli będzie źle to będziesz musiała zostać w ośrodku. – powiedział na co ja się ucieszyłam bo nie miałam dzisiaj siły nigdzie jechać i łazić. -A ja razem z Tobą- dodał po chwili i uśmiechnął się szeroko.
- mhm, to będzie się działo. Nie wytrzymamy razem całego dnia. Zresztą  ktoś chyba musi pojechać i robić notatki, nie? – zapytałam popijając herbatę.
-Romano powiedziała że odpuści nam ten jeden dzień, lub możemy poprosić kogoś żeby zrobił je za nas, więc o nic się nie martw.
po 5 minutach nauczycielka wparowała do naszego pokoju z apteczką w ręku.
-no więc Emily co się stało?- zaczęła po czym podeszła do mnie unosząc moją nogę w górę.
- wczoraj podczas spaceru nad jeziorem stanęłam na potłuczone szkło i jedna część rozcięła mi skórę i utknęła w nodze.- powiedziałam jej i syknęłam z bólu gdy ta dotknęła rany.
-nie jest to aż tak głębokie rozcięcie, więc wydaję mi się że za kilka dni normalnie będziesz mogła chodzić. Oczywiście jeśli dobrze to opatrzysz. Oczyściłaś wczoraj tą ranę prawda?
- Justin mi pomógł- odpowiedziałam jej. Spojrzała na mnie zdezorientowana. No tak. Przecież jeszcze miesiąc temu nienawidziliśmy się z Jusem.
-dobrze to zostaniecie dzisiaj w ośrodku- zwróciła się do mnie po czym odwróciła głowę w stronę Justina.- a ty masz jej pilnować. Ona nie może dzisiaj w ogóle chodzić, a rana powinna być odkryta, aby się szybciej zagoiła. Masz tego dopilnować, zrozumiano? – zakończyła patrząc na niego.
-oczywiście.- odpowiedział po czym przewrócił oczami.
-zostawiam wam apteczkę z lekami przeciwbólowymi  i innymi mogącymi się przydać rzeczami, a gdybyście czegoś jeszcze potrzebowali do kierownik ośrodka jest w recepcji. nooo,  Więc do widzenia- odparła po czym wyszła z pokoju.
-no więc mamy cały dzień dla siebie- odezwał się Justin i poruszył znacząco brwiami.
-głupi jesteś wiesz?- odpowiedziałam mu po czym ułożyłam się wygodnie w łóżku i planowałam się  jeszcze zdrzemnąć. Wtedy poczułam jak ten rzuca się na łóżko, obok mnie.
-co ty powiedziałaś?- zapytał siląc się na poważny ton lecz mu nie wyszło.
-powiedziałam że jesteś głupi.- odpowiedziałam i spojrzałam w jego brązowe oczy.
-więc nigdy więcej już tak  nie powiesz- odparł po czym zaczął łaskotać mnie. Chciałam się wyrwać lecz jego uścisk był mocniejszy.
-Justin…przestań- krzyknęłam na niego pomiędzy kolejnymi napadami śmiechu.
-najpierw masz mnie przeprosić i powiedzieć że nie jestem głupi tylko najseksowniejszym chłopakiem jakiego widziałaś- odparł i na chwilę przestał mnie łaskotać oczekując że to zrobię.
-hahaha, nie ma mowy.- odpowiedziałam a ten znowu zaczął się nade mną ,,znęcać’’
- kurwa, Justin! Przestań!
-więc przyznaj mi rację- szepnął mi do ucha i nawet na chwilę nie przestał mnie łaskotać.
-dobra! Przyznaję! Ale skończ już!-
-ale ja chcę usłyszeć co przyznajesz- odpowiedział po czym złapał moje ręce i trzymał je nad moją głową.
-przyznaję że jesteś… najseksowniejszym chłopakiem jakiego znam- powiedziałam z westchnięciem, tym samym dając mu świadomość że wygrał.

-widzisz… nie warto się ze mną kłócić. Ja zawsze wygrywam- powiedział nadal trzymając moje ręce.
-mhm, niech ci będzie, ale możesz mnie już puścić- odpowiedziałam i poczułam jak puszcza moje ręce i kładzie się obok mnie. Odwróciłam się w jego stronę i zobaczyłam że on tez na mnie patrzy.
rozpłynęłam się w tych jego oczach. Leżeliśmy tak wpatrzeni w siebie kilka minut kiedy on wreszcie się odezwał.
-nie uważasz że trzeba się na NICH jakoś odegrać- powiedział podkreślając wyraz ,,nich”.
-ale jak?- zapytałam nie mając pojęcia o co mu może chodzić.
-ja mam już jeden plan, ale nie wiem czy będziesz chciała wziąć w nim udział.
- zrobię wszystko żeby się na nim odegrać- odpowiedziałam z determinacją.
-i bardzo dobrze…- odpowiedział Justin i uśmiechnął się tajemniczo…
-------------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
 jest ktokolwiek komu podoba się moje opowiadanie? :3 jeśli tak to niech zostawi komentarz <3 one motywują mnie do dalszego pisania <3


poniedziałek, 29 kwietnia 2013

7 rozdział

Zaczął powoli przybliżać swoją twarz do mojej. Na początku chciałam odwzajemnić gest i wpić się w jego usta, ale uświadomiłam sobie że przecież mam chłopaka, a do Justina już nic nie czuję. Chyba… gdy był już naprawdę blisko przekręciłam głowę w bok, tak że jego usta musnęły tylko lekko moje. Poczułam motylki w moim brzuchu. Emily co się z tobą dzieję! Nie możesz dopuścić do tego po raz kolejny.
- Nie, Justin.- ocknęłam się i odsunęłam od niego.- Nie dopuszczę do tego żebyś rozkochał mnie w sobie kolejny raz.
- wiem, że boisz się że zrobię to samo co kiedyś, ale proszę Cię zaufaj mi ostatni raz. Nie wiedziałem że kiedykolwiek to powiem ale zależy mi na Tobie. Jeszcze miesiąc temu nie pomyślałbym nawet że coś takiego się stanie i chociaż nie wierzę w miłość to zależy mi na znajomości z tobą, więc proszę Cię daj mi tą cholerną ostatnią szansę …-powiedział błagalnym tonem.
-chciałabym Justin, ale nie potrafię Ci chyba kolejny raz zaufać. Nie teraz- odparłam i poczułam że zrobiło mi się strasznie gorąco pod wpływem tego co się prawie wydarzyło. Postanowiłam wyjść na chwilę na dwór i ochłonąć po mimo bólu w nodze. Wstałam więc i ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych, o dziwo noga nie bolała aż tak bardzo.
-Emsy, gdzie idziesz?- odezwał się Justin.
-muszę ochłonąć, pomyśleć. –odparłam i chciałam już wyjść z pokoju kiedy nagle się zatrzymałam
-dzięki Justin- uśmiechnęłam się lekko i wyszłam na dwór. Chciałam pójść odszukać gdzieś Seana bo ostatnio mało z nim rozmawiałam, i trochę mnie to martwiło. Kuśtykając szłam w stronę jeziora gdzie wszyscy jeszcze chyba się bawili. Po chwili marszu usłyszałam czyjeś szepty. Na początku się wystraszyłam lecz później dostrzegłam 2 sylwetki stojące przy drzewie jakieś 10 metrów ode mnie. Stanęłam żeby zobaczyć kto tam jest. Nie chciałam podsłuchiwać ale to było silniejsze ode mnie.
podeszłam po cichutku bliżej i stanęłam za jednym z drzew i wsłuchiwałam się w szept.
- nie możemy jej powiedzieć Kelsey. To ją zaboli. Już miała podobną przygodę i nie chcę żeby stało jej się to ponownie- usłyszałam rozpoznając w tym głos SEANA!?
-gówno mnie to obchodzi czy ją to zaboli czy nie. Nie chcę się dłużej z Tobą ukrywać. Chce wszystkim powiedzieć że jesteśmy razem szczęśliwi.
- a Justin? Co z nim? Przecież jesteście chyba razem.
-taaa, jestem, a raczej byłam jego zabawką do pieprzenia. Nic dla niego nie znaczyłam więc nic sobie z tego nie zrobi.
-oook, ale i tak nie mogę powiedzieć tego Emily. zrozum to.
-no to wybieraj albo ja albo ta suka. Co wybierasz. – tyle udało mi się usłyszeć z rozmowy tych dwóch osób. Nie dopuszczałam do siebie myśli że to jest Sean. On by mi tego nie zrobił! Stałam tak jeszcze przez chwilę obserwując jak Kelsey przyciska go do pnia drzewa i zaczynają się całować. Nie mogłam na to dłużej patrzeć. Uciekłam  stamtąd pomimo cholernego bólu w nodze. Łzy ciekły mi po policzkach strumieniami. Wbiegłam do pokoju, po czym zatrzasnęłam drzwi i zsunęłam się po nich na dół. Dlaczego to wszystko zdarza się właśnie mi!? Czy nie mogę chociaż przez chwilę poczuć się szczęśliwa.
- Emily?- usłyszałam głos, i podskoczyłam. Nie wiedziałam że Justin tu był. Było ciemno. Myślałam że wrócił nad jezioro. Podszedł do mnie i zapalił światło i chyba przeraziło go to co zobaczył. Tusz do rzęs rozmazany na całej twarzy, łzy lejące się strumieniami po mich policzkach i noga która znowu krwawiła tak mocno jak  na początku pomimo tego że miałam bandaż.
-hej, co się stało?- zapytał opiekuńczym głosem i klęknął obok mnie. Schowałam głowę w dłoniach licząc że zaraz zostawi mnie w spokoju. Tak się jednak nie stało.
- chodź, wstawaj. – powiedział i podniósł się poczym podał mi rękę. Po chwili wahania chwyciłam ją i podniosłam się i zawyłam z bólu. Moja rana która była na nodze, musiała się pogłębić. Po raz kolejny Justin opatrzył moją nogę , Po czym usiadł obok mnie i patrzył na mnie dziwnym wzrokiem. Jakby nie wiedział co ma ze sobą zrobić.
-Emily, proszę Cię nie płacz już.- powiedział i podał mi chusteczkę. Chwyciłam ją ostatkiem sił po czym wytarłam mokrą od płaczu twarz i rzuciłam się na łóżko. Nie będę już płakać! Nie będę już płakać! Wmawiałam sobie w myślach i oddychałam głęboko żeby się uspokoić. Jus cały czas siedział w tym samym miejscu i przyglądał mi się z troską.
-powiesz mi co się stało?- zapytał po raz kolejny kładąc się obok mnie lecz trzymając między nami pewną odległość.
-Kelsey…- syknęłam z obrzydzeniem w głosie. Justin spojrzał na mnie pytająco po czym zachęcił mnie żebym kontynuowała.
-Ona i Sean… oni są razem. Słyszałam ich rozmowę- powiedziałam niemalże szeptem i znowu się rozryczałam. Musiałam wyglądać jak małe dziecko, lecz w tym momencie to mnie nie obchodziło.  Justin nie pewnie przysunął się do Mnie po czym rozłożył swoje ręce, zachęcając mnie żebym się do niego przytuliła.
-no śmiało, przecież nie gryzę- uśmiechnął się do mnie lekko. Tego trzeba mi było. Osoby do której mogłabym się przytulić i ze wszystkiego wygadać. Teraz został tylko Justin  bo Jade pewnie jeszcze świetnie się bawiła. Będzie miał okazję żeby się wykazać, czy jest wart mojego zaufania. Niepewnie przysunęłam się do niego po czym opadłam na jego klatkę piersiową, a on objął mnie swoim ramieniem, gładząc ręką moje plecy.
-dziękuję Justin. Po raz kolejny- wyszeptałam do niego i poczułam się cholernie zmęczona.
-nie ma sprawy. Udowodnię Ci że tym razem będzie inaczej. Postaram się, obiecuję.- odpowiedział i nie pytał już o nic więcej dopóki nie usnęłam w jego ramionach.
----------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
rozdział trochę krótszy niż poprzednie, ale za to dużo się dzieje. Jest dość krótki bo koniecznie chciałam dodać go dzisiaj <3 mam nadzieję że się podobało <3 i napiszę jeszcze raz że jeśli ktoś chciałby być informowany o nowych rozdziałach, to niech zostawi w komentarzu swoją nazwę z TT <3
NASTĘPNY ROZDZIAŁ DODAM JUTRO <3


niedziela, 28 kwietnia 2013

6 rozdział


Po powrocie do ośrodka mieliśmy pół godziny czasu wolnego, a następnie mieliśmy iść na ognisko. W ciągu tego ,,czasu wolnego” musieliśmy przygotować i ogarnąć notatki z informacjami które dziś zebraliśmy. Razem z Justinem dostaliśmy łatwy lecz nudny temat.  Gdy weszłam wreszcie do pokoju trzasnęłam drzwiami i wkurzona opadłam na łóżko. Myślałam że nasza rozmowa coś zmieni i ten dupek nie będzie się tak zachowywał. Cóż, myliłam się. Gdy tylko znalazł się w towarzystwie Kelsey i innych znajomych, zaczął się popisywać i wszystko olewać. Wszystko musiałam robić sama. W końcu wstałam i wzięłam laptopa na kolana, po czym wyjęłam notatki i zaczęłam składać je w całość na laptopie. obiecuję kurwa że jak jutro też nie będzie nic robił to zajebię mu w ryj. Po jakichś 10 minutach, ten dupek postanowił wrócić łaskawie do pokoju. Myślałam że chociaż teraz mi pomoże, lecz on wziął tylko ładowarkę od telefonu i znowu ruszył w kierunku drzwi. 
-Bieber, ty Se jaja jakieś kurwa robisz!?- wrzasnęłam na niego, po czym położyłam laptopa obok mnie i wstałam.
-co!?- odwrócił się do mnie widocznie zaskoczony i trochę zirytowany
-gówno, wiesz!? Nie dość że przez cały dzień NIC nie zrobiłeś i mi nie pomogłeś, tylko oglądałeś się za tyłkami dziewczyn, to teraz też mnie zostawisz z tym wszystkim samą!?- wydarłam się z niego ponownie, podchodząc bliżej.
- słuchaj mała dziwko, pierdole ten projekt, mam teraz ważniejsze sprawy na głowie!- wrzasnął mi w twarz po czym przyparł mnie do ściany trzymając za nadgarstki.
- haha, jakie? Spanie z Kelsey? Czy teraz już może z jakąś inną. Tylko takie sprawy masz w głowie! - prychnęłam mu w twarz pokazując że się go nie boję, chociaż uścisk miał mocny i siniaki pewnie po tym zostaną. Nie pokazywałam po sobie bólu, byłam twarda nie dam mu tej satysfakcji.
- chuj ci do tego Emily! Będę robił co mi się podoba. A jak ci się to nie podoba to idź się poskarżyć do Jade albo do swojego tatusia. A przepraszam… ty nie masz już tatusia.-  powiedział, po czym od razu pożałował tych słów. Wiedział że to był mój słaby punkt. Tak, nie miałam prawdziwego taty bo zginął w wypadku samochodowym 5 lat temu. Po 2 latach mama znalazła sobie kolejnego faceta za którego od razu wyszła za mąż, nie chcąc na stare lata zostać sama. poczułam zbierające się łzy. Wygrał, ale nie chciałam mu tego po sobie pokazać. Wyplątałam się z jego uścisku, po czym przyłożyłam mu w twarz i wybiegłam z pokoju trzaskając drzwiami.  Boże jak ja mogłam się z nim kiedyś ,,przyjaźnić” ? to jest jeden wielki kawałek gówna. To że on nie ma uczuć nie znaczy że każdy wokół niego też nie ma.
-Emily przepraszam! Nie chciałem tego powiedzieć. Wymsknęło mi się.- usłyszałam wołającego Justina. Nie odwróciłam się. Szybkim krokiem szłam dalej, chcąc odejść jak najdalej od tego dupka.  Przystanęłam przy jakimś drzewie, po czym zsunęłam się po nim na ziemię i dałam upust moim łzom. Jak on mógł to powiedzieć? Chciał wygrać i targały nim emocje. Taki jego charakter.  Wiedział że to mnie zaboli. Jak mogłam myśleć że się zmieni? Prychnęłam  cicho, kiedy usłyszałam kroki. Odwróciłam się i zobaczyłam zbliżającą się Jade. Gdy powiedziałam jej o co chodzi, ta pociągnęła mnie za rękę.
-chodź Emily, nie możesz tu tak siedzieć za chwilę jest ognisko. Musisz się jeszcze przebrać i chyba poprawić makijaż- powiedziała i lekko się uśmiechnęła.
-tak, masz rację. Przejdziesz się ze mną do pokoju?
-oczywiście, chodźmy- odpowiedziała i wzięła mnie pod rękę, po czym ruszyłyśmy w stronę mojego pokoju. Na szczęście Justina w nim już Nie było więc bez przeszkód przebrałam się poprawiłam rozmazany makijaż i byłam gotowa na ognisko.

Podczas ogniska Justin cały czas patrzył się na mnie przepraszającym wzrokiem. Nie miałam zamiaru przyjąć jego przeprosin. Na pewno nie teraz. Gdy spotkanie dobiegło końca. Przynajmniej końca dla nauczycieli. Wszyscy udaliśmy się nad jezioro, żeby się trochę wyluzować i zabawić. Dużo osób przyniosło %. Po 30 minutach prawie każdy był już przynajmniej trochę wstawiony. Ja jednak odpuściłam to sobie, bo dziś nie miałam już do niczego nastroju. Powiadomiłam Jade że idę się przejść i ruszyłam  wzdłuż jeziora, mocząc przy tym swoje stopy. Po chwili usłyszałam kroki za mną i momentalnie się odwróciłam.  Oczywiście zobaczyłam tego dupka. Powróciłam do swojego własnego świata i swojego spaceru, olewając go zupełnie.  W pewnym momencie poczułam jak łapie mnie za nadgarstek, w tym miejscu w którym robiły mi się siniaki po naszej wcześniejszej wymianie zdań. 

-pierdol się Bieber- wrzasnęłam mu w twarz i Wyrwałam się z jego uścisku i przyśpieszyłam kroku, lecz on nadal za mną lazł. W pewnym momencie poczułam cholernie bolesne ukłucie w nodze i upadłam na ziemię.  Weszłam w jakiś kawałek potłuczonej butelki.
-kurwa! – cicho zaklęłam pod nosem gdy zobaczyłam szkło w mojej nodze i lecącą z rany krew.
-cholera Emsy – usłyszałam JEGO głos. – zaniosę cię do pokoju- powiedział podchodząc do mnie i biorąc mnie na ręce.
- nie chcę nic od Ciebie! Zostaw mnie w spokoju okej!? To wszystko przez Ciebie!- krzyknęłam na niego po raz kolejny i poczułam łzy na moich policzkach.
-przestań się wiercić i zaufaj mi- powiedział po czym zacisnął ręce na moich udach i plecach i zaczął iść w stronę z której przyszliśmy.
- i tu jest problem. Nie potrafię Ci już zaufać Justin- powiedziałam do niego patrząc mu prosto w oczy żeby sobie to uświadomił .podczas reszty drogi żadne z nas się już nie odezwało. Gdy byliśmy pod pokojem Justin postawił mnie ostrożnie na ziemi i otworzył drzwi po czym pomógł mi przejść i usiąść na łóżku.
-widziałem że masz apteczkę, gdzie ona jest?- zapytał Justin i rozglądał się w jej poszukiwaniu.
-dalej poradzę sobie sama, dzięki- odpowiedziałam mu chcąc żeby już sobie poszedł i żeby zostawił mnie samą.
-przestań pierdolić i powiedz mi gdzie ona jest.- powiedział starając się nie wybuchnąć.
-w mojej mniejszej walizce.- powiedziałam bez przekonania i spojrzałam na swoją stopę która cholernie krwawiła.
Justin najpierw wyjął szkło z mojej nogi na co ja donośnie krzyknęłam z bólu, po czym przemył ranę i  zabandażował. Gdy to skończył usiadł na moim łóżku i spojrzał na mnie. Ja również spojrzałam na niego. Siedzieliśmy tak może pół minuty, kiedy wreszcie nie wytrzymałam i spuściłam wzrok. On ma takie piękne oczy… zresztą co ja pieprzę!? Boże Emsy ogarnij się. W tym momencie ręka Justina powędrowała pod moją brodę i podniósł ją tak bym znów na niego patrzyła.
-słuchaj  Emily przepraszam Cię. Zachowuję się tak bo po prostu Cię lubię… nie potrafię zapanować nad tym uczuciem. Te wszystkie dziewczyny… umawiałem się z nimi tylko dlatego bo czułem jakąś  pustkę, chociaż wmawiam sobie, że nie wierzę w miłość. naprawdę przepraszam…- zaskoczył mnie tym co powiedział a jeszcze bardziej tym co chciał zrobić…

---------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
chcę zobaczyć ile was czeka na kolejne rozdziały i komu się podoba moje opowiadanie <3
 zależy mi na waszej opinii :3 przypomnę że jeśli chcesz być informowany to zostaw w komentarzu swoją nazwę z tt <3

czwartek, 25 kwietnia 2013

5 rozdział


Obudziłam się czując na ramieniu czyjąś rękę którą mną potrząsała. Otworzyłam oczy i zobaczyłam nikogo innego jak Justina uśmiechającego się.
- pora wstawać księżniczko. Jest już godzina 9 wiesz? Ciesz się że ominęło Cię śniadanie, bo mieliśmy kilkunastominutowy wykład Romano. – powiedział i przewrócił oczami.
-cholera! Mówiła coś, że mnie nie było? czy nawet tego nie zobaczyła? – zapytałam czując jak narasta we mnie głód. Super! Będę do obiad chodziła głodna. –czemu mnie nie obudziłeś!? Przez Ciebie jestem skazana na głód obiadu.
- woohoo, księżniczko wyluzuj. To twoja wina, sama nie nastawiłaś budzika. A nie chciałem Cię budzić bo tak słodko spałaś…- odpowiedział i tak jak wczoraj zaczął się uwodzicielsko uśmiechać. –nie martw się przyniosłem Ci coś tam, stoi na stole.- powiedział i wskazał palcem na stół, na którym stały kanapki i herbata.
- nie znałam Cię od tej strony, ale dzięki-  odparłam po czym lekko się uśmiechnęłam.
-  nie znasz jeszcze moich wielu odsłon ale wkrótce je poznasz, obiecuję. – odpowiedział po czym puścił mi oczko i dodał- jeśli wiesz o czym mówię- zaśmiał się i wyszedł zostawiając mnie samą w pokoju.
-Idiota! –krzyknęłam za nim tak głośno żeby usłyszał. On jest naprawdę niemożliwy. Przecież on ma kurwa dziewczynę! A ja mam chłopaka, więc czego on ode mnie oczekuje!? Postanowiłam zwlec się wreszcie z łóżka i zjeść śniadanie, które przyniósł mi Justin, a następnie ubrać się i pójść porozmawiać z Jade . od razu zabrałam się za kanapki. gdy  zjadłam podeszłam do walizek które od wczoraj stały w tym samym miejscu i zaczęłam grzebać w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. Wyciągnęłam z jednej z nich turkusowe rurki, białą bluzkę ze złotym sercem po środku i białe conversy. Następnie poszła do łazienki, gdzie zrobiłam sobie lekki  makijaż i ułożyłam włosy. Gdy to skończyłam była godzina 9.30 więc zamknęłam za sobą drzwi od pokoju i szybkim krokiem ruszyłam w kierunku pokoju Jade i Logana. Zapukałam do drzwi z odpowiednim numerkiem, lecz nikt mi nie otworzył . zapukałam ponownie i tez nic. zrezygnowana wróciłam do pokoju czekając aż przyjdzie Justin i powtórzy mi wszystko co ominęło mnie na śniadaniu.  Gdy do niego weszłam, chłopak siedział na łóżku i wkładał jakieś rzeczy do swojej szafki  nocnej. Jego walizki stały już przy drzwiach a on był rozpakowany. Niewinem jak on to zrobił  w tak krótkim czasie.  Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się a ja poczułam się zakłopotana. Czemu? Niewinem.  Przecież nie może mi się podobać! Nie on! Poram kolejny tego dnia odpędziłam od siebie te myśli, po czym usiadłam na łóżku i również zaczęłam się rozpakowywać. Zapadłą niezręczna cisza którą przerwał Jus.
- nie chciałabyś się dowiedzieć co Romano mówiła na śniadaniu? – odezwał się tak nagle, że drgnęłam lekko na co ten się zaśmiał.
- no co? – westchnęłam. Byłam zdenerwowana na siebie, sama Nie wiem czemu. Może dlatego że dzisiaj dużo moich myśli kręci się wokół Justina. Odepchnęłam je od siebie już Niewinem który raz dzisiaj i słuchałam co powie.
- więc teraz mamy czas na rozpakowanie się. O 13 wyjeżdżamy autokarem zwiedzić okolicę i zajeżdżamy do tutejszej szkoły, którą mamy zwiedzić. Według mnie to bez sensu no ale nieważne. Po tym wszystkim wracamy i na 19 przewidziane jest ognisko.  a po ognisku jak opiekuni pójdą idziemy nad jezioro, włączamy muzykę i bawimy się. No chyba że już się zdecydowałaś i będziesz chciała ze mną wrócić do pokoju wcześniej- powiedział i poruszył znacząco brwiami.
- spierdalaj Justin! Nie rozumiesz że mam chłopaka a ty masz dziewczynę!? chociaż nie,  Kelsey jest tylko twoją zabawką i bawisz się z nią jak jest ci źle. Mam rację? Zresztą dobra nie odpowiadaj oboje znamy odpowiedź na to pytanie. Zresztą  żebym przespała się z tobą musiałabym być dobrze wstawiona, bo po tym co mi kiedyś zrobiłeś, nie powinnam  z tobą nawet gadać.- wykrzyczałam na niego i zabrałam się za dalsze wypakowywanie rzeczy.
- Kurwa Emily przepraszałem Cię już chyba milion razy chociaż wiesz że byłem wtedy wstawiony i nie wiedziałem co mówię! Nie wiedziałem że powstanie a tego taka afera!- wykrzyczał na mnie i wstał z łóżka po czym już opanowany  usiadł na moim.
- Przepraszam  Emily.- powiedział z żalem w głosie i spojrzał na mnie tymi brązowymi oczami, w których mogłabym się rozpłynąć.- jakbym mógł cofnąć czas to bym tego nie powiedział, wiem że to mogło boleć, chociaż nie doświadczyłem czegoś takiego, ale przepraszam. Zawsze możemy zacząć wszystko od nowa.- dokończył po czym uśmiechnął się blado.
- dobra, było-minęło, trudno.  Ale nie wiem czy potrafię zaufać Ci kolejny raz i nie wiem co bym zrobiła jakbym znowu poczuła do Ciebie coś więcej. Po prostu nie wyobrażam sobie nas w takich kontaktach jak dawniej. Zmieniłeś się Justin…-  odpowiedziałam mu przypominając sobie sytuację sprzed 2 lat kiedy przyjaźniliśmy się a ja się w nim zakochałam. Wszystko było dobrze dopóki na którejś imprezie gdy był już nieźle wstawiony ,nie zaczął wygadywać wszystkich moich sekretów, pomieszanych z kłamstwami. Powiedział że straciłam z nim dziewictwo i jaka okropna byłam w łóżku chociaż do niczego między nami nie doszło. A najbardziej zabolało mnie jak powiedział że jestem beznadziejną suką i że nie mam u niego najmniejszych szans. Wszyscy to słyszeli i gadali o tym tygodniami. Potem Justin zamienił się w męską dziwkę i nasze kontakty zupełnie się zmieniły.
- wiem, chociaż uwierz że wcale tej zmiany nie chciałem. Po prostu tak wyszło.
-dobra, zapomnijmy o tym.  Ale skończ z tymi uwagami na mój temat , ok?- zapytałam i uśmiechnęłam się słabo
- no nie wiem czy mi się uda. Bo jesteś naprawdę gorąca. A jak się złościsz to tym bardziej.- odpowiedział i się zaśmiał. Na co ja uderzyłam go poduszką. Zareagował natychmiast oddał mi 2 razy mocniej. Gdy tak tłukliśmy się tymi poduszkami przypomniały mi się stare dobre czasy. Skończyliśmy się ,,bić” i znowu każde wróciło do swoich zajęć.
---------------------
CZYTASZ= KOMENTUJESZ
no więc trochę się zaczyna rozkręcać, prawda?<3 mam nadzieję że się podoba i że zostawicie jakiś komentarz <3 jeśli dziś po tym rozdziałem będzie 5 komentarzu to wieczorem dodam rozdział 6 <33 JEŚLI KTOŚ CHCIAŁBY BYĆ INFORMOWANY O NOWYCH ROZDZIAŁACH TO NIECH ZOSTAWI W KOMENTARZU SWOJĄ NAZWĘ Z TWITTERA <3 

środa, 24 kwietnia 2013

4 rozdział


Obudził mnie dźwięk budzika. Na dworze było jeszcze ciemno, więc spojrzałam na budzik żeby zobaczyć która jest godzina. W tym momencie przypomniałam sobie jaki dziś dzień. Jak popierdolona wyskoczyłam z łóżka tak szybko, aż zakręciło mi się w głowie. Byłam podekscytowana na samą myśl że spędzę całe dwa miesiące po za domem ze znajomymi. Podeszłam do krzesła na którym wisiały przygotowane rzeczy na dzisiaj, chwyciłam je i poszłam do łazienki, gdzie czekała mnie przygoda którą miałam do odbycia z ułożeniem włosów. Od razu wzięłam się za ich mycie. Gdy to skończyłam zabrałam się za układanie ich. Za oknem było już jasno kiedy skończyłam to robić.  Następnie naciągnęłam na siebie przygotowane rzeczy i nałożyłam lekki makijaż. Gdy wreszcie wyglądałam idealnie, wyszłam z łazienki. Udałam się z powrotem do pokoju po torbę. Ostatni raz sprawdziłam czy  mam w niej wszystkie potrzebne rzeczy i gdy tak było zeszłam na dół.  Zdziwiłam się gdy zobaczyłam mojego tatę robiącego mi naleśniki.
-Hej tato- odezwałam się, bo chyba mnie jeszcze nie zobaczył
- hej, skarbie- odpowiedział i podał mi moje śniadanie- ty jedz, a ja zniosę z góry twoje walizki, a potem odwiozę Cię pod szkołę. ..A tak w ogóle to ślicznie wyglądasz - powiedział po czym skierował się na górę.
-dzięki- krzyknęłam jeszcze za nim zniknął na górze.

Po 20 minutach byłam gotowa do wyjazdu. Pożegnałam się ze wszystkimi po czym razem z tatą udaliśmy się do samochodu. Pod szkołą byliśmy po jakichś 5 minutach. Tata zaczął wyjmować moje walizki a ja Od razu pobiegłam przywitać się z Jade która już była.
-hej! jak tam wrażenia?  Tak samo podekscytowana jak ja? – odezwałam się gdy moja przyjaciółka się odwróciła.
- hej! nawet nie wiesz jak. – odpowiedziała uśmiechnięta.
-jesteśmy jednymi z pierwszych tak?- zapytałam ponieważ Jade była bardziej zorientowana ode mnie.
-na szczęście tak. Dlatego musimy zająć sobie najlepsze miejsca. No i dla chłopaków oczywiście też-  powiedziała głosem pełnym ekscytacji.
-oczywiście- odpowiedziała po czym zaczęłyśmy się śmiać jak zwykle w pełnych ekscytacji chwilach.

o godz. 6.50 siedzieliśmy już w autokarze. Razem z Jade i chłopakami zajęliśmy miejsce na końcu.
po 10 minutach wyruszyliśmy wreszcie w drogę, która miała trwać 12 godz. Rozplanowanie wycieczki jak dla nas było super, bo była masa czasu wolnego.


Po niecałych 12 godz. Byliśmy już na drugim końcu kraju przed ośrodkiem w którym mieliśmy mieszkać przez następny tydzień. Przez całą drogę nie zamieniłam z Justinem nawet słowa.  Teraz jednak było to nie uniknione. Gdy wysiedliśmy z autobusu wszyscy byli na maxa zmęczeni i każdy chciał już iść do pokoju.  Kiedy wszyscy byli już na zewnątrz P.Romano  zaczęła odczytywać numerki pokojów do których mamy się udać. Okazało się że razem z Jade będziemy mieszkały w zupełnie innych częściach ośrodka. Wkurzona wzięłam swój bagaż i zaczęłam iść w stronę budynku chcąc wreszcie móc rzucić się na łóżko i odpocząć.  Jak na złość musieliśmy z Justinem dostać pokój na piętrze więc trzeba było wnieść walizki po schodach. Wzięłam się najpierw za największą żeby mieć już ją z głowy. Gdy siłowałam się z nią usłyszałam za sobą donośny śmiech, odwróciłam się i zobaczyłam nikogo innego jak Justina który z rozbawieniem wpatrywał się we mnie, po czym podszedł do mnie i chciał wziąć ode mnie bagaż.
- daj, pomogę Ci.- powiedział, gdy za pierwszym razem nie chciałam od niego pomocy.
- TY jesteś miły dla MNIE? Gdzie jest haczyk?- zapytałam zdziwiona kiedy uporał się już z walizką, po czym Podszedł do mnie i uwodzicielsko się uśmiechnął.
- Po prostu chcę się postarać , bo domyślam się że musisz być niezła w łóżku- odparł i puścił mi oczko, po czym zabrał się za wznoszenia kolejnej torby.
-  jesteś chamem, wiesz Bieber?  Tylko jedno ci w głowię. Zachowujesz się jak męska dziwka. I nie myśl sobie że zaciągniesz mnie do łóżka. Ja dziwką nie jestem, wybacz-  odpowiedziałam mu i skierowałam się na korytarz, aby odszukać tam numer pokoju. Sięgnęłam po kluczyk i przekręciłam go w zamku, a następnie od razu rzuciłam się na łóżko. Rozkoszowałam się ciszą kiedy Justin przyszedł do pokoju w moimi torbami, o których nie wiem jakim cudem zapomniałam.
-yyy, dzięki-  odezwałam się do Jusa i lekko się uśmiechnęłam. Dopiero zauważyłam jakie on ma cudowne oczy… natychmiast odepchnęłam od siebie te myśli.
-nie ma za co. A co do tego co niedawno powiedziałaś… to jeszcze się przekonamy- odpowiedział po czym wyszedł tym razem po swój bagaż.


Gdy po kolacji, wróciliśmy do pokoi, od razu zajęłam łazienkę chcąc się odświeżyć po całym dniu. po mnie do łazienki wszedł Justin, z którym podczas kolacji również nie rozmawiałam.   20 minut później każde z nas leżało już wygodnie w swoim łóżku pochłonięte swoimi sprawami.
-Dobranoc Emily- usłyszałam w pewnym momencie wypowiedziane przez Justina zachrypniętym głosem
-um, Dobranoc.- odpowiedziałam zdziwiona, po czym odpłynęłam w krainę snu.
----------------------------------
więc jest kolejny rozdział <3
czytasz=komentujesz
proszę was chociaż o 5 komentarzy ze szczerymi opiniami. PROSZĘ!!! <3 to dla mnie ważne bo chcę zobaczyć czy chociaż trochę się do tego nadaję. przepraszam za wszelkie błędy ale o drugiej w nocy to już nie chce mi się tego sprawdzać, więc zrobię to rano. JEŚLI KTOŚ CHCIAŁBY BYĆ INFORMOWANY O NOWYCH ROZDZIAŁACH TO NIECH ZOSTAWI NAZWĘ Z TT W KOMENTARZU <3 

wtorek, 23 kwietnia 2013

3 rozdział


Obudziłam się w nadzwyczaj dobrym humorze. Bez ociągania się podeszłam do szafy  z której wyjęłam ubrania i udałam się do łazienki. Dzisiaj jest ostatni dzień w szkole przed wycieczką. Chociaż będę musiała pracować z tym dupkiem to i tak się cieszę, przecież będę się mogła świetnie bawić także z Jade i pozostałymi znajomymi.  Od tamtej imprezy nasza nienawiść weszła na wyższy poziom i nawet nie zamieniliśmy ze sobą słowa. Praca z nim to będzie istne piekło, no ale Jadę tam tez żeby się dobrze bawić tak jak na każdej wycieczce. Wzięłam szybki prysznic i zrobiłam lekki makijaż, wyprostowałam włosy i  ubrałam przygotowane wcześniej rzeczy. Następnie wzięłam torbę i spakowałam do niej potrzebne książki i udałam się na dół. W salonie siedziała moja mama która piła kawę i mój  brat który znudzony oglądał telewizję. 
- dzień dobry słonko. Jak się spało i jak wrażenia przed wycieczką?- przywitała mnie mama
-spało się nadzwyczaj dobrze, a przed wycieczką czuję ekscytację i irytację jednocześnie. Domyśl się dlaczego- odpowiedziałam i ruszyłam do kuchni żeby zrobić sobie śniadanie
- nie będzie tak źle Emily, uwierz mi. Pamiętam jak kiedyś Justin tu przychodził i był naprawdę miłym chłopcem.- powiedziała tak żebym usłyszała ją z kuchni
- pozory mylą, mamo – odpowiedziałam i zaczęłam robić sobie kanapki.
gdy skończyłam jeść śniadanie wzięłam kurtkę i już miałam wychodzić kiedy usłyszałam głos mamy.
- Emily! Zaczekaj
-o co chodzi? – spytałam i poszłam w stronę salonu.
- dziś będę musiała dłużej zostać w  pracy więc będziesz musiała odebrać Nathana ze szkoły i zrobić mu coś do jedzenia i jeszcze znając życie się nie spakowałaś tak?
- nooo, nie- powiedziałam przeciągając trochę moją wypowiedź .
-to niewiem jak ty się z tym wszystkim dziś wyrobisz
-mamo, znasz mnie przecież. Zresztą poproszę Jade żeby mi pomogła i będzie dobrze.
- no dobra to leć już do tej szkoły.- powiedziała na co ja od razu ruszyłam do drzwi i zaczęłam zakładać buty.
-miłego dnia! – krzyknęłam jeszcze po czym zamknęłam drzwi i ruszyłam do szkoły.

Przed szkołą czekała na mnie Jade, po której też było widać podekscytowanie.
- no hej! – od razu zaczęła Jade  i zaczęła gadać  o wycieczce.
-też się cieszę że cię widzę Jade- zaśmiałam się po czym wróciłam do słuchania tego co opowiada mi dziewczyna
-a właśnie. Będziesz musiała mi dzisiaj pomóc wiesz?- przerwałam jej rozmyślenia.
- w czym? – zapytała zdziwiona.
- w pakowaniu się. Mama mi rano powiedziała że musi dłużej zostać w pracy i będę musiała odebrać Nathana ze szkoły zrobić mu obiad a potem będę musiała się spakować, bo nawet jeszcze walizki nie wyjęłam.- powiedziałam jej na co ona wywróciła oczami, na to jaka jestem niezorganizowana.
- ok, to od razu po naszych lekcjach jedziemy po Nathana tak?
-tak, a teraz lepiej chodźmy już na lekcję bo jak się znowu spóźnimy to będzie z nami źle. Jade przytaknęła więc ruszyłyśmy najpierw w stronę szafek ostawić kurtki a potem pod klasę.

Gdy wychodziłam z klasy , kierując się w stronę stołówki, poczułam jak ktoś zatrzymuje mnie łapiąc mnie za rękę. Odwróciłam się i zaskoczona spojrzałam na Justina który chciał odciągnąć mnie gdzieś na-słuchaj wiem że się nie lubimy i te sprawy, ale wiem też że i ty i ja musimy zrobić ten projekt dobrze, bo inaczej zostaniemy tu na kolejny rok. Więc proponuję rozejm na czas tej nieszczęsnej wycieczki. Co ty na to?-  zapytał a ja stałam zszokowana i patrzyłam się w te jego miodowe oczy.
-yyyy, ok. jak chcesz. Zresztą i tak pewnie nie wytrzymasz bez żadnych kąśliwych uwag na mój temat i ja tak samo. Ale możemy spróbować- odpowiedziałam mu po czym on wyciągnął do mnie rękę na znak rozejmu. Wywróciłam oczami  po czym podałam mu swoją. Następnie odwróciłam się i chciałam z powrotem  iść w stronę stołówki kiedy ten znowu mnie zatrzymał.
- właśnie. Takie bluzki jak ta- wyszeptał i wskazał na moją bluzkę z niemałym dekoltem- świetnie na tobie wyglądają,  i jestem pewien że bez niej też ci będzie ładnie.- powiedział i posłał mi złośliwy uśmieszek.  Już się zaczęło. Wiedziałam że tak będzie.
-kretyn! - prychnęłam na niego i zakryłam trochę dekolt w bluzce, po czym po raz 3 odwróciłam się i  ruszyłam w kierunki stołówki . po kilku krokach odwróciłam się by spojrzeć czy ten dupek ciągle tam stoi. Stał. Był oparty o ścianę i patrzył się na mój tyłek.  Olałam jego wzrok i poszłam  coś wreszcie
zjeść, bo byłam naprawdę głodna. Gdy weszłam do ogromnej stołówki, od razu skierowałam się do stolika przy którym siedziała Jade Logan i Sean. Ostatnio bardzo się do siebie wszyscy zbliżyliśmy i byliśmy niemal nierozłączni. Usiadłam na miejscu obok Jade wkurzona zachowaniem Justina. Przyjaciółka od razu wyczuła moje zdenerwowanie.
- hej, Emily co jest? – spytała natychmiast  i podała mi swoją tacę z frytkami i jakimś kurczakiem.
-dzięki.- wzięłam się za frytki i powiedziałam jej o mojej rozmowie z Justinem.
- nie przejmuj się, przecież nic takiego się stało w sumie. Olewaj po prostu te jego uwagi i tyle.
postanowiłam zrobić tak jak poleciła. Będę go olewać.

Gdy odebrałyśmy Nathana ze szkoły i zrobiłyśmy mu obiad była godzina 17. Szybko pobiegłyśmy na górę i zaczęłyśmy pakować moje rzeczy.  Skończyłyśmy to robić ok. godz. 19.30 i byłyśmy padnięte, więc Jade chciała już wrócić do domu. Gdy się pożegnałyśmy zajrzałam jeszcze do Nathana żeby pogonić go do odrobienia pracy domowej.  Jak to zrobiłam postanowiłam wziąć kąpiel i dopakować już do końca kosmetyki których miałam użyć pod prysznicem. Chciałam jutro wyglądać naprawdę dobrze więc postanowiłam że włosy umyję i ułożę rano, żeby były takie puszyste.  Gdy wzięłam orzeźwiającą kąpiel  wyszłam z łazienki i usłyszałam na dole rozmowę. Od razu zeszłam na dół, ponieważ chciałam jeszcze wybłagać rodziców o jakieś pieniądze, ponieważ jak będzie dużo czasu wolnego to będę chciała pobuszować trochę po sklepach, a w  pracy w lodziarni nie dają mi dużej kwoty. 
- ooo Emily- odezwał się od razu tata- właśnie rozmawiamy z mamą ile pieniędzy powinniśmy ci dać.- powiedział jakby czytał mi w myślach.
- no i?? ustaliliście coś?-
-sama wiesz że nie miałaś w tym roku zbyt dobrych ocen i zachowania w szkole, ale chcemy ci dać jeszcze szansę i zobaczyć jak wypadniesz w tym projekcie.- zaczęła mama- więc postanowiliśmy dać ci drugie tyle ile zarobiłaś na razie w lodziarni.- dokończyła a na moją twarz wtargnął uśmiech.
- dziękuję, dziękuję, dziękuję- wykrzyczała m po czym przytuliłam każdego z nich.
- no więc, ile uzbierałaś sobie tych pieniędzy?- zapytał tata wyciągając z kieszeni swoich spodni portfel.
-na razie mam 290 złotych.- wyćwierkałam szczęśliwa gdy tata wyjmował z portfela pokaźną sumę pieniędzy. Wręczył mi 300 złotych, na co jeszcze szerzej się uśmiechnęłam po czym pobiegłam górę by schować pieniądze. Następnie nastawiłam budzik i rozłożyłam się na moim łóżku i od razu zasnęłam.
-------------------------------
czytasz= komentujesz <3

czy jest chociaż jedna osoba którą to zainteresowało? wiem że na początku jest nudno ale potem postaram się żeby było naprawdę ciekawie <3 jeśli jest ktoś kto chciałby mi pomóc w pisaniu lub jeśli ktoś ma jakieś pomysły to jestem otwarta <3
JEŚLI CHCIELIBYŚCIE BYĆ INFORMOWANI O NOWYCH ROZDZIAŁACH TO ZOSTAWCIE W KOMENTARZACH SWOJE NAZWY TWITTERA <3
PS. przepraszam za wszystkie ewentualne błędy <3

2 rozdział

Do końca lekcji Romano gadała coś jeszcze o projekcie, lecz sfrustrowana nie słuchałam jej. Wyłapałam tylko że wycieczka  rozpocznie się za 2 tygodnie, ponieważ klasa tak zdecydowała. Gdy lekcja dobiegła końca, od razu wstałam i czym prędzej podeszłam do Jade i Logana, którzy uśmiechnięci ze sobą rozmawiali. Zaczęli mnie pocieszać i ruszyliśmy w stronę drzwi, a następnie skierowaliśmy się do szafek po rzeczy. Gdy przemierzaliśmy korytarz Logan zaproponował żebyśmy dziś wybrali się na imprezę do jego kolegi. Uśmiechnęłam się i chętnie przystałam na tę propozycję. Chciałam się wyrwać i przestać myśleć przez co niedługo będę musiała przechodzić z tym dupkiem. Był swego rodzaju męską dziwką bo ciągle tylko szukał okazji żeby kogoś przelecieć, a jego związek z Kelsey to związek dla szpanu, ona liczy się dla niego tylko jak potrzebne jest mu pocieszenie. Ona działa tak samo… Mam nadzieję że skończył już z tym gównem w którym siedział rok temu. Był w pewnego rodzaju gangu, który sprzedawał prochy, kradł i wchodził w potyczki ze wszystkimi. Przez to wylądował w areszcie i chyba wtedy się trochę ogarnął. Westchnęłam tylko i spojrzałam w stronę przyjaciółki by zobaczyć czy ona wchodzi.
- ja się piszę. –odpowiedziała uśmiechnięta, po czym kontynuowała- tylko wiesz… nie mamy podwózki i nawet niesiemy gdzie to jest, więc może podjechał byś pod dom Emily i nas zabrał tam, co??- zapytała się robiąc słodką minkę. Logan się tylko zaśmiał i dodał
- Ok, będę po was o 19.30, więc bądźcie gotowe. – puścił nam oczko i odszedł w stronę swojej szafki.

 Po wzięciu rzeczy z naszych szafek udałyśmy się pieszo kierując się w stronę mojego domu. Po drodze spotkałyśmy jeszcze kilka podekscytowanych osób z klasy, które rozmawiały o wyjeździe. Po 20 minutach byłyśmy pod moim domem. Gdy weszłyśmy do środka była godz. 16.30, więc miałyśmy na przygotowania 3 godziny. Jak zjadłyśmy i pośmiałyśmy się trochę przed telewizorem ruszyłyśmy na górę żeby zacząć się szykować. O godz. 19.20 gotowe czekałyśmy na dole aż przyjedzie Logan. Ja ubrana byłam w szorty z ćwiekami po prawej stronie i bokserką z napisem ,,i don’t Care” , miałam na sobie lekki makijaż i moje włosy były pofalowane. Podobało mi się moje odbicie w lustrze. Jade też ślicznie wyglądała. Gdy tak patrzyłam w lustro robiąc ostatnie poprawki usłyszałam podjeżdżający samochód, więc od razu chwyciłyśmy z Jade za kurtki i pobiegłyśmy do samochodu.
Podczas jazdy dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Dowiedziałam się że impreza będzie w domu kolegi Logana który jest z równoległej klasy.  Postanowiłam również napisać do Seana czy będzie też na imprezie. Od razu odpisał mi że oczywiście i że spotkamy się na miejscu. Gdy dojechaliśmy  weszliśmy do naprawdę dużego domu a przywitał nas jego właściciel . Zapoznałyśmy się z chłopakiem i ruszyliśmy w stronę salonu gdzie wszyscy tańczyli lub rozmawiali popijając drinki. Gdy razem z Jade usiadłyśmy na dużej kanapie, podszedł do nas Logan niosąc nam napój z procentami . Po chwili poczułam jak ktoś staje za mną  z tyłu po czym nachyla się i składa lekki pocałunek na mojej szyi. Uśmiechnęłam się i odwróciłam do Seana i cmoknęłam go delikatnie w usta, następnie pokazałam ręką na miejsce obok, sugerując żeby usiadł. Jade skończyła pić drinka i chyba poszła szukać wrażeń, bo nagle zniknęła nam z pola widzenia.  Gdy tylko dziewczyna zniknęła ręka Seana powędrowała na moje udo, i  przesuwała się powoli w górę.
- przestań! – syknęłam do niego, po czym chwyciłam jego rękę i zaprowadziłam w tą cześć pokoju w której wszyscy tańczyli. chłopak Od razu chwycił mnie za biodra a ja zaczęłam nimi poruszać. Nagle poczułam jak jego ręce zaczynają zjeżdżać niżej, zatrzymując się na moich pośladkach
- proszę Cię! Nie tutaj. –odezwałam się znowu trochę zdenerwowana na niego
-wiesz… jak chcesz możemy się przenieść na górę… Nieważne gdzie, byleby z tobą-  powiedział po czym puścił mi oczko i złapał mnie za rękę ciągnąc w stronę schodów. Wylądowaliśmy prawdopodobnie w pokoju organizatora imprezy. Sean od razu przycisnął mnie do ściany i zaczął gorąco całować mnie w usta, co ja odwzajemniłam z przyjemnością. Następnie swoje pocałunki przeniósł na szyję a prawą ręką próbował zedrzeć ze mnie koszulkę, lecz ja złapałam za jego dłoń i odciągnęłam od siebie. Nie chciałam dzisiaj tego robić. Chciałam z nim tylko porozmawiać na osobności i wygadać się.
-hej skarbie,  co jest?- zapytał się patrząc na mnie opiekuńczym wzrokiem.
-po prostu chyba za bardzo się tym wszystkim przejmuję. Tym że muszę być w parze z tym dupkiem i muszę wytrzymać z nim 2 miesiące.- westchnęłam i wtuliłam się w niego. –a właśnie, jak tam z Kelsey? Rozmawialiście coś o tym projekcie?
-ani słowem się do siebie jeszcze nie odezwaliśmy. Więc chcesz wrócić na dół i dalej wywijać ze mną na parkiecie?- uśmiechnął się i śmiesznie poruszył brwiami.
-haha, z tobą zawsze- odpowiedziałam mu po czym z powrotem zeszliśmy na  dół. W salonie zobaczyłam Justina siedzącego na kanapie, i podeszłam tam i usiadłam na drugim końcu, ponieważ Sean poszedł po kolejnego drinka. Justin był już nieźle wstawiony, było to widać. Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się i zaczął się do mnie przysuwać po czym tak jak wcześniej Sean zaczął jechać  swoją ręką po moim udzie w górę. Chwyciłam jego rękę i patrząc na niego z odrazą zdjęłam z moim ud i wstałam. W tym momencie przyszedł Sean, który wszystko widział . od razu odstawił drinki na bok po czym uderzył Justina w szczękę. Gdy się otrząsnął za taką samą siłą oddał Seanowi , po czym wszczęła się prawdziwa bójka. W pewnym momencie po prostu weszłam pomiędzy nich nie mogąc uwierzyć w to co się dzieje. Wszyscy którzy stali wkoło rozeszli się a ja wzięłam Seana za rękę i wyprowadziłam na zewnątrz. Gdy zdążyłam cokolwiek powiedzieć chłopak mnie uprzedził
- miałaś rację. Pierdolony dupek z niego. – oznajmił po czym zaproponował że odwiezie mnie już do domu, bo Jade nigdzie nie było. Zaprotestowałam na początku bo chłopak wypił też trochę alkoholu lecz następnie ustąpiłam.  Gdy podjechaliśmy pod mój dom, cmoknęłam go tylko w policzek, po czym wysiadłam z samochodu i ruszyłam do drzwi. Gdy znalazłam się w środku od razu poszłam wziąć prysznic  a następnie udałam się prosto do łóżka i rozmyślając nad dzisiejszym dniem, odpłynęłam w krainę snów.
----------------------------
czytasz=komentujesz <3 chcę wiedzieć czy ktokolwiek to czyta i czy chociaż trochę się do tego nadaję. ;) przepraszam za wszelkie błędy ale pisałam to na dwóch komputerach w innym czasie i mogą pojawić się liczne błędy. JEŚLI KTOŚ CHCIAŁBY BYĆ INFORMOWANY O NOWYCH ROZDZIAŁACH TO NIECH ZOSTAWI SWOJĄ NAZWĘ TWITTERA W KOMENTARZU  <3

niedziela, 21 kwietnia 2013

1 rozdział





-więc w tym roku wasze zaliczenie projektu będzie wyglądało inaczej niż w poprzednich latach, lecz myślę że bardzo spodoba wam się ten pomysł- zaczęła swoją przemowę P.Romano-  ponieważ w tym roku dostaliśmy dofinansowanie na wszelkie wycieczki, pani dyrektor ustaliła, że klasy które w tym roku zaliczają projekt wykorzystają te fundusze na 2-mesięczną wycieczkę podczas której w grupach będziecie pracować na waszymi projektami. Będziecie musieli wykazać się różnymi umiejętnościami, ponieważ nauczyciele nie będą mieli prawa wam pomagać. Najważniejszą umiejętnością będzie na pewno praca w grupach. Wycieczka będzie wyglądała tak że przez 2 miesiące będziemy jeździli po całym kraju, i będziemy zwiedzali najróżniejsze miejsca. Po ustaleniu grup i terminu wycieczki, dostaniecie bardzo dokładny rozkład tej wycieczki. Tematy projektów będą dostosowane do zwiedzanych miejsc, ponieważ wy sami podczas ich zwiedzania będziecie musieli zaobserwować i zanotować jak najwięcej, a następnie w grupach to zinterpretować. Tak jak już mówiłam wycieczka będzie sponsorowana, więc każdy będzie mógł a nawet  musiał na nią pojechać i nie będzie musiał się martwić o koszty, ale znając życie i tak każdy z was weźmie mnóstwo pieniędzy na wszystkie pierdoły i słodycze.- dokończyła przemowę p. Romano i zaśmiała się uważając że ostatnie wypowiedziane przez nią  zdanie jest zabawne.

-Panie Bieber, co pana tak bawi!? Może podzielisz się tym z klasą, chętnie posłuchamy co jest takie zabawne i o czym tak zawzięcie rozmawiasz z panną Linsday?- wybuchła nagle, patrząc na parę siedzącą w ostatniej ławce.

-zgaduję, że ustalają ile razy będą mogli się przespać podczas tej wycieczki – wypaliłam i zaczęłam się śmiać po czym cała klasa do mnie dołączyła.

-dziękuję za komentarz panno Jelsey, ale mogła go sobie pani odpuścić. A pan Bieber i Pani Linsday i tak nie będą razem w grupie i tym bardziej w pokoju.- odpowiedziała mi i zarazem tej dwójce Romano bo chyba nie byli świadomi tego że nie będą razem w grupie. W tym momencie Justin zwrócił głowę w moją w stronę i bez głośnie powiedział że ,,już nie żyje”

Zaśmiałam się tylko i odwróciłam w stronę Jade, mojej przyjaciółki, i zaczęłyśmy rozmawiać i przeżywać z kim będziemy w parze i czy Romano przydzieli nas razem. Szczerze to wątpiłam w to, bo razem z Jade nie byłyśmy spokojnymi kujonami, tylko raczej niegrzecznymi dziewczynkami które lubią się zabawić, więc razem nie skupiłybyśmy się nad tym projektem. Często zmywałyśmy się z lekcji i miałyśmy na to wyjebane ale z projektem musimy się jednak postarać bo możemy przez to zostać na kolejny rok w tej szkole czego byśmy nie chciały.

-czy wszystko jasne? Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania?- przerwała nasze przemyślenia nasza wychowawczyni.

-jak będziemy się dobierać w grupy i kiedy pani rozda nam tematy? – zapytał ktoś z drugiego końca klasy. od razu rozpoznałam ten głos, i natychmiast Odwróciłam głowę w stronę mojego chłopaka.

- grupy ja już dobrałam, a tematy dostaniemy od instytucji która funduje naszą wycieczkę czyli wtedy kiedy ustalimy jej termin.-oznajmiła Romano.

-to może przeczyta pani te grupy?- zapytał ponownie Sean, i zobaczył że patrzę się na niego, przez po puścił mi oczko i się uśmiechnął, co ja oczywiście odwzajemniłam.

-tak, tak, oczywiście, tylko muszę  je znaleźć- odpowiedziała nauczycielka i ruszyła do biurka po czym zaczęła grzebać w nim w poszukiwaniu tego notesu. Odwróciłam z powrotem głowę do przyjaciółki.

-kurwa Jade a co jak ta jędza da nam Justina albo Kelsey? Zajebie się chyba jak tak będzie, nie wytrzymam towarzystwa żadnego z nich nawet przez 5 minut a co dopiero mówić o 2 miesiącach.- wyraziłam swoje obawy do mojej przyjaciółki na co ta tylko odpowiedziała
-spokojnie Emily, nie dostaniemy ich. Romano wie że się z nimi nienawidzimy.

- no właśnie!!! Przecież dlatego może ich nam dać, bo mamy się nauczyć pracy w grupach!- wypaliłam coraz bardziej pod denerwowana.

-wyluuuuzuj! –starała się mnie uspokoić Jade.

- ok,ok – odpowiedziałam i starałam się wyluzować tak jak mi kazała przyjaciółka.
-O mam!- odezwała się w pewnym momencie Romano trzymając w ręku swój notes.- Kelsey Linsday będzie w parze z Seanem Woodem.
jest! Trochę się uspokoiłam gdy to usłyszałam, bo to oznaczało że nie będę na pewno w Parze z tą dziwką.
Wychowawczyni czytała dalej, gdy wreszcie doszła do nazwiska Jade.- Jade Wayne będzie w parze z Loganem Henderson.

-farciara! Szepnęłam do Jade po czym uśmiechnęłam się lekko ponieważ Logan był naszym dobrym kolegą.

-następna jest pani Jelsey- oznajmiła nauczycielka i w tym momencie odwróciłam głowę w stronę tej jędzy czekając co powie.- będzie pani z panem Bieberem- oznajmiła i uśmiechnęła się… szyderczo? w tym momencie moje serce zamarło i miałam ochotę do niej podejść i jej zajebać, ale wydusiłam z siebie tylko głośnie:

-Pani Se jaja robi, prawda!?- po czym spojrzałam na Justina który był chyba tak samo wkurzony jak ja.

-grzeczniej proszę! Nie, Emily nie żartuję. Tak jak mówiłam najważniejsza umiejętność jaką macie do opanowania podczas tej wycieczki to umiejętność dogadywania się i pracy w grupie co i tobie zrobi dobrze i panu Bieberowi  również. I koniec, nie chcę już nic więcej w tej sprawie dyskusji- odpowiedziała i powróciła do dalszego wyczytywania grup.

-nie! to się nie dzieje! Jade, powiedz że to się nie dzieje na prawdę!- powiedziałam nieźle wkurzona to przyjaciółki.

- spokojnie Emily nie będzie na pewno aż tak źle, kiedyś się przecież kolegowaliście.

-taaa, na pewno- prychnęłam i myślałam jak będą wyglądały nasze rozmowy i na jaki ton mam się silić. Czy mam być miła czy od razu po nim jechać. Postanowiłam że to on ma zrobić pierwszy krok a ja się dostosuję to jego tonu. To jedyne rozwiązanie. Romano skończyła czytać i mieliśmy teraz rozsiąść tak żeby siedzieć ze swoimi partnerami. Kątem oka zobaczyłam wstającą Jade, a po chwili usłyszałam jej głos gdy życzyła mi powodzenia. Odkręciłam się do tyłu żeby zobaczyć czy Justin ma zamiar podejść do tej ławki, czy ja mam iść tam. Zdziwiło mnie gdy zobaczyłam że stoi tuż za mną, po czym siada w ławce obok mnie…

------------------------------------

pierwszy rozdział jak zwykle nudny, ale dalej będzie ciekawiej, obiecuję <33 jak pomysł na opowiadanie się spodobał to piszcie w komentarzach, lub jak macie jakieś uwagi to też piszcie. motywuje mnie to do dalszego pisania. :D